Doda upamiętniła rzeź wołyńską. Padły gorzkie słowa o "pluciu w twarz naszej przeszłości"

11 lipca to Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP. Z tej okazji Doda postanowiła wywiesić flagę Polski, upamiętniając krwawą niedzielę. W rozmowie z Plotkiem odniosła się do sprawy, wyjaśniając, dlaczego zależy jej, by nikt nie zapomniał o wydarzeniach sprzed lat.
Doda upamiętniła rzeź wołyńską, wywieszając polską flagę
Fot. Plotek Exclusive, Instagram/@dodaqueen

11 lipca 1943 r. ukraińscy nacjonaliści z OUN i UPA dokonali zbrodni ludobójstwa na mieszkańcach Kresów Wschodnich. Według najnowszych badań, zginąć miało do 120 tys. obywateli II RP. W 2016 roku ustanowiono 11 lipca dniem pamięci o ofiarach zbrodni. O ważnej rocznicy nie zapomniała Doda, która, choć przebywa na swoim obozie sportowym, przywiozła ze sobą flagę Polski i wywiesiła ją na balkonie w hotelu. W rozmowie z reporterem Plotka piosenkarka w emocjonalnych słowach opowiedziała o tym, jak ważny jest dla niej ten dzień.

Zobacz wideo Jak rozwiązać sprawę Wołynia? "Jedną rzeczą powinny być ekshumacje, drugą - edukacja"

Doda upamiętniła Polaków, którzy zginęli podczas rzezi wołyńskiej. Mówi o obcym prezydencie i pomocy od Polski 

Na Instagramie Dody pojawiło się nagranie, na którym wywiesza ona polską flagę, informując, że w ten sposób upamiętnia 11 lipca. - To jest ważny dla mnie dzień, ale oczywiście nie będę tu hipokrytką i zakłamaną osobą, mówiąc, że co roku wywieszałam flagę, bo nigdy tego nie robiłam 11 lipca - przyznała w rozmowie z reporterem Plotka gwiazda. - Powstał taki ruch w internecie, gdzie polscy patrioci chcą przypomnieć, zwłaszcza w obliczu ostatnich sytuacji, o tej dacie, o tej krwawej niedzieli w Wołyniu. Przypomnieć naszym młodym Polakom - dzieci i młodzieży, którzy być może nie do końca mają czas, by pochylić się nad przeszłością, jak istotne jest pamiętanie o tak ważnych datach. W związku z czym przywiozłam flagę ze sobą w samochodzie. Przed rozpoczęciem press day campu wyszłam na balkon hotelu i przymocowałam flagę naszą ku pamięci tej daty - relacjonowała nam Rabczewska. 

Piosenkarka w wypowiedzi podkreśliła również, że zbrodnie wojenne "co do zasady są tragiczne". - Nie ma wojen nietragicznych i każda ze stron ma swoje racje. Nie ma zbrodni, która jest w jakikolwiek sposób wytłumaczalna. Tam, gdzie giną cywile z każdej ze stron, jest tragedia. Nie ma dobrej ani złej strony nigdy, w żadnej wojnie. I zawsze tylko tracimy my, a ci rządzący są bezpieczni i posiłkują się wojną do swoich interesów - komentowała z rozżaleniem Doda. - Porównywanie zbrodni wojennej do czystki etnicznej czy ludobójstwach z taki szczególnym okrucieństwem i torturami, których Polska nigdy wcześniej ani później nie doświadczyła. I po tym wszystkim faworyzowanie prezydenta obcego i ludzi, którzy plują w twarz naszej przeszłości (...) jest kompletnym ignoranctwem, zdradą narodu i, co najważniejsze, brakiem świadomości, jak niebezpiecznym jest w Polsce odwracanie się od Polski - podkreśliła. 

Doda apeluje, by mówić jednym językiem. Wspomniała o pomocy Polski dla Ukrainy

W dalszej części rozmowy wokalistka podkreśliła, że jako naród powinniśmy mówić jednym głosem. - Zawsze to powtarzam. Możemy się kłócić między sobą, nikt nam tego nie zabroni. Nasi przodkowie walczyli o to i przelali swoją krew, żebyśmy teraz mogli tu siedzieć i w tym kraju kłócić się między sobą. Ale nie z innym narodem, który nie szanuje przelanej naszej krwi i sam był inicjatorem przelanej krwi. I w tak ostentacyjny sposób gloryfikuje ohydne, brutalne, banderowskie, nazistowskie, nacjonalistyczne zachowania w Polsce, która wyciągnęła rękę, otworzyła serce i pomogła tysiącom ludzi z Ukrainy - oceniła gorzko Doda. 

To według piosenkarki jest powodem, by szczególnie w tym roku przypomnieć o tej dacie. Mówi nam jednak, że nie chodzi w tym wszystkim bynajmniej o szerzenie nienawiści, rasizmu czy uprzykrzanie życia tym, którzy znaleźli pomoc w naszym kraju. - Po to, żeby te osoby, które dostały tę pomoc, uszanowały nasze decyzje i nasze ruchy. Mimo że nie jesteśmy krajem bogatym, daliśmy coś, co dla nas powinno być, co nam się należało, oddaliśmy swoje. Jesteśmy krajem bardzo poharatanym, wymordowanym. I tak zapomnieliśmy i otworzyliśmy nasze domy. Co dostaliśmy w zamian? Uhonorowanie najgorszych morderców naszych rodaków. I dlatego wywiesiłam tę flagę i będę wywieszać, dopóki nikt się nie nauczy - skwitowała Rabczewska. 

Więcej o: