Phnom Penh w Kambodży. Tam właśnie pojawili się Małgorzata i Radosław Majdanowie. Jadąc przez miasto, nie mieli pojęcia co ich czeka. Przypuszczali tylko, że będą golić owce. Niestety, nie było tak łatwo.
Ich zadaniem była nauka prowadzenia tuk-tuka. Instruktorem został Hayn, którego rodzina zarabia właśnie na prowadzeniu tych pojazdów. Szkolenie trwało cały dzień i budziło wiele emocji. Nie obeszło się bez wielu kłótni. Na koniec dnia Majdanowie stawili się w ośrodku, w którym czekał ich egzamin z prowadzenia tuk-tuka.
Pierwszy zdawał Radosław, a Małgosia go dopingowała.
Pięknie Pyś - krzyczała.
Jak w Polsce. Centymetr przejechał za linię i już afera - oburzyła się.
Ostatecznie udało im się zdobyć prawo jazdy. Prowadzenia pojazdu po mieście podjął się jednak Majdan.
Po tygodniu jeżdżenia będzie dobrze, gwarantuje - chwalił go egzaminator.
Ich kolejnym zadaniem było odebranie jajek i przewiezienie ich do restauracji. To nie było łatwe, bo jajek było aż tysiąc! Na szczęście udało się - za swoją pracę zarobili tylko 2 dolary. Następnie musieli zabrać śmieci i przetransportować je na wysypisko. Za to również otrzymali 2 dolary.
Jazda tuk-tukiem powodowała coraz więcej problemów. Większość z tych pojazdów nie przeszła nawet badań technicznych. Poruszanie się wieczorem na tuk-tuku było straszne. Nocą na ulicach panował chaos. W pewnym momencie pojazd Majdanów zaczął jechać do tyłu! Majdan o mały włos nie skończył z połamanymi nogami.
"Perfekcyjna" była przerażona. Wyznała jednak, że ma zaufanie do męża, natomiast nie wie, czego może się spodziewać ze strony innych kierowców.
Kolejnego dnia dostali posągi lwów, które strzegą wszystkiego, co ważne. Musieli udać się z nimi do świątyni Angkor Wat. Przed nimi do pokonania 314 kilometrów. Podróż trwała dwa dni.
W trakcie transportu posągi nieco ucierpiały. Podczas jazdy po nierównych drogach ułamały się nogi lwów. Majdanowie kupili klej na napotkanej stacji benzynowej i próbowali naprawić rzeźby.
Po siedmiu godzinach jazdy byli w połowie drogi do świątyni. Radosław i Małgorzata nie ukrywali swojego zmęczenia.
Uwierz mi, kur*a, jestem zajeb*ny - skwitował Majdan.
Rano było tylko gorzej. Od posągu jednego z lwów... odpadła głowa. Po drodze znaleźli sklep, w którym ekspedientka pomogła im w naprawie. Przed świątynią dokonali ostatnich poprawek, które okazały się niepotrzebne.
Na koniec mnisi rzucili lwami o ziemię! Okazało się, że w środku był ukryty ważny dokument. Cały czas wieźli swoje błogosławieństwo. Ostatecznie mnisi zawiązali na rękach Majdanów czerwone nici, symbolizujące szczęście.
MT
Lara Gessler zmieniła imię po ślubie. To mąż namówił ją na ten krok
Przemysław Saleta przed laty oddał córce nerkę. Teraz sam czeka na przeszczep
W głowie się nie mieści, co pokazali w "Kuchennych rewolucjach". W komentarzach wrze
Skiba miała prawidłowe USG, a trzy miesiące później usłyszała diagnozę. "Dowiedziałam się podczas nakładania kremu"
Tak siedmioletni syn Jarmołowicz zareagował na jej związek z kobietą. "Ten schemat jest normalny"
Jak syn Karola Nawrockiego radzi sobie na YouTube? Wyniki mówią same za siebie
Tego Magda Gessler się nie spodziewała. "Pierwszy raz w życiu mnie to spotkało"
Helena Englert nie przebiera w słowach. Tak mówi o tym, że ciągle jest krytykowana
Do sieci trafiły nowe wyniki ogladalności "Lalki". Miażdżące