Kazik Staszewski od dekad pozostaje jedną z najbardziej charakterystycznych postaci polskiej sceny rockowej. Lider Kultu od lat otwarcie mówi również o swoim stosunku do religii. Choć określa siebie mianem "najbardziej wierzącego ateisty", wielokrotnie przyznawał, że kwestia wiary i Boga zajmuje w jego życiu ważne miejsce. Mało kto pamięta jednak, że w młodości Staszewski przez kilka lat był związany ze środowiskiem Świadków Jehowy. Muzyk nie tylko uczestniczył w ich spotkaniach, ale także studiował Biblię i poważnie zastanawiał się nad dołączeniem do wspólnoty.
Okres młodości Kazika przypadł na wyjątkowo burzliwe czasy. Z jednej strony fascynował się punkiem i nową falą, które niosły ze sobą bunt wobec obowiązującego systemu i obowiązujących norm. Z drugiej strony szukał odpowiedzi na pytania dotyczące wiary, sensu życia i własnego miejsca w świecie. Jak wspominał w programie "Chuligan literacki", kontakt ze Świadkami Jehowy rozpoczął zaledwie tydzień po wprowadzeniu stanu wojennego.
Tworzyłem w tamtym czasie ogromną mieszankę, bo w czasach punk rocka i nowej fali nasiąkłem rebelią, taką antysystemową, ale i estetyczną. Z drugiej strony, dokładnie tydzień po wprowadzeniu stanu wojennego, zetknąłem się ze Świadkami Jehowy i moja przygoda z nimi trwała bodajże do 1985/1986 roku. Studiowałem Pismo Święte i chodziłem na zebrania
- wspominał wokalista.
Staszewski przez kilka lat poznawał nauki Świadków Jehowy i uczestniczył w ich życiu religijnym. Ostatecznie nie zdecydował się jednak na formalne przyłączenie do organizacji. Jednym z powodów, dla których Kazik nie zdecydował się na ten krok, była jego działalność artystyczna. Muzyk zdawał sobie sprawę, że związanie się ze wspólnotą mogłoby oznaczać konieczność dokonania wyboru między życiem religijnym a muzyką, która była dla niego niezwykle istotna.
W późniejszych rozmowach Staszewski wielokrotnie wracał do własnych przemyśleń dotyczących Boga. W wywiadzie dla "Zwierciadła" opowiadał między innymi o znaczeniu rodziny w jego życiu. Muzyk dorastał bez ojca i uważał, że właśnie ten fakt miał wpływ na jego późniejsze podejście do kwestii wiary. Rodzina przez długi czas była dla niego najważniejszym punktem odniesienia.
Dla mnie zawsze najważniejsza była rodzina, może dlatego, że sam wychowywałem się bez ojca. W jakimś sensie zastąpiła mi Boga
- przyznał.
Jego podejście do religii z czasem stało się bardziej złożone. Z jednej strony Staszewski pozostawał krytyczny wobec instytucjonalnej religii i Kościoła, z drugiej nie ukrywał, że pytania o istnienie Boga i sens ludzkiego życia wciąż są mu bliskie. Lider Kultu również dziś porusza temat śmierci, życia po niej i ludzkiej potrzeby wiary. W podcaście "Bliskoznaczni" mówił o tym, że jego zdaniem religijne wyobrażenia mogą być sposobem na oswojenie lęku przed przemijaniem.
Ludzie sobie wymyślili religię, jakieś życie pozagrobowe, żeby poczuć się lepiej, ponieważ generalnie to wszystko jest nie za fajnie wymyślone: najpierw się rodzisz, później nabierasz sił fizycznych i intelektualnych, a później się starzejesz i lepiej nie będzie
- stwierdził.
Drama wokół "Nigdy w życiu" zwieńczona szczytną akcją. Kwota zbiórki Joanny Jabłczyńskiej jest gigantyczna
Burza po emisji "Kuchennych rewolucji". Uczestnik uderza w produkcję. "Rzeczywistość została wypaczona"
Nie żyje Adrian Szymaniak. Uczestnik "Ślubu od pierwszego wejrzenia" odszedł po długiej chorobie
Paschalska o aferze wokół "Nigdy w życiu". Krótko i dosadnie ocenia zachowanie Jabłczyńskiej
Lipińska odpaliła się po pomyśle Nawrockiego w sprawie bezpłatnej nauki jazdy dla uczniów. "Co jeszcze damy za darmo?"
Podpuszczają Jabłczyńską, żeby pozwała Szelągowską. Odpowiedziała
Afera o "Nigdy w życiu" osiągnęła absurdalne rozmiary. Po seansie przestało mnie to dziwić
Tragedia we Włoszech. Zamknął byłą partnerkę w bagażniku. Auto zepchnął w przepaść
Szelągowska i Koroniewska już się nie przyjaźnią. Słowa aktorki na ten temat zaskakują