Ostatnie powodzie, mające także miejsce w Kłodzku dotknęły wiele osób, w tym bliskich Dagmary Kaźmierskiej, znanej z programu "Królowe życia". Kontrowersyjna celebrytka opisała dramatyczną sytuację swojej rodziny, która zmusiła ją do natychmiastowego powrotu z Egiptu. W odpowiedzi Edzia, była przyjaciółka Kaźmierskiej, także znana z "Królowych życia", podzieliła się informacjami o stratach w firmie swojego męża. Nie zawahała się, by wbić szpilę Kaźmierskiej. Stwierdziła, że jej majątek nie ucierpiał.
Edzia gorzko o Kaźmierskiej: Na pewno nie ucierpiała
Edzia postanowiła kąśliwie skomentować wypowiedź Dagmary, jakoby ta miała przeżyć tragedię w związku z powodzią w Kłodzku. Jej zdaniem, dobytek Kaźmierskiej nie został zniszczony przez żywioł. - W Polanicy wody nie było, a oni tam mieszkają. W Kłodzku Dagmara nie ma nikogo. - tłumaczy gwiazda "Królowych Życia". - Każdy coś teraz mówi, żeby tylko zaistnieć. Trzeba pamiętać, że ci, co dużo mówią, to nic nie robią. Tylko ci, co nic nie mówią, wiele robią. - podsumowała.
Wcześniej Edzia skomentowała sytuację swojej rodziny w obliczu powodzi. Wyznała, że przez wielką wodę został zniszczony biznes jej męża. - Nam tylko warsztat zalało. - tłumaczy Edzia. Funkcjonowanie działalności póki co nie jest możliwe, ze względu na brak dojazdu.
Dagmara Kaźmierska o powodzi: Nie chcę nawet mówić, co by było
Kaźmierska za pośrednictwem mediów społecznościowych zapowiedziała powrót do Polski tuż po tym, jak jej rodzina ucierpiała w ostatniej powodzi w Kłodzku. Dagmara postanowiła skomentować tragedię, jaka dotknęła jej najbliższych. - U mnie jest dobrze, ale moja rodzina i przyjaciele... Mój brat w Ołdrzychowicach całkowicie zalany. Nie wiadomo co, bo dom jest przy rzece" - mówiła roztrzęsiona celebrytka, która po skandalu związanym z jej przeszłością, częściej bywa w Egipcie niż w Polsce. Następnie podzieliła się z fanami informacją o swojej mamie. - Moja mama też... Dom, sklep przy rzece. Moją mamę na tamtej powodzi porwało. - zaczęła. Po czym skwitowała: - Gdyby nie mój kuzyn, to nie chcę nawet mówić, co by było... - wyjaśniła.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!