12 kwietnia 2026 roku media obiegła informacja o wypadku w Słomczynie, w którym brał udział Aleksander Milwiw-Baron. Muzyk, jadąc samochodem marki Jetour, zderzył się na skrzyżowaniu ulic Jabłonowej i Wilanowskiej z kierowcą motocykla Ymaha. Kierujący jednośladem trafił do szpitala, który opuścił po trzech dniach. Sprawą zainteresowała się prokuratura, która próbowała ustalić okoliczności wypadku. Ostetecznie Aleksander Milwiw-Baron usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku drogowego. Teraz zapadł wyrok.
Z informacji serwisu Pudelek wynika, że gdy Baron usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku drogowego, to przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu oraz złożył wyjaśnienia, które miały być zgodne z ustaleniami prokuratury. "Miał również wyrazić żal i skruchę" - czytamy. Prokuratura ustaliła mianowicie, że muzyk nie ustąpił pierwszeństwa prawidłowo jadącemu motocykliście, który w wyniku wypadku doznał obrażeń. 12 czerwca 2026 roku prokuratura podjęła kolejne kroki i skierowała wniosek do sądu o warunkowe umorzenie postępowania. Wtedy wnioskowała o roczny okres próby oraz wypłacenie poszkodowanemu pieć tysięcy złotych.
- Ustalono, że podejrzany nie był w przeszłości karany. Nie ma też przeszkód do stwierdzenia, że podejrzany posiada pozytywne właściwości i warunki osobiste. Biorąc pod uwagę wymienione przesłanki, jak i okoliczności samego przestępstwa, należy stwierdzić, że wina podejrzanego nie jest znaczna. Podobnie w tym wypadku również i społeczna szkodliwość czynu nie jest znaczna. Krytyczna refleksja nad swoim występkiem stanowi pozytywną przesłankę kryminalną na przyszłość, co do przestrzegania porządku prawnego - mówił w rozmowie z Pudelkiem Piotr A. Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Jak informuje Pudelek, sprawa miała swój finał w sądzie 20 października. "W dniu 20 października 2026 r. po rozpoznaniu sprawy II K 470/26 na posiedzeniu Sąd Rejonowy w Piasecznie wydał wyrok w tej sprawie. Wyrok jest zgodny z wnioskiem prokuratora o warunkowe umorzenie postępowania" - powiedział rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Piotr Skiba, w rozmowie z Pudelkiem.
Dla Barona oznacza to, że nie został wpisany do Krajowego Rejestru Karnego jako osoba skazana za przestępstwo. Jednak przez rok czasu nie może wejść w konflikt z prawem, żeby nie mieć większych problemów.
Aleksander Milwiw-Baron niedawno wystąpił w programie "Onet Rano". Muzyk spóźnił się do studia, co tłumaczył tym, że ma kawałek do miasta. - Sytuacja jest na tyle prosta i skomplikowana, że ostatnimi czasy zostałem farmerem i zamieszkałem na wsi. Tę wieś dzieli jakieś 30 parę kilometrów od Warszawy. Umiem [dojechać do miasta przyp. red.], ale bardzo powoli - mówił. Wtedy Odeta Moro nawiązała do wypadku, w którym brał udział. - A możesz jeździć? Pytam, bo po ostatnich twoich przygodach nie wiem, czy masz, czy nie masz - zapytała. - Kto nie ma przygód w życiu, ten nie żyje - odpowiedział krótko Aleksander Milwiw-Baron, który wyraźnie nie chciał rozmawiać na ten temat.
Grał Basię w "M jak miłość", dziś krytykuje warunki na planie. Produkcja odpowiada
Ceny życzeń od Chajzerów mocno podskoczyły. Prezenter tłumaczy się z zapisu o AI
Dziennikarz był w szoku, gdy zobaczył to na polskim lotnisku. "Co za wstyd!"
Śmierć Kurta Cobaina do dziś budzi pytania. Słowa policjanta zaskakują
Skolim chwali się sprzedażą perfum. W 11 dni padła gigantyczna kwota
Rodowicz dorwała obwarzanka w spocie za siedem mln zł. Kraków przebił Warszawę i Trójmiasto
Michel Moran pochwalił się córką. Solene skończyła 31 lat
Zmiany w TVP tuż przed weekendem. Widzowie nie zobaczą "The Voice of Poland"
Aleksander Milwiw-Baron usłyszał wyrok w sprawie wypadku w Słomczynie. Oto, co go czeka