Tylko u nas

Trump przyczepił się do okularów Macrona. Ekspertki go podsumowały. "To jest najbardziej niepokojące"

Donald Trump i Emmanuel Macron pojawili się w Davos na Światowym Forum Ekonomicznym. Przemówienie prezydenta Stanów Zjednoczonych, w którym wspomniał o prezydencie Francji, wywołało niemałe poruszenie. Tak oceniły je ekspertki.
Donald Trump, Emmanuel Macron
Fot. REUTERS/Jonathan Ernst, REUTERS/Denis Balibouse

Światowe Forum Ekonomiczne w Davos odbywa się w dniach 20-22 stycznia. To właśnie teraz w szwajcarskim mieście przebywa wielu polityków z całego świata - w m.in. prezydenci, jak Donald Trump i Emmanuel Macron. Podczas przemówienia przywódcy Stanów Zjednoczonych w środę, 21 stycznia, doszło do zaskakującej sytuacji. Na prośbę Plotka wypowiedzi Trumpa, w której wspomniał o Macronie, przyjrzały się ekspertka ds. wystąpień publicznych, Anna Kulma, oraz ekspertka ds. wizerunku, Żaneta Kurczyńska.

Zobacz wideo Bitwa o Grenlandię [CTB od. 80]

Donald Trump uderzył w wygląd Emmanuela Macrona. "Często ucieka się do takich sztuczek"

Podczas przemówienia w Davos Trump zwrócił się do francuskiego prezydenta, odnosząc się do różnicy cen lekarstw w USA i Europie. Swoją wypowiedź polityk rozpoczął jednak od zaskakującego zwrócenia uwagi na wygląd Macrona. Prezydent Francji pojawił się w Davos w okularach przeciwsłonecznych, ponieważ zmaga się z pęknięciem naczynia krwionośnego w oku. Trump nie mógł przejść obok tego obojętnie. - Widzieliście zresztą Emmanuela w jego pięknych okularach przeciwsłonecznych. Co tu się do diabła stało? - skomentował prezydent USA, przerywając na chwilę swoje wystąpienie. Anna Kulma ma na ten temat jasne zdanie.

Trump posunął się do najprostszego zagrania, czyli zwrócenia uwagi na elementy estetyczne, a nie merytoryczne. Niestety, w debacie publicznej często ucieka się do takich sztuczek, żeby zdyskredytować przeciwnika

- skomentowała dla Plotka ekspertka. Jej zdaniem Trump dobrze wiedział, co robi. - Niektórzy mówią, że Trump zażartował. Wymowna była pauza po zapytaniu "Co tu się do diabła stało?", jakby oczekiwał na śmiech lub oklaski. Jednak relacja video raczej nie pokazuje, żeby kogoś to rozbawiło - dodała Kulma, zwracając przy tym uwagę także na podejście do sprawy Macrona. - Osobną analizę można by przeprowadzić à propos samego założenia okularów - czy ukrywanie w ten sposób zaczerwienienia/spuchnięcia/pękniętego naczynka to dobra decyzja? Na pewno niecodzienna, skłaniająca do spekulacji, a przez to odwracająca uwagę - chociażby Trumpa - od sedna przekazu - skomentowała specjalistka.

Ekspertka wypunktowała przemówienie Donalda Trumpa. "Polityka uprawiana jak show-biznes"

- To jest dokładnie ten moment, w którym trudno już odróżnić, czy Donald Trump jest jeszcze na forum ekonomicznym, czy już w programie rozrywkowym. Komentowanie okularów innego prezydenta i publiczne "ustawianie" go z mównicy brzmi bardziej jak scena z talk-show niż wystąpienie głowy państwa. Trump od dawna pokazuje, że najlepiej czuje się nie w roli dyplomaty, tylko w roli głównego bohatera widowiska - dostrzegła również w rozmowie z Plotkiem Żaneta Kurczyńska. Ekspertka zauważyła, co mógł mieć na celu prezydent USA. - On świetnie wie, co robi. Takie zachowania nie są przypadkowe, one są pod publiczkę. Zamiast mówić o gospodarce, wszyscy mają mówić o nim. I to działa, bo dziś nie rozmawiamy o Davos, tylko o okularach Macrona i "straszeniu" go z mównicy. To jest polityka uprawiana jak show-biznes, im więcej kontrowersji, tym więcej uwagi - stwierdziła specjalistka.

Żaneta Kurczyńska dostrzegła przy tym jeszcze jeden ważny aspekt. - Problem polega na tym, że w tym wszystkim kompletnie znika powaga urzędu. Kiedy prezydent zaczyna grać rolę konferansjera, a nie partnera do rozmów, granica między światową polityką a reality show zaczyna się bardzo niebezpiecznie zacierać. I to jest w tej historii najbardziej niepokojące, bo dziś to tylko jedna z "kolejnych dziwnych wypowiedzi", ale jutro może się okazać, że w tym stylu rozgrywane są już całkiem poważne sprawy - podsumowała ekspertka.

Więcej o: