Chajzer handluje życzeniami, ale o tym nie pomyślał. Będzie miał problemy?

Filip i Bianka Chajzerowie postanowili dorobić się na nagrywaniu życzeń. Każą sobie za to słono płacić, ale jak się okazuje, nie zniechęca to potencjalnych nabywców. Jest tylko jeden problem. Czy to nie odbije się na wizerunku dziennikarza i nie wpłynie na jego wiarygodność? O komentarz poprosiliśmy ekspertkę ds. PR, Martę Rodzik.
Chajzer handluje życzeniami, ale o tym nie pomyślał. Będzie miał problemy?
KAPIF

Filip i Bianka Chajzerowie bez wątpienia tworzą obecnie jedną z najpopularniejszych par w polskim show-biznesie. Nic więc dziwnego, że zdecydowali się zmonetyzować swoją popularność. Robią to na różne sposoby, a jednym z nich jest nagrywanie życzeń na zamówienie. Wystarczy wybrać jedną z dwóch dostępnych opcji - standard lub ekspres, zapłacić 300 lub 600 złotych, by otrzymać spersonalizowane życzenia od pary. Mimo wysokich cen, według Chajzera usługa cieszy się ogromnym zainteresowaniem. - Tylko wczoraj dostaliśmy ponad 300 zamówień. Większość w wersji ekspres. Skala okazała się tak potężna, że przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania - powiedział nam Filip Chajzer, który przecież na co dzień jest dziennikarzem. Pytanie więc, czy biznes nie wpłynie negatywnie na jego wizerunek i wiarygodność. O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy ekspertkę.

Zobacz wideo Klima o biznesach Friza i Chajzera. Tak ocenia poziom w restauracji Wachowicz

Filip Chajzer nagrywa życzenia za pieniądze. O tym nie pomyślał?

Filip Chajzer zaistniał medialnie dzięki swojej pracy zawodowej w telewizji. Nie każdy być może pamięta, że jeszcze kilkanaście lat temu był reporterem "Dzień dobry TVN", a ludzie uwielbiali jego uliczne sondy. Potem został prezenterem i zaliczył wiele medialnych wpadek. Od dawna już w tej roli nie występuje, a teraz realizuje się w tworzeniu podcastów, prowadzeniu budek z kebabem i działalności w social mediach. Nagrywanie z żoną życzeń na zamówienie to jego kolejny pomysł na biznes, który powstał na fali ogromnego zainteresowania jego małżeństwem. Czy jednak nie sprawi mu kłopotów?

Moim zdaniem tego rodzaju działalność będzie wpływać na wizerunek dziennikarza, ale nie musi automatycznie podważać jego wiarygodności - powiedziała nam Marta Rodzik, ekspertka ds. PR.

Oferowanie przez Filipa Chajzera odpłatnych, spersonalizowanych życzeń można traktować jako komercyjne wykorzystanie własnej rozpoznawalności i monetyzacji, co samo w sobie nie jest niczym nagannym - powiedziała, dodając, że istnieje jednak ryzyko. - Kluczowe jest jednak to, że wiarygodność dziennikarza opiera się na zaufaniu, autorytecie i przekonaniu odbiorców o jego profesjonalizmie. Ryzyko pojawia się wtedy, gdy granica między rolą dziennikarza, a rolą celebryty i przedsiębiorcy zaczyna się zacierać. Część odbiorców może wówczas postrzegać go przede wszystkim jako osobę budującą własną markę i zarabiającą na popularności, a nie jako dziennikarza - dodała. 

Marta Rodzik nie ma jednak wątpliwości, co jest kuczowe w tej sprawie. - Ostatecznie najważniejsze jest to, czy dodatkowa działalność wpływa na jakość pracy dziennikarskiej, rodzi konflikty interesów lub osłabia zaufanie odbiorców - podsumowała.

Filipa Chajzer ujawnił nam szczegóły swojego pomysłu na biznes

Okazuje się, że pomysł Filipa Chajzera na biznes był bardzo spontaniczny. Zdradził nam, w jaki sposób go zrealizował. - To był szybki pomysł, który wymyśliłem w piątek. Strona powstała w weekend, a domena kosztowała 180 zł na dwa lata. Chciałem tylko sprawdzić na naszym przykładzie, czy portal oferujący życzenia od gwiazd sprawdzi się w biznesowym boju - mówił. - Podwyższenie ceny nie spowodowało spadku zainteresowania - dodał.

Więcej o: