Jan Borysewicz długo nie mógł przekonać się, aby obejrzeć film o sobie. Zdradza, co powiedziała mu żona

Film "Mniej obcy" o życiu Jana Borysewicza, lidera Lady Pank, miał premierę 7 października na platformie Netflix. Muzyk pojawił się w studiu "halo tu polsat" i ujawnił, że wiele kosztowało go obejrzenie produkcji. Początkowo też nie był przekonany do pomysłu. Wszystko zmieniły słowa jego żony.
Jan Borysewicz długo nie mógł przekonać się, aby obejrzeć film o sobie. Zdradza, co powiedziała mu żona
fot. AKPA, Youtube.com/Netflix Polska

Jan Borysewicz to jeden z czołowych polskich muzyków rockowych. Premiera filmu "Mniej obcy", przedstawiającego jego historię, zbiegła się z 45-leciem zespołu Lady Pank. Artysta w "halo tu polsat" przyznał, że na początku nie był przekonany do pomysłu na film, a także zdradził, co usłyszał od żony, Małgorzaty Burlewicz. W produkcji przedstawione zostały również te nie do końca przyjemne aspekty jej życia.

Zobacz wideo Pierwsza autoryzowana biografia Jana Borysewicza. Wywiad z autorami książki "Mniej obcy"

Jan Borysewicz o filmie "Ten obcy". "To jest takie rozgrzebywanie tego wszystkiego"

Jan Borysewicz gościł w studiu "halo tu polsat" 10 października razem z Patrykiem Pietrzakiem, który w filmie zagrał Andrzeja Mogielnickiego. Muzyk Lady Pank w rozmowie z Aleksandrem Sikorą i Olą Filipek powiedział, że produkcja nie jest inspirowana historią zespołu, a jego życiem. - Ten film pokazuje moje zupełnie inne oblicze - powiedział.

Obejrzenie produkcji było trudne dla Borysewicza. - Jeżeli chodzi o pierwszą projekcję tego filmu, nie odważyłem się go obejrzeć - wyznał i dodał, że podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, gdy pokazywany był "Ten obcy", od razu uciekł. Odważył się dopiero podczas specjalnego pokazu dla osób zaangażowanych w produkcję.

To jest moja historia, która pokazuje dosyć trudne czasy, rodzinne sytuacje i tak dalej. To jest takie rozgrzebywanie tego wszystkiego, co się w moim życiu wydarzyło. Ten film też pokazuje takie ciemniejsze strony mojego życia, gdzie czasami było niełatwo, czasami było niebezpiecznie

 - ujawnił. Zwrócił uwagę jednak na bardzo ważny aspekt. - Wydaje mi się, że chyba ten film pokazuje, ile razy ja się potrafiłem podnieść - dodał.

Jan Borysewicz nie chciał się zgodzić na film ze względu na żonę. Przekonały go jej słowa

Jan Borysewicz obawiał się także tego, jak na film zareaguje jego żona. Małgorzata Burlewicz jest trzecią kobietą, z którą artysta stanął na ślubnym kobiercu. Niektóre przedstawione wydarzenia mogły być dla niej bolesne. - Dosyć długo się zastanawiałem nad tym, ale moja małżonka, Małgorzata Burlewicz, moja ukochana... Ja ją zapytałem: czy nie będzie ci przeszkadzało, jak będziesz widziała w filmie sceny z mojego życia, które nie będą dla ciebie zbyt przyjemne - powiedział muzyk. To, co od niej usłyszał, przekonało go, że produkcja nie jest złym pomysłem. 

Powiedziała mi, że ona mnie kocha nie za to, kim byłem, ale za to, kim jestem teraz. Poza tym zna moją historię i jest osobą, która spowodowała to, że zdecydowałem się wydać zgodę na ten film

- ujawnił. Aleksander Sikora zapytał Borysewicza, czy "Mniej obcy" jest dla niego filmowym pomnikiem, na co lider Lady Pank odpowiedział: - No, ja nie wiem, czy to jest pomnik. Ja nie jestem tam jakimś świętym.

Więcej o: