9 kwietnia Melania Trump przemówiła w Białym Domu i po raz pierwszy odniosła się do krążących informacji na temat jej rzekomej przyjaźni z przestępcą seksualnym Jeffreyem Epsteinem. Jej przemówieniu przysłuchiwał się Marcin Wrona, który od lat jest korespondentem "Faktów" TVN w Stanach Zjednoczonych. Dziennikarz wymownie podsumował słowa pierwszej damy USA.
- Nigdy nie przyjaźniłam się z Epsteinem. Donald i ja byliśmy zapraszani na te same przyjęcia co Epstein od czasu do czasu, ponieważ w Nowym Jorku kręgi towarzyskie przenikają się wzajemnie - mówiła Melania Trump podczas wystąpienia w Białym Domu 9 kwietnia.
Na tym nie koniec. - Kłamstwa łączące mnie z haniebnym Jeffreyem Epsteinem muszą natychmiast się skończyć - dodała. - Ludzie kłamiący na mój temat są pozbawieni etyki, pokory i szacunku. (...) To nie Epstein przedstawił mnie Donaldowi Trumpowi. Nigdy nie miałam żadnej wiedzy na temat wykorzystywania ofiar przez Epsteina. (...) Nigdy nie byłam w to w żadnym stopniu zaangażowana - powiedziała.
Przemówieniu Melanii Trump przyjrzał się Marcin Wrona, który nie krył swojego zdziwienia tym, że Melania Trump - w przeciwieństwie do Donalda Trumpa - postanowiła publicznie opowiedzieć o swojej znajomości z Epsteinem. Wrona zastanawiał się jednak, dlaczego pierwsza dama zabrała głos akurat teraz, skoro akta dotyczące przestępcy seksualnego zostały udostępnione przez Departament Sprawiedliwości USA w styczniu i w lutym 2026 roku.
Ku zaskoczeniu wszystkich Melania Trump publicznie w Białym Domu zabrała głos w sprawie plotek o jej rzekomych kontaktach z Jeffreyem Epsteinem i Ghislaine Maxwell. Mówi, że to wszystko nieprawda, no i to jest zrozumiałe. Ale ja zadaję sobie pytanie: dlaczego akurat teraz? Bo przecież nic nowego w tej kwestii się nie wydarzyło
- zastanawiał się Wrona. Dziennikarz na zakończenie nieco złośliwie dodał: "A poza tym stanowisko Melanii Trump jest nieco rozbieżne ze stanowiskiem jej męża".
Przypomnijmy, że nazwisko Donalda Trumpa pojawia się w ujawnionych dokumentach na temat Epsteina około 3,2 tys. razy (większość z nich nie jest jeszcze potwierdzona). W aktach są też zeznania kobiety, która twierdzi, że polityk zgwałcił ją, kiedy miała 13 lat (nie był wówczas jeszcze prezydentem). Kiedy jednak dziennikarze w lutym tego roku zapytali Trumpa o akta Epsteina, prezydent zbagatelizował sytuację i stwierdził, że w dokumentach "nie ma niczego przeciwko niemu" i nie ma czasu na tego typu problemy.
Trzeba wrócić do rządzenia krajem. Gdy Epstein żył, nikt się nim nie interesował. Gdy nie żyje, interesują się nim. Ale to tak naprawdę problem demokratów. To nie jest problem republikanów
- powiedział i dodał: "Myślę, że naprawdę już czas, by kraj zajął się czymś innym". Kiedy jednak dziennikarka CNN Kaitlin Collins nie odpuszczała i zapytała prezydenta o to, co powiedziałby ofiarom Epsteina, postanowił ją zaatakować i obrazić.
Wiesz, jesteś najgorszą reporterką. Nic dziwnego, że CNN nie ma oglądalności przez takich ludzi jak ty
- powiedział. - Wiecie, ona jest młodą kobietą, a chyba nigdy nie widziałem, żebyś się uśmiechała. Znam cię od dziesięciu lat. Chyba nigdy nie widziałem uśmiechu na twojej twarzy - kontynuował. - Wiesz, dlaczego się nie uśmiechasz? Bo wiesz, że nie mówisz prawdy i jesteś w bardzo nieuczciwej organizacji. Powinni się ciebie wstydzić - mówił, odwracając tym samym uwagę od zadanego wcześniej pytania.
Problem Tadeusza Rydzyka. Potrzebuje milionów złotych, ale ma plan. Jaki? Sprytny
Szczerość aż do bólu. Pola Wiśniewska o "niezdrowych" sytuacjach
Wiadomo, do jakiej stacji przechodzi Anna Popek. Ujawniono szczegóły
Walka o spadek po Korze nadal trwa. Syn piosenkarki przerwał milczenie
Szokujące sceny w programie "Debata Gozdyry". Dziennikarka wyszła ze studia
TVP z karą od KRRiT. Sąd wydał ostateczne stanowisko
Zapytaliśmy Dodę o kolejny rozwód Wiśniewskiego. "Byłoby idiotyzmem..."
To król polskich teleturniejów. "Tata musi wygrywać, inaczej umrzemy z głodu"
Nie udało się pogodzić małżeństwa z karierą. Czerkawski po latach wyjawił, jakie ma relacje ze Scorupco