Dobrosz-Oracz pozwała Morawieckiego. "Powiedział to w Sejmie przy wielu kamerach"

Na antenie TVP Info padły mocne słowa pod adresem polityków. Justyna Dobrosz-Oracz opowiedziała o hejcie wobec dziennikarzy i swoim sporze z Mateuszem Morawieckim.
Justyna Dobrosz-Oracz, Mateusz Morawiecki
Fot. KAPiF.pl

W ostatnim czasie głośno zrobiło się na temat polityków, którzy coraz częściej krytykują i atakują polskich dziennikarzy. Na antenie TVP Info głos zabrała Justyna Dobrosz-Oracz. - Przekroczyli już kolejną granicę. To nie są tylko napaści słowne, czy nawet agresja - zaczęła. Dziennikarka zdradziła również, że jakiś czas temu pozwała byłego premiera Mateusza Morawieckiego. O co poszło? 

Zobacz wideo Lewandowski po tym pytaniu dziennikarza nie wtrzymał ze śmiechu

Justyna Dobrosz-Oracz uderza w polityków. "Po prostu nas szczują" 

Podczas debaty w TVP Info Dobrosz-Oracz zauważyła, że w sieci pojawia się coraz więcej przerobionych nagrań, które mają ośmieszać dziennikarzy. - Nie wiem, czy państwo wiecie, ja nie będę "promowała" i "reklamowała" tych polityków, ale wielu mężczyzn, polityków Prawa i Sprawiedliwości, nagrywa sobie np. różne filmiki, które puszczają w mediach społecznościowych. Przerabiają nasze zdjęcia, domalowują nam makijaż klauna (...) i po prostu na nas szczują. Tak to w tej chwili wygląda - tłumaczyła. 

Jak podkreśliła, sytuacja jest bez wyjścia. Reakcja na tego typu materiały wiąże się z podbiciem ich zasięgów. - Z jednej strony dziennikarz niby ma głos, ale de facto nie ma, bo ja nikogo nie wyzywam, ja po prostu śmiem zadawać pytania i to jest moja największa zbrodnia. Nie, proszę państwa, to jest święty obowiązek dziennikarza - dodała. Później opowiedziała o sytuacji z Mateuszem Morawieckim. 

Justyna Dobrosz-Oracz pozwała Mateusza Morawieckiego 

- Ja pozwałam byłego premiera, i to ujawnię właśnie teraz przy okazji tej debaty - wypaliła Dobrosz-Oracz. W 2024 roku dziennikarka zapytała byłego premiera, czy został przesłuchany w ramach śledztwa dotyczącego kampanii "StopRussiaWar". Morawiecki w kontrze zwrócił jej uwagę na rzekome kontakty z rosyjskim szpiegiem Pawłem Rubcowem. Polityk nawiązywał do sfałszowanego zdjęcia, na którym było widać go w towarzystwie Dobrosz-Oracz. 

Dziennikarka zapewniła jednak, że nigdy się z nim nie spotkała. Oficjalnych przeprosin za ten komentarz nie usłyszała do dziś. - Był wzywany przeze mnie, żeby przeprosił i nigdy tego nie zrobił, chociaż teraz próbuje torpedować to postępowanie. De facto to pismo, które mi wysłał, sugeruje, że sama jestem sobie winna, bo to opublikowałam. Powiedział to w Sejmie przy wielu kamerach, także Republiki - mówiła na antenie TVP Info.

Więcej o: