"10 lat młodsza w 10 dni". Uczestniczka zdradza kulisy produkcji. "Czułam się jak śmieć". Dalej jest mocniej

Ten odcinek programu "10 lat młodsza w 10 dni" z pewnością zostanie zapamiętany na długo. Pani Jolanta była rozczarowana przebytą metamorfozą. W jednym z wywiadów obaliła sekrety produkcji. To, co mówi, szokuje.

"10 lat młodsza w 10 dni" to program emitowany na antenie Polsat Cafe, w którym metamorfozy przeprowadza Maja Sablewska. W jednym z odcinków formatu udział wzięła pani Jolanta. W rozmowie z nami uczestniczka wyznała, że nie jest zadowolona i ma żal do produkcji. Teraz na jaw wyszły kolejne fakty.

Zobacz wideo Magdalena Stużyńska o sekretach diety i metamorfozie. "Mam insulinooporność"

"10 lat młodsza w 10 dni". Pani Jolanta ma żal do produkcji. "Naciągnięto mnie na zwierzenia"

- Masakra! Nie podobam się sobie. Zobacz, jakie mam worki. Widzisz? Makijaż tego nie przykryje. Normalnie czuję się, jakbym miała z milion lat. Okropnie! - mówiła w programie. Z jej zdaniem nie zgodziła się jednak Maja Sablewska, która uważała metamorfozę za udaną. Pani Jolanta w rozmowie z Plejadą zdradziła, że czuje się oszukana przez produkcję. Opowiedziała, jak to wyglądało z jej strony. Zaczęło się od znalezienia castingu. Gdy do niej oddzwoniono, bardzo się ucieszyła. Liczyła, że w programie wykonają jej zabiegi stomatologiczne oraz lifting powiek.

Na tym najbardziej mi zależało. Gdyby poinformowano mnie, że będzie to tylko przebieranka, w ogóle bym nie poszła do tego programu. Pani z produkcji zapewniła mnie, że przeprowadzone zostaną zabiegi. Ucieszyłam się, bo oglądałam zagraniczne edycje i bardzo mi się podobały - opowiadała.

Gdy ekipa produkcyjna odwiedziła panią Jolantę, najpierw chciano poznać jej historię. Kobieta opowiedziała o wszystkim, nawet o trudnych chwilach z mężem, jego śmierci, a także przemocy domowej. - Naciągnięto mnie na zwierzenia. Strasznie im zaufałam, bo wydawało mi się, że chcą mnie wysłuchać, zrozumieć i pomóc. Czułam od nich ciepło i opowiedziałam rzeczy, o których nikomu w życiu nie mówiłam, bo były dla mnie tak trudne - wyznała. Następnie dodała, że kazano jej się przebierać i nie czuła się z tym komfortowo. - W domu przed lustrem kazali mi pokazywać palcami, jakich oczekuję zmian. Nagrywano mnie w łazience. Chociaż czułam dyskomfort, wyciągnęłam dolną protezę. Pomyślałam, że tak ma być - stwierdziła.

"10 lat młodsza w 10 dni". Pani Jolanta w szczerym wyznaniu. "Czułam się oszukana i poniżona przez produkcję"

Pani Jolanta wyznała, że na zdjęcia do Warszawy miała się ubrać w rzeczy, których zazwyczaj nie nosi. - Zrobiono ze mnie kogoś zaniedbanego, kto nic sobą nie reprezentuje. Czułam się z tym fatalnie - wyjaśniła. Później zaczęła się dopytywać o zabiegi medycyny estetycznej. To, co usłyszała, wprawiło ją w osłupienie. - Po kolejnych rozmowach i moich naciskach producentka przyznała, że o zabiegu stomatologicznym nie ma już mowy i nie będę miała robionych zębów. (...) Czułam się oszukana i poniżona przez produkcję - powiedziała. U Pani Jolanty miano przeprowadzić zabieg na górne i dolne powieki. W rezultacie tylko jedna operacja została wykonana. - [Pani doktor - przyp. red] stwierdziła, że mogłaby zrobić mi również zabieg na dolne powieki, ale produkcja zabroniła. Ledwo zabieg się skończył, podlecieli z tymi kamerami i zaczęli mnie wypytywać, jak się czuję. Widzieli, że jestem w beznadziejnym stanie - zaznaczyła.

"10 lat młodsza w 10 dni". Pani Jolanta miała problemy psychiczne. I tak zmuszono ją do finału. "Czułam się jak śmieć"

Dalej było tylko gorzej. Pani Jolanta źle czuła się psychicznie. Z trudem funkcjonowała i była prowadzona przez psychiatrę. W pewnym momencie chciała wycofać się z programu, ale zagrożono jej karą. - Lekarz nie wyraził zgody, bym pojechała do Warszawy na finałowy odcinek. Chciał położyć mnie w szpitalu, wypisał zwolnienie. Zadzwoniłam do produkcji, by dowiedzieć się, gdzie mam je przesłać. Usłyszałam wtedy, że będę musiała zapłacić ogromną karę, nawet 100 tys. zł. Kompletnie nie obchodziło ich to, jak się czuję, jak wyglądam. Chciałam dojść do formy, ale mi nie pozwolono - twierdziła.

W dalszej części na jaw wyszło, że uczestniczki musiały korzystać z tych samych ubrań. - W trakcie przymiarek korzystałyśmy z jednych majtek ściągających. Jedna zdejmowała i zakładała druga, przez co dostałam wysypki pod pośladkiem. Podobnie było z butami, kazano nam je zakładać bez żadnych stópek - opowiadała. Pani Jolanta podkreśliła, że naprawdę nie czuła się na siłach. Jednak mimo to, jak twierdzi, kazano jej wystąpić w finale. Padły też mocne słowa pod adresem prowadzącej. - Nie obchodziło ich, jak wyglądam i jak się czuję. Zabawa musi trwać. Dobiły mnie jeszcze słowa Majki Sablewskiej. (...) Czułam się jak śmieć - dodała. Pani Jolanta twierdzi, że w telewizji nie pokazano wszystkiego. Ma żal do produkcji i Mai Sablewskiej, że potraktowali ją w taki sposób. - Pęka mi serce, gdy słyszę, jak Majka kłamie, podśmiewa się w wywiadzie i mówi, że mnie lubi - powiedziała na zakończenie.

"10 lat młodsza w 10 dni". Maja Sablewska odniosła się do historii pani Jolanty 

Maja Sablewska ma inną wersję wydarzeń. W wywiadzie, którego udzieliła jakiś czas temu Monice Jaruzelskiej, powiedziała, że w tym formacie prowadząca nie może zbytnio ingerować w samopoczucie bohaterów. - Żałuję, że nie mogłam dać jej komfortu psychicznego, którego tak potrzebowała. (...) Bardzo dobrze ją wspominam i dobrze o niej myślę. Życzę jej wszystkiego najlepszego - przyznała. Po czym dodała: - Nawet poza programem starałam się tej bohaterce pomóc, tylko w pewnym momencie była już ściana między nami złożona z oczekiwań, żalu, złości. (...) Z mojej strony, ze strony całej ekipy, intencje zawsze były dobre - wyjaśniła.

Maja SablewskaMaja Sablewska KAPiF

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.