Za jej roczny program mentoringowy trzeba zapłacić 65 tys. zł. W sieci zawrzało, teraz Riya Sokół się tłumaczy

Riya Sokół odpowiedziała na krytyczne komentarze, które pojawiły się po jej rozmowie w podcaście "Matcha Talks". Piosenkarka i mentorka wyjaśniła, na czym polega jej program mentoringowy warty 65 tys. zł rocznie i przy okazji wbiła szpilę prowadzącej.
Riya Sokół, Julia Izmalkowa
Fot. YouTube/Julia Izmalkowa

W ostatnim odcinku podcastu "Matcha Talks" pojawiła się Riya Sokół - piosenkarka, tancerka i autorka książki "Bal trwa teraz". W pewnym momencie między prowadzącą a gościnią wywiązała się burzliwa dyskusja na temat mentoringu - Riya oferuje programy mentoringowe, z których korzysta wiele osób. Jak sama przyznała, roczny pakiet kosztuje u niej 65 tys. zł. - Co w nim obiecujesz? - próbowała się dowiedzieć Julia Izmalkowa. - Nic nie obiecuję. Kompletnie nic. Na tym polega mentoring - tłumaczyła jej Sokół. - Czyli ktoś płaci 65 tys. w zamian za obietnicę "nic"? - zastanawiała się prowadząca. - To nie jest obietnica nic, bo tam trafiają osoby, które mnie już znają, bardzo dużo przeżyły i które mają doświadczenie swoje własne i które wiedzą, czego mają się spodziewać po mnie. (...) One się nie pytają mnie o żadną obietnicę. Jak one by do mnie przyszły i powiedziały: "Co mi możesz obiecać?", to może bym się nad tym pochyliła, ale ja nigdy nie usłyszałam takiego pytania - mówiła Sokół. Teraz opublikowała nagranie, w którym jeszcze raz odniosła się do kontrowersyjnego tematu. 

Zobacz wideo Doda marzy o byciu trenerką "The Voice of Poland". Mówi o robieniu na złość

Riya Sokół nie jest zadowolona z udziału w "Matcha Talks" 

Na nagraniu Sokół odniosła się do zamieszania, które wybuchło po rozmowie u Izmalkowej. - Moi klienci nie przyszli do mnie wczoraj. Są u mnie miesiącami, zaczynają od bezpłatnych treści, które zaczynają podnosić poziom ich życia na każdym obszarze. Potem jest dopiero mentoring - zapewniała, dodając, że to ludzie, którzy dziś zarabiają ogromne pieniądze. - Teraz inwestują po pięć tysięcy miesięcznie, dlatego, że zaczęli dzięki temu zarabiać, czuć wolność, mają przepiękne relacje i zaczynają zarabiać 50, 100, 150 tysięcy miesięcznie. Ile to jest dla ciebie warte? I z tej perspektywy ta piątka to wcale nie jest tak dużo. A zarabianie tyle to jest totalny odlot - mówiła. 

Następnie wbiła szpilę prowadzącej "Matcha Talks". - Całym sercem marzę o tym, żeby zamiast siadać na kanapie, przypierać ludzi do muru, atakując ich o kompetencje, marzę o tym, żeby kobiety siadały i mówiły: "Ty serio to zrobiłaś?", "Twoje klientki serio to robią?". Czy możemy o tym pogadać? Jak to się robi? Jak to zrobiłyście? Czy możemy dać znać ludziom, jak to zrobić? Jakże więcej miałaby wartości taka rozmowa - tłumaczyła. Na komentarz Izmalkowej nie musiała długo czekać. 

Julia Izmalkowa zareagowała na słowa Sokół. "Pytania konfrontacyjne nie są atakiem" 

"Bardzo lubię ideę wspierania kobiet. Ale jeśli wsparcie ma oznaczać brak trudnych pytań, to nie jest to wsparcie, tylko uprzejma cisza" - napisała na wstępie Izmalkowa. "Pytania konfrontacyjne nie są atakiem - są próbą zobaczenia człowieka głębiej, a nie tylko łagodniej. Nie rozmawiam z ludźmi jak z kategorią. Nie 'kobieta z kobietą'. Człowiek z człowiekiem. A człowieka nie wspiera się tylko tym, co miłe. Czasem wspiera się go tym, co prawdziwe" - czytamy. Zgadzacie się z jej słowami? 

Więcej o: