Na początku lat 2000 prym w polskiej telewizji wiodły programy typu reality show. Jednym z najchętniej oglądanych formatów był "Big Brohter", w którym widzowie mogli podglądać codzienność uczestników. W pierwszej edycji show udział wzięła Manuela Michalak, która ostatecznie zajęła drugie miejsce - zwyciężył wówczas Janusz Dzięcioł. Celebrytka w najnowszym wywiadzie wyjawiła prawdę o zarobkach w programie. Była zawiedziona.
Manuela Michalak tuż po zajęciu drugiego miejsca w programie zapewniła sobie sporą popularność. Została współprowadzącą "Maratonu Uśmiechu", a także jak wielu innych uczestników "Big Brothera", wystąpiła w dwóch filmach Jerzego Gruzy. W 2013 roku celebrytka zrezygnowała z kariery w telewizji i postawiła na rozwój osobisty. Zaczęła studia. W wywiadzie sprzed kilku miesięcy nie ukrywała, że medialność ją męczyła. "Byłam tak zajęta, że nie miałam czasu dla siebie i rozwoju osobistego. Postanowiłam zniknąć, żeby rozwinąć siebie. Skończyłam studia na wydziale psychologii i nadal rozwijam tę pasję" - mówiła w rozmowie z Pomponikiem.
Okazało się, że Michalak postanowiła powrócić do mediów. Obecnie możemy ją zobaczyć w programie Wojtka Goli "Chaosi", w którym występują również Sofi - partnerka celebryty, oraz Jelly Fruicik. W najnowszym wywiadzie dla portalu Pomponik, Michalak powróciła do czasów "Big Brothera". Opowiedziała o zarobkach w formacie. "Dla mnie to była krzywdząca [kwota - przyp. red]. Ja już wtedy prowadziłam firmę i wiadomo, jak mnie nie ma w firmie, to ta firma mniej zarabia. Bądź wcale, bo to zależy" - wyjawiła i podkreśliła, że zarobki uczestników się różniły.
To bardzo prosto było obliczyć, bo z Big Brothera to było tak, że dostawaliśmy najniższą pensję krajową przeliczaną na ilość dni, ile byliśmy w programie. Dlatego każdy dostawał różne kwoty. (...) Nie pamiętam [dokładnej kwoty - przyp red]
- podkreśliła. Jak stwierdziła, wystarczy obliczyć najniższą krajową z 2000 roku i pomnożyć ją trzykrotnie. Z wyliczeń serwisu Pomponik wynika, że Manuela Michalak za 107 dni spędzonych w domu Wielkiego Brata zarobiła niecałe 2500 złotych brutto.
W dalszej części wywiadu celebrytka podkreśliła, że decyzja o udziale w programie nie była podyktowana chęcią zarobku. "Chciałam przeżyć jakąś ciekawą przygodę, zanim założę rodzinę. No i (...) to było spełnienie moich marzeń, właśnie taka przygoda" - zaznaczyła. "Ja przysięgam, że siedząc tam, myślałam, że program się zakończy, wezmę walizeczkę i pojadę do domu. Okazało się, że niestety, nie było tak lekko, ponieważ dopiero po dwóch, prawie trzech latach wróciłam do domu" - wyjawiła w rozmowie z portalem.
Tyle będzie wynosić emerytura Lecha Wałęsy. Wskazał, gdzie leży problem: Muszę się wstydzić
"Ktoś mi zarzuca pogardę. Niestety, znam dobrze język polski". Woydyłło zabrała głos po skandalicznym wywiadzie
Amy Schumer schudła 23 kg i pokazała efekty przemiany. "Nigdy nie sądziłam, że nadejdą takie dni"
Zarzucili Lewandowskiej, że zostawiła dzieci. Odpowiedziała bez ogródek
TVN w żałobie po śmierci Morozowskiego. Tak został pożegnany w "Faktach"
Afery ciąg dalszy. Ewa Woydyłło znów mówi o Idze Świątek. "Płaci się za oglądanie, to..."
Bartosiewicz mogłaby utrzymywać się tylko z emerytury? Ta odpowiedź zaskakuje
Afera po wywiadzie z Woydyłło o Świątek. Korwin-Piotrowska wskazała, kto ponosi winę
Zachwycamy się powrotem, ale zapomnieliśmy, jak Wiśniewski traktował Mandarynę. "Zobaczcie najbardziej znaną d**ę w Polsce"