Lewandowska obawiała się przeprowadzki do Chicago. Krupińska wyjaśnia: Nie chodziło o nią

Anna Lewandowska wraz z rodziną przeprowadziła się do Chicago. W tym wymagającym czasie mogła liczyć na wsparcie przyjaciółki, Pauliny Krupińskiej. To ujawniła nam prezenterka.
Krupińska wspierała Lewandowską podczas przeprowadzki?
Fot. KAPIF.pl, Instagram/@annalewandowska

Anna Lewandowska nie ukrywała, że wyprowadzka z Barcelony do Chicago nie jest dla niej łatwa. "Choć powinnam pisać o ekscytacji, to dziś chcę wam powiedzieć jedno: cholernie się boję. (...) Myśl o tym, że znowu muszę się spakować, zostawić to, co zbudowałam, i zacząć trochę od nowa, po prostu mnie przeraża" - pisała gwiazda, podkreślając, że martwi się również o córki. W rozmowie z Plotkiem Paulina Krupińska przyznała, że wie, jak ta sytuacja jest trudna dla jej przyjaciółki.

Zobacz wideo Lewandowska mogła liczyć na wsparcie Krupińskiej w kwestii przeprowadzki do USA? "Wywraca się życie dziewczynek do góry nogami"

Paulina Krupińska wspierała Annę Lewandowską podczas przeprowadzki

W rozmowie z Pauliną Krupińską reporter Plotka, Marcin Wolniak, poruszył temat przeprowadzki Lewandowskich do Stanów Zjednoczonych. Czy trenerka mogła liczyć na wsparcie prezenterki? - Tak, oczywiście. My z Anią jesteśmy w stałym kontakcie. Ja byłam w Barcelonie, kiedy Robert zagrał swój ostatni mecz na Camp Nou - wspominała Krupińska. - Wiem, ile to ich emocji kosztowało. Wiem też, ile Ania miała obaw związanych z przeprowadzką do Stanów Zjednoczonych. I to nie chodzi wyłącznie o zmienienie miejsca zamieszkania. To chodzi o to, że dziewczynki mają swoich przyjaciół, są zżyte ze swoimi rówieśnikami. To chodzi o takie poczucie bezpieczeństwa i wyrwanie dzieci z bezpiecznego środowiska  - mówiła nam prezenterka.

Paulina Krupińska kibicuje Lewandowskim. Chce ich odwiedzić w Chicago

Krupińska zaznaczyła, że Lewandowska z pewnością obawiała się tego, jak w nowym miejscu odnajdą się jej córki. - Wydaje mi się, że to nie chodziło o samą Anię i o te obawy, o których ona mówiła. To nie chodziło o nią, ale chodziło o to, że po prostu wywraca się życie do góry nogami dziewczynek, ich dzieci. To jest zawsze nowe miejsce, w którym się trzeba odnaleźć, w którym trzeba zbudować relacje na nowo, w którym trzeba wić gniazdo na nowo - mówiła gospodyni "Dzień dobry TVN".

Jak jednak zauważyła prezenterka, to nie pierwszy raz, gdy Lewandowscy muszą się przeprowadzić. Planuje odwiedzić ich w nowym miejscu zamieszkania. - Oni są w ogóle specjalistami, bo od wielu lat to robią z ogromnym sukcesem. Ja im kibicuję w każdym miejscu, w którym są, i mam nadzieję, że również do Chicago ze swoją rodziną pojedziemy i ich odwiedzimy. Tym bardziej że mamy tam bardzo dużo swojej rodziny, bo tam mieszka pewnie pół Podhala - podsumowała. 

Więcej o: