"Rolnicy. Podlasie". Agnieszka i Jarek mają niebezpieczną pracę. "Chwila nieuwagi i zostaniemy kalekami"

Agnieszka i Jarek zadebiutowali na ekranie w drugim sezonie programu "Rolnicy. Podlasie". Uczestnicy na co dzień zajmują się hodowlą zwierząt. Doskonale zdają sobie sprawę, że ta praca wymaga ostrożności.

Program "Rolnicy. Podlasie" gości na antenie Fokus TV od kilku lat i niezmiennie cieszy się popularnością. Fani formatu z zapartym tchem śledzą losy bohaterów. Agnieszka i Jarek Rogalscy dołączyli do grona uczestników w drugim sezonie. Małżeństwo na co dzień zajmuje się hodowlą koni sokólskich. Ich praca wymaga niesamowitej ostrożności.

Zobacz wideo Marta Manowska zdradza kulisy programu "Rolnik szuka żony". Uczestnicy korzystają ze wsparcia psychologa

"Rolnicy. Podlasie". Agnieszka i Jarek mają niebezpieczną pracę. "Chwila nieuwagi i zostaniemy kalekami"

Agnieszka i Jarek Rogalscy od lat prowadzą gospodarstwo w rodzinnym Bronowie. Małżonkowie hodują bydło mleczne, a także konie zimnokrwiste w typie sokólskim. Zwierzęta są ich ogromną pasją i uwielbiają z nimi pracować. Bohaterowie programu "Rolnicy. Podlasie" zdają sobie jednak sprawę, że w kontakcie ze swoimi podopiecznymi muszą zachować wyjątkową ostrożność.

Chwila nieuwagi może doprowadzić do tego, że zostaniemy kalekami na całe życie - zdradziła uczestniczka w jednym z odcinków.

"Rolnicy. Podlasie". Justyna przeszła metamorfozę. Na nowych zdjęciach trudno ją rozpoznać

Justyna i Łukasz są jedną z najpopularniejszych par w programie "Rolnicy. Podlasie". Farmerka aktywnie działa w mediach społecznościowych, gdzie dzieli się kadrami ze swojej codzienności. Niedawno uczestniczka zaprezentowała się fanom w odmienionej wersji. Ukochana Łukasza zrzuciła kilkanaście kilogramów. Zdradziła też, że przez długi czas mierzyła się z hejtem. "Nikt nie brał nawet pod uwagę, że mogę mieć inne problemy zdrowotne i nadwaga była ich objawem... Najłatwiej ocenia się książkę po okładce. Dziś, po tych doświadczeniach, jestem silniejsza, jest mi lżej. Zarówno na ciele jak i na duszy. Jako ostatnie dodam, że pewne rzeczy nigdy się nie zmienią- bez obaw, pomimo dużego spadku wagi nadal mam dość duża du*ę, by zmieścić w niej cały internetowy hejt. Zabawne, że w "prawdziwym" życiu nigdy go nie doświadczyłam. Pozdrawiam internetowych hejterów - napisała w facebookowym poście.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.