Grażyna Torbicka przez 30 lat była związana z Telewizją Polską, z której niespodziewanie odeszła w 2016 roku po tym, jak na Woronicza zmieniła się władza (to wówczas Jacek Kurski zaczął swoją kontrowersyjną prezesurę w TVP). W najnowszym wywiadzie dziennikarka wróciła wspomnieniami do tamtego czasu i w mocnych słowach opowiedziała, dlaczego zrezygnowała z pracy w Telewizji Polskiej.
Grażyna Torbicka jest znana z wielu programów, jednak jej sztandarowym projektem był program kulturalny poświęcony filmowi "Kocham Kino", który prowadziła nieprzerwanie w latach 1994-2016 na antenie TVP2. W 2016 roku dziennikarka niespodziewanie zakończyła swoją współpracę z TVP, a "Kocham Kino" zniknęło z anteny.
Okazuje się, że to właśnie po emisji jednego z odcinków tego programu TVP, prezenterka powiedziała "dość" i zrezygnowała z pracy dla publicznego nadawcy, nie zgadzając się w ten sposób na emitowane tam propagandowe treści.
Nie, to było naturalne w sytuacji, która zaistniała. Oglądałam w domu "Kocham kino", mój autorski program, i nagle zobaczyłam, że bez konsultacji ze mną została do niego dołączona dyskusja o filmie "Ida" Pawła Pawlikowskiego. Taka ingerencja i takie ograniczanie niezależności dziennikarskiej były dla mnie zaskoczeniem
- powiedziała Torbicka w najnowszym wywiadzie dla "Newsweeka". Na tym nie koniec, bo dziennikarka podkreśliła, że władze w TVP zmieniały się wielokrotnie, ale nigdy wcześniej nie ingerowano w jej materiały. - Kultura zawsze może być narzędziem propagandy, oczywiście, ale, jak mówię, nigdy wcześniej nie miałam sytuacji, żeby w jakikolwiek sposób ingerowano w tematy, które podejmuję, czy to w programie "Kocham kino", który robiłam przez 20 lat, czy w innych moich programach - podkreśliła Torbicka.
Przypomnijmy, że w 2015 roku "Ida" Pawła Pawlikowskiego zdobyła Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Nie spodobało się to prawicowym politykom, którzy uznali, że film jest antypolski, bo nie tylko podejmuje kwestie żydowskie (zagłada Żydów), ale też ukazuje niejednoznaczne postawy Polaków w czasie II wojny światowej. Wielu było więc zaskoczonych, że w TVP pod rządami Jacka Kurskiego to właśnie "Ida" zostanie wyemitowana w ramach cyklu "Kocham Kino".
Ktoś w TVP miał jednak sprytny plan, jak ograć ten niewygodny dla nich temat. Przed emisją filmu Pawlikowskiego wyemitowano rozmowę krytyka filmowego Krzysztofa Kłopotowskiego (był związany z TV Republika), dziennikarza Piotra Gursztyna (związany z tygodnikiem "Do Rzeczy") i Macieja Świrskiego (od 2013 do 2015 ekspert i rzecznik prasowy kandydata na premiera Piotra Glińskiego, później doradzał mu jako ministrowi kultury).
Panowie rozprawiali o tym, że film jest antypolski. - Sprawcami mordu byli polscy chłopi. To jest podstawowa kontrowersja. Ci polscy chłopi od jakiegoś czasu funkcjonują jako tacy chłopcy do bicia. Oni są po prostu odhumanizowani, to było widać np. też w "Pokłosiu", takie istoty nieludzkie, zwierzęce. To bardzo niesprawiedliwe - mówił wówczas Piotr Gursztyn, który po chwili stwierdził, że Polacy przez "Idę" mogą czuć, że "są oskarżani o zbrodnie, których nie popełnili".
- Jeżeli ten film ma być elementem katharsis, to musi mieć wymowę, z którą Polacy się zgadzają, którą odbierają jako swoją. Nie można robić katharsis wbrew narodowi. Oczywiście trzeba mówić rzeczy przykre, brutalne, mówić o tym, że były rzeczy straszne w historii narodu. Ale nie można tego robić, obrażając ten naród - mówił z kolei Świrski.
Justin Trudeau niczym królik kica do piosenki Katy Perry. W komentarzach armagedon
Nowe kadry z "Rancza". Tak wygląda teraz Wioletka. Internauci w szoku
Wielki przełom w rodzinie królewskiej. Dzieci Harry'ego i Meghan spotkały się z królem Karolem III
Wszystko jasne! Wiadomo, dlaczego 82-letni Rosiewicz nie wystąpi w "Tańcu z gwiazdami"
Ostrowska-Królikowska przekazała wieści ws. 19-letniego syna. "Jesteśmy bardzo dumni"
Córka polskich milionerów wyszła za mąż. Spójrzcie na jej suknię ślubną. Zjawiskowa
Steczkowska podniosła stawkę. Za koncert trzeba zapłacić krocie
Bedoes pożegnał Maję Gadowską. Te słowa chwytają za gardło
Majdan został sam w Polsce. Zdradził nam, z jakimi pytaniami dzwoni do niego żona. "To zawsze mnie bawi"