Na sejmowych korytarzach skandale są niemal na porządku dziennym, ale czegoś takiego jeszcze nie było. Podczas rozmowy dziennikarki TVP Justyny Dobrosz-Oracz z senatorem PiS Wojciechem Skurkiewiczem doszło do ostrego spięcia. W pewnym momencie politykowi puściły nerwy i naruszył przestrzeń osobistą dziennikarki. Justyna Dobrosz-Oracz zabrała głos.
Po aferze na sejmowym korytarzu Justyna Dobrosz-Oracz pojawiła się na antenie TVP Info, gdzie został wyemitowany materiał. Dziennikarka nie ukrywała emocji i przyznała, że z takim zachowaniem jeszcze nigdy się nie spotkała, mimo że od lat pojawia się w Sejmie, gdzie przeprowadzała wiele wywiadów z różnymi politykami.
- Przyznam państwu szczerze, że mnie zatkało. Jestem 25 lat w Sejmie i nie doświadczyłam tego. Jeszcze nie było wyrywania mikrofonu czy mikroportu - powiedziała Dobrosz-Oracz. Senator Prawa i Sprawiedliwości również postanowił zabrać głos. W rozmowie z Onetem zapewnił, że próbował kontaktować się z dziennikarką. "Ja wykonałem telefon do pani red. Dobrosz-Oracz, nie odebrała, więc czekam, że będzie możliwość nawiązania kontaktu. Dzisiaj rano dzwoniłem. Będę w Sejmie, to będę z panią redaktor rozmawiać". Nie próbował jednak wyjaśnić swojego zachowania. Stwierdził, że może to zrobić, ale pod warunkiem odsłuchania całej rozmowy z dzienniarką, która trwała 20 minut.
Przypomnijmy, że wszystko zaczęło się od pytania Justyny Dobrosz-Oracz o to, dlaczego Polska nie uczestniczy w kluczowych rozmowach dotyczących zakończenia wojny w Ukrainie. Dziennikarka przy okazji nawiązała do działań Donalda Trumpa oraz politycznych relacji naszego prezydenta. - Mamy prezydenta Nawrockiego, który mówił, że ma kapitalne kontakty z Trumpem. Dlaczego nie ma tego kontaktu? Dlaczego nie ma Polski przy stole negocjacyjnym? - pytała. Skurkiewicz zaczął jej jednak wmawiać, że myli różne kwestie. - Myli pani dwa obszary: z jednej strony jest koalicja chętnych, z drugiej współpraca bilateralna - odpowiedział stanowczo.
Dalej było tylko gorzej. W pewnym momencie polityk wypalił bowiem: - Niech pani nie zachowuje się, jakby miała pani orzeszek w głowie, a nie mózg. Na tym się jednak nie skończyło, bo Wojciech Skurkiewicz przestał panować nad emocjami i próbował wyłączyć dziennikarce mikrofon, tak zwaną "pchełkę", która ulokowana była na jej ubraniu. Tego było już za wiele i dziennikarka ostro zareagowała. - Proszę mnie nie dotykać! To jest dźwięk grany! Proszę nie naruszać mojej nietykalności osobistej! - powiedziała. - To pani przegina teraz - odparł polityk, ale do dziennikarki należało ostatnie słowo. - Nie, to pan przegiął - podsumowała.
Baron wieczorem przerwał milczenie na temat rozwodu. Krótko i na temat
To dlatego Komarnicka i Terrazzino odpadli z "Tańca z gwiazdami"? Ekspertki tłumaczą
Bardowska z "Rolnik szuka żony" miała dość czarnych frontów. Tak teraz wygląda jej kuchnia
Turkot ujawniła, co działo się za zamkniętymi drzwiami szkoły filmowej. Szokujące
Kamila Kalińczak debiutuje jako prowadząca "Szkło kontaktowe". Reakcje widzów mówią same za siebie
Zagrał "polskiego Casanovę" i zapłacił za to wysoką cenę. Rola Tulipana stała się dla Monczki przekleństwem
Kubicka opuściła sąd i odezwała się na Instagramie. "Już koniec cyrków"
Burza po odpadnięciu Komarnickiej z "Tańca z gwiazdami". Internauci zwracają uwagę na jej nietypowe zachowanie
Timothée Chalamet szybko opuścił galę Oscarów. Media piszą o upokorzeniu