"Loża prasowa" to program publicystyczny TVN24, w którym dziennikarze komentują bieżące wydarzenia polityczne. Gościem jednego z wyemitowanych na początku lipca odcinków był Michał Kolanko, który zauważył, że prowadzona przez partię rządzącą nagonka na osoby LGBT może być dla PiS-u kluczem do wygranej w kolejnych wyborach. Brutalny atak Jarosława Kaczyńskiego na osoby transseksualne analizowaliśmy też w gazeta.pl. Słowa dziennikarza zostały odebrane jako usprawiedliwianie wypowiedzi prezesa partii rządzącej i wywołały oburzenie zarówno w studiu telewizyjnym, jak i w komentarzach na Twitterze. Głos w sprawie zabrała również dziennikarka magazynu "Wprost", Joanna Miziołek, która bardzo jednoznacznie stanęła po stronie Kolanki.
W programie TVN Michał Kolanko zwrócił uwagę, że PiS z premedytacją krytykuje osoby należące do tęczowych środowisk, aby zmobilizować elektorat. Powiedział także, że "polityka nie jest łyżwiarstwem figurowym" i nie liczy się styl, ale wygrana. Pozostali goście "Loży prasowej" zgromadzeni w studiu bardzo ostro zareagowali na słowa dziennikarza, podkreślając, że nawet w polityce istnieją rzeczy, których w żaden sposób nie można usprawiedliwiać. Goście "Loży prasowej" zaczęli się przekrzykiwać i tak naprawdę trudno jednoznacznie orzec, czy Kolanko faktycznie bronił homofobicznych zagrywek, czy jedynie stwierdził, do czego zdolna jest partia rządząca. Do tej drugiej wersji przychyla się Joanna Miziołek, która uznała, że nie traci wiele, nie będąc widzką tvn-owskiego programu.
Nigdy w życiu nie widziałam tego programu i widzę, że nic nie straciłam. Michał, trzymaj się - napisała na Twitterze.
Dziennikarka dość jasno zasugerowała, że o "Loży prasowej" nie zdarzyło się jej usłyszeć. Zapomniała chyba, że w internecie nic nie ginie. Związany z TVN producent telewizyjny wytknął dziennikarce, że nie tylko sama wystąpiła kiedyś w programie, ale też chwaliła się tym na Twitterze.
W tvn-owskim programie Miziołek pojawiła się zresztą niedawno, bo w maju ubiegłego roku. Dziennikarka twierdzi jednak, że fakt, iż gościła w "Loży prasowej", nie jest dowodem na to, że program ogląda. Podkreśliła także, że śledzenie siebie samej na ekranie świadczyłoby o wybujałym ego.
Dowód na to, że oglądam, czy że wystąpiłam? Podziwiam te wasze dziennikarskie śledztwa od wczoraj. Zaczynam żałować, że nie mam stacji. Ale też nie mam takiego ego, żeby samą siebie oglądać - odpowiedziała.
Kłamstwo zarzucili dziennikarce także inni użytkownicy Twittera. Joanna Miziołek stanowczo broni się, zaznaczając, że nie ma nawet kanału TVN24, a telewizję i tak ogląda rzadko. Na ironiczne pytanie jednej z internautek, czy nie obejrzała żadnego odcinka "Loży prasowej" chociażby w ramach przygotowania przed wejściem na wizję, dziennikarka, niestety, nie odpowiedziała.
Coraz więcej osób bierze ślub z samym sobą. Tak można skomentować decyzję Racewicz
Sąd decyduje o przyszłości dzieci Wiśniewskich. Prawnik zabrał głos
Najwięcej emocji wywołał zakaz +1. Wedding plannerka zabrała głos ws. ślubu Oli Nowak
Nie żyje Lauren Bennett z G.R.L. Miała 37 lat
Donald Trump znowu atakuje włoską premierkę. Tym razem pisze o "zakazie zbliżania się"
Stylistka nie patyczkowała się, oceniając stylizacje Węgiel i Mgleja. "Równie dobrze moglibyśmy przyjść w kołdrze"
Zjadłam jagodziankę Gessler za 38 złotych. Warto? Byłam w szoku od pierwszego kęsa
Janachowska w ciąży i w szpilkach oburzyła ekspertkę. "To budzi mój największy niepokój"
"Frustrat, nowobogacki". Skandaliczne i rasistowskie słowa polityczki na temat Mbappe. Macron nie wytrzymał