Adrian ze "Ślubu" z ważnym komunikatem po badaniach. "Mogę powiedzieć coś super"

Adrian Szymaniak podzielił się z fanami na Instagramie nowymi informacjami o swoim zdrowiu. Po ostatnich badaniach ma powody do optymizmu.
Adrian Szymaniak
https://www.instagram.com/adrian_szz/

Adrian Szymaniak, którego widzowie poznali w programie "Ślub od pierwszego wejrzenia", od dłuższego czasu zmaga się z glejakiem. Mimo trudnej diagnozy pozostaje w stałym kontakcie z obserwatorami i dzieli się kolejnymi etapami leczenia. Tym razem przekazał szczególnie budujące wieści. 22 kwietnia 2026 roku jego fani mogli zapoznać się z relacją z ostatniej konsultacji lekarskiej.

Zobacz wideo Problemy z tarczycą dotykają wielu. Wyznanie Kuczyńskiej

Adrian Szymaniak z nowymi wieściami. Leczenie przynosi efekty

Influencer przywitał się z fanami prosto ze Szczecina. Przyznał, że 21 kwietnia przeżył wiele szczęśliwych emocji, którymi postanowił się podzielić z fanami. Pokazał następnie kadr spod domu, w którym się wychował. Udało mu się też spędzić miłe chwile z babcią pomiędzy ważnymi sprawami związanymi ze zdrowiem. Spotkał się z profesorem na analizie zdrowia po radioterapii. - Okazuje się, że jesteśmy na dobrej drodze. Naprawdę mogę powiedzieć coś super - nie ma obecnie żadnej wznowy! - przekazał Adrian Szymaniak. - TTF działa w połączeniu z chemią, daje to naprawdę dobre efekty - uzupełnił.

Szymaniak, aby lepiej funkcjonować, musi zażywać pewną dawkę sterydu. Za miesiąc będzie miał kolejne badanie obrazowe oraz wizytę kontrolną. Chciałby już przekazać fanom, że dobrane metody leczenia są skuteczne, ale musi uzbroić się w cierpliwość.

Anita Szydłowska mocno przeżywa leczenie męża. Tak mówiła o kolejnych krokach

Informacje ws. Adriana Szymaniaka widzimy często na profilu jego żony Anity. Przed wspomnianą wizytą lekarską nie obyło się bez stresu. Szydłowska w napięciu czekała na opinię specjalisty. "Dziś siedziałam jak na szpilkach od rana. Dziś była bardzo ważna wizyta, podsumowująca wszystkie miesiące walki Adriana... Chyba już nigdy nie pozbędziemy się tych uczuć towarzyszących tym wynikom" - wspomniała Szydłowska na profilu. Dodała, że na szczęście "nic nie rośnie". Fani już wtedy mogli lekko odetchnąć. 

Więcej o: