Taki majątek ma Alicja Bachleda-Curuś. Kwota zwala z nóg

Alicja Bachleda-Curuś mieszka w USA i tam robi karierę. Jakiś czas temu oszacowano jej majątek. Kwota robi wrażenie.
Alicja Bachleda-Curuś
Fot. KAPIF

Alicja Bachleda-Curuś jest utalentowaną aktorką, która robi karierę w USA. Od lat media jednak najczęściej piszą o jej relacji z Colinem Farrellem i rzekomych alimentach, którte ma otrzymywać od aktora na syna Henry'ego Tadeusza. Aktorka się jednak od tych plotek odcina. 

Zobacz wideo Mikołaj Krawczyk na planie "Pierwszej Miłości" zakochał się 2 razy. A pamiętacie, jak zaczął się romans Curuś i Farrela?

Alicja Bachleda-Curuś o alimentach na syna. Wiadomo, jaki ma majątek

Od lat w sieci krążą doniesienia, że Bachleda-Curuś otrzymuje od Colina Farrella 100 tys. zł miesięcznie tytułem alimentów. Jakiś czas temu aktorka udzieliła wywiadu magazynowi "Grazia", gdzie podkreśliła, że jest niezależna finansowo. "Od wyjazdu z Polski zrobiłam około 20 filmów w Stanach i Niemczech, ale uwagę zwraca tylko to, jakie mam relacje z Colinem, jakie alimenty dostaję i jakiej wielkości mam kredyt. O alimenty nigdy nie występowałam, również nie posiadam wspomnianego kredytu" - grzmiała. 

Jej słowa mogą potwierdzić również ustalenia portalu Idol Networth, który dokonał analizy sytuacji finansowej aktorki. Według wyliczeń jej majątek ma wynosić 34 mln dolarów. Warto w tym miejscu podkreślić również, że gwiazda pochodzi z bogatego podhalańskiego rodu. Jej stryjem jest słynny przedsiębiorca Adam Bachleda-Curuś. Rodzina posiada liczne nieruchomości oraz hotele. Zarządzają między innymi hotelem Mercure Kasprowy Zakopane czy też MGallery by Sofitel Bachleda Luxury Hotel w Krakowie.

Alicja Bachleda-Curuś o synu

Alicja Bachleda-Curuś dba o prywatność syna, jednak w rozmowie z magazynem "Business Woman & Life" opowiedziała, jak wygląda podejście 17-latka do życia w blasku fleszy. - Ja bardzo szanuję jego prywatność i też on sam decyduje, kiedy chce być pokazywany, a kiedy nie - podkreśliła aktorka. Powróciła również wspomnieniami do 2023 roku, gdy Henry Tadeusz wybrał się z ojcem na ceremonię rozdania Oscarów. 

- Jeżeli chodzi o Oscary, no to jest tak wyjątkowe wydarzenie i akurat ta okazja była bardzo wyjątkowa, ponieważ jego tata był nominowany, więc to był dobry moment. Myśmy nie myśleli o tym w kategoriach jego debiutu na czerwonym dywanie, a bardziej przygody i doświadczenia - wyznała teraz gwiazda. Chłopiec mocno przeżył udział w tak wielkim wydarzeniu. - Faktycznie on przez wiele jeszcze dni mówił kogo poznał, jakichś swoich idoli, był w stanie się z nimi przywitać, ktoś mu podał rękę, ktoś go tam objął, więc to olbrzymie przeżycie dla niego. Zresztą pewnie byłoby i dla każdego - podsumowała Bachleda-Curuś.

Więcej o: