"Pogadajmy" to mój nowy cykl na Plotku, w którym odsłaniam kulisy showbiznesowych wydarzeń, telewizyjnych produkcji i zapraszam do wspólnej dyskusji. Pogadajmy tym razem o fenomenie kariery Violetty Villas. 27 listopada odbędzie się premiera filmu biograficznego o artystce z Sandrą Drzymalską w roli głównej. Violetta Villas zmarła 15 lat temu, a pamięć o niej nie mija. Kolejne pokolenia fanów fascynują się jej talentem, osobowością i ekscentrycznym wizerunkiem, a artyści sięgają po jej utwory.
Violetta Villas przyszła na świat jako Czesława Cieślak 10 czerwca 1938 roku. Od najmłodszych lat wykazywała zainteresowanie muzyką, a jej muzyczny talent i możliwości w krótkim czasie miały przekroczyć granice Polski. To Władysław Szpilman polecił jej, żeby wybrać sobie pseudonim. Słynny pianista miał obawy, że nikt nie wypowie dobrze imienia i nazwiska gwiazdy. Violetta Villas zdobyła popularność w Polsce śpiewając m.in. na festiwalach w Opolu i Sopocie, ale to zagraniczny show-biznes dał jej możliwości, o których mogli pomarzyć polscy artyści. Najpierw trafiła do Paryża, gdzie okrzyknięto ją "głosem ery atomowej". Jej czterooktawowy głos miał powodować, że żyrandol we francuskiej Olimpii się huśtał. Później Villas podbiła estradę Casino de Paris w Las Vegas. Tam zdolna Polka śpiewała w kilku językach, towarzyszył jej stuosobowy balet, a na scenę wjeżdżała żółtym jaguarem.
Sława miała jednak swoją drugą stronę. Presja była ogromna. Villas występowała niemal codziennie. Osoby z otoczenia gwiazdy wspominały, że czuła duże obciążenie psychiczne. Towarzyszył jej smutek, samotność i tęsknota za bliskimi. W pewnym momencie chciała sobie z tym radzić z pomocą używek. "To nie był tylko alkohol, powiedziałbym, że używki... Bo i leki jakieś. Myślę, że to się zaczęło właśnie w Ameryce. Bo nie wytrzymywała tempa, a chciała stanąć na wysokości zadania" - wspominał po latach menedżer gwiazdy Zbigniew Rabiński. Amerykański sen Violetty Villas miał skończyć się, gdy postanowiła wrócić do Polski. W późniejszych wywiadach opowiadała, że to ze względu na ciężko chorą mamę.
W kraju media bardzo krytykowały Villas i nazywały ją "synonimem kiczu". Wyśmiewano ekscentryczny styl ubierania i czesania się gwiazdy. Zarzucano jej, że jest rozkapryszona i że ubarwia informacje na temat swojej kariery i życia prywatnego. Villas była poddawana cenzurze, a jej piosenki nie były grane w radiostacjach. Dwukrotnie włamano się do willi gwiazdy w warszawskiej Magdalence. Służby wyceniły straty na blisko 600 tysięcy złotych.
Wiadomo, że od początku zagranicznych sukcesów Villas interesowała się nią bezpieka. Z akt wynika, że w 1968 roku piosenkarka podpisała oświadczenie o współpracy z SB i obrała pseudonim operacyjny "Gabriella". Współpraca miała polegać na przekazywaniu informacji o poznanych kontaktach towarzyskich, zwłaszcza o osobach, które pracują w amerykańskiej administracji i ośrodkach naukowych. W teczkach funkcjonariuszy SB pojawiały się notatki sugerujące, że gwiazda ma problemy ze zdrowiem psychicznym. Współpraca Villas z SB zakończyła się w 1973 roku. W późniejszych wywiadach gwiazda opowiadała, że to służby zablokowały jej ponowny wyjazd do Stanów Zjednoczonych i skutecznie zniszczyły jej karierę.
Pod koniec swojego życia gwiazda postanowiła wrócić w rodzinne strony, do domu w Lewinie Kłodzkim, gdzie otoczyła się całą zgrają zwierząt, zwłaszcza psów i kotów. Villas podkreślała znaczenie wiary w swoim życiu, mówiła o przywiązaniu do Boga, a jej marzeniem było, żeby zostać świętą. Coraz bardziej izolowała się od ludzi, a z mediami, które przyjeżdżały pod jej dom, kontaktowała się głównie jej opiekunka Elżbieta Budzyńska. Dużo pisano o tym, że Villas podupadła na zdrowiu i pilnie potrzebuje opieki medycznej. W pewnym momencie, na krótki okres czasu, trafiła do szpitala psychiatrycznego.
W ostatnich latach willa Violetty Villas popadała w ruinę, a gwiazda coraz bardziej uzależniała się od alkoholu, używek i wpływu swojej opiekunki. Nie utrzymywała kontaktu z najbliższą rodziną, a jedynego syna Krzysztofa oskarżała o rzekomą chęć przejęcia majątku. Violetta Villas zmarła 5 grudnia 2011 roku. Na jej ciele znajdowały się odleżyny i krwiaki. Była też bardzo wychudzona. Prokuratora wszczęła śledztwo w sprawie śmierci artystki. Elżbietę Budzyńską w 2014 roku skazano na 10 miesięcy pozbawienia wolności w związku z nieudzieleniem pomocy artystce. Z kolei w 2019 roku byłą opiekunkę gwiazdy skazano na 1,5 roku bezwzględnego więzienia za znęcanie się psychiczne i fizyczne nad Villas. W tym samym roku ujawniono, że śmierć gwiazdy poprzedziła kilkunastogodzinna agonia.
O Violetcie Villas mówiono, że pasowała do PRL-u, tak jak kwiatek przypięty do kożucha. Jej czterooktawowy głos, jej widowiskowe kreacje i burza blond włosów, jej osobowość i sceniczna charyzma pozostały w pamięci Polaków. W wielu programach telewizyjnych po jej repertuar sięgają kolejne pokolenia artystów. Piosenkę dedykowaną gwieździe nagrała Sanah. Z piosenkami Villas zmierzyli się też m.in. Ralph Kaminski i Michał Szpak. Villas była spełnionym marzeniem Polaków o gwieździe o międzynarodowej rozpoznwalaności, symbolem wielkiej kariery i sławy w siermiężnej rzeczywistości PRL-u. Sławy, która pokazała jej także swoje gorzkie oblicze.
Nie żyje laureat Oscara. Sprawą śmierci zajęła się prokuratura
Policjantka mówi, co robić w razie strzelaniny. Ta wiedza może uratować życie
Lewandowska pokazała, że i ona ma gorsze dni. Szkoda, że zrobiła to w taki sposób
Jabłczyńska była zszokowana słowami Szelągowskiej. "Nie spodziewałam się"
Polsat reaguje po strzelaninie w Krakowie. Wiemy, czy w niedzielę zobaczymy nowy odcinek "Tańca z gwiazdami"
Tak wygląda ojciec braci Mroczków. Internauci przecierają oczy. W tle rodzinny dramat
Filip Chajzer wstrząśnięty strzelaniną w Krakowie. "W miejscu zamachu byłem..."
Karol Nawrocki w "Twoja twarz brzmi znajomo". Kamery uchwyciły, jak się zachowywał
"Mój syn był okrutny". Wyznanie Kayah po porodzie szokuje. Cichopek przeżyła koszmar. Te wyznania mogły zmienić wszystko