Córka Bomby wystąpiła w nowym "Nigdy w życiu". Celebrytka odpowiada na krytykę. "Mam dowody"

Zamieszanie wokół nadchodzącej nowej części "Nigdy w życiu" wciąż trwa. Teraz do sprawy odniosła się także Sylwia Bomba, której córka wystąpiła w filmie.
Sylwia Bomba z córką Tosią
Fot. KAPiF, Instagram.com/sylwiabomba

W ostatnich tygodniach wszyscy żyli kontrowersjami wokół nowej części kultowego "Nigdy w życiu". Zamieszanie dotyczyło przede wszystkim obsady, w tym także nieobecności Joanny Jabłczyńskiej, która przed dwiema dekadami wcieliła się w postać córki głównej bohaterki. Z czasem zaczęły pojawiać się kolejne doniesienia w tym temacie. Na komentarze internautów postanowiła zareagować Sylwia Bomba, której pociecha wystąpiła w nowej produkcji.

Zobacz wideo Rozgoryczona Jabłczyńska nie zagra w kontynuacji "Nigdy w życiu". "Jest to bardzo niesprawiedliwe. Bardzo nie w porządku"

Sylwia Bomba odpowiedziała internautce. Poszło o udział jej córki w nowym "Nigdy w życiu"

Bomba chętnie udziela się na platformach społecznościowych, gdzie bardzo często publikuje treści wraz ze swoją siedmioletnią córką, Tosią. Dziewczynka występuje z mamą w reklamach i już wielokrotnie zaskoczyła pozytywnie obserwatorów swoimi umiejętnościami aktorskimi. Fani nie zdziwili się więc, gdy celebrytka ogłosiła, że jej dziecko dołączyło do obsady "Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później". Bomba wyznała nawet, że siedmiolatka wcieli się w postać Wandy, córki filmowej Tosi (granej tym razem przez Agnieszkę Żulewską). - Chciałam wam powiedzieć, że Tosia zagra w filmie, bo wygrała casting. Dostaliśmy informację, że są poszukiwane dziewczynki w wieku od sześciu do ośmiu lat, poszłyśmy na ten casting i Tosia go wygrała - wyjaśniała na InstaStories gwiazda "Gogglebox. Przed telewizorem". 

Jej słowa nie przekonały jednak wszystkich internautów. Zważywszy na falę kontrowersji wokół filmu, jedna z użytkowniczek postanowiła dopytać celebrytkę o całą sprawę. "A Sylwia Bomba wie, że inne dziecko miało terminy zdjęć i je wyrzucili na rzecz jej córki? Cały ten film jest jakąś porażką produkcyjną. Spalili się już na samym początku..." - napisała obserwatorka, odnosząc się niejako przy tym do niedawnych słów Roberta Stockingera, którego córka również miała starać się o rolę w produkcji. "To nieprawda i mam dowody" - odpowiedziała krótko internautce Bomba, ucinając temat.

Sylwia Bomba poprosiła internautów o jedno. "Spójrzcie na nią przez pryzmat talentu"

W mediach społecznościowych Bomba wystosowała też apel do obserwatorów w związku z angażem jej córki. "Mam do was ogromną prośbę, żebyście [graną przez moją córkę - przyp. red.] Wandę przyjęli ciepło i abyście spojrzeli na nią z łaskawością, z jaką patrzycie na swoje dzieci. Spójrzcie na nią przez pryzmat talentu i tego, jak zagrała, a nie przez pryzmat nazwiska i różnych plotek" - podkreśliła celebrytka.

Więcej o: