Długo i cierpliwie wyczekiwana druga edycja, obecnie najpopularniejszego programu rozrywkowego Mam Talent przyciąga przed telewizory ok. sześć milionów widzów. To o czymś świadczy - stacja TVN sama w sobie ma talent. Pierwszą edycję zapamiętamy jako znakomite show, budzące w Nas wielkie emocje , a zarazem pokazujące, że nie tylko śpiew i taniec są talentem. Jednak trwająca obecnie odsłona może okazać się totalną klapą, bowiem od samego początku Mam Talent zmaga się z problemami. Fatum? A może wyjątek, który potwierdzi regułę?
Problemy zaczęły się już na castingach. Zgłosiło się co prawda więcej chętnych niż podczas pierwszej edycji, ale za ilością wcale nie szła jakość. Pan grający na bakłażanie to (wybaczcie) nie talent, a pani tańcząca na rurze jest dokładnym zaprzeczeniem tego słowa. Największym rozczarowaniem okazał się casting w Warszawie. To stolica Polski miała przynieść kogoś na miarę Klaudii Kulawik. Niestety zarówno produkcja jak i jury musiało obejść się smakiem.
Jury jednak wybrać kogoś musiało. Spośród mało utalentowanych gawędziarzy, śpiewaków czy komików trzeba było wybrać kogoś, kto swym darem od Boga zaczaruje kraj. Kogoś, kto przez te półtorej godziny wpatrywania się w telewizor pomoże zapomnieć o aferach, skandalach czy łapówkach. Ciężka to musiała być zatem praca - Wybrać spośród kilkunastu tysięcy zdolnych - czterdziestkę "zdolniejszych". Może dlatego Kuba Wojewódzki, Agnieszka Chylińska i Małgorzata Foremniak popełnili kilka błędów, do których się zresztą przyznają, zostawiając sobie awaryjne wyjście. Doskonale wiedzą bowiem, że trzeba byłoby posiadać talent, zdolność by błędu przy selekcji do drugiej edycji nie popełnić.
Błędem było nie przepuszczanie do półfinałów największych odkryć tej edycji - Kasi Sawczuk oraz Katarzyny Popowskiej. Jak mogło do tego dojść? Widocznie jurorzy poczuli się w swych osądach zbyt pewnie gubiąc najważniejszą cechę jurora - chłopskie rozumowanie. Bo albo się coś czuje, albo nie. Ale od razu widać, że ktoś talent ma, albo ewidentnie go nie posiada. Mało trafna decyzja Kuby, Agnieszki i Małgosi znalazła potwierdzenie już w pierwszym, półfinałowym odcinku na żywo. Ci, którzy według nich posiadali talenty - zawiedli na całej linii. Sami nie kryli rozczarowania krytykując "szczęśliwych" wybrańców za brak talentu. Napiętej atmosferze w studio nie pomogły też nagłe problemy techniczne, które się pojawiły w trakcie programu na żywo, choć przy tak dużych produkcjach zdarzać się nie powinny. I tu zaczęły pojawiać się wątpliwości - czy druga edycja w ogóle ma sens? Czy producenci żerując na zdobytej popularności programu, w drugiej edycji nie zafundowali Nam z odcinka na odcinek coraz bardziej naciąganego show?
Jak jeszcze dorzucimy do tego zatrzymanie przez policję barwnego uczestnika castingów za pobicia i rozboje, zagorzałą dyskusję na temat udziału dzieci w Mam Talent, którą rozpoczęła sama Gosia Foremniak stawiając show w złym świetle czy w końcu nudę, która wkrada się co czas jakiś to można pokusić się o stwierdzenie, że nad druga edycją wisi klątwa, fatum czy zły urok. A może zwyczajnie w świecie widz wymaga od Mam Talent więcej niż było to w przypadku pierwszej edycji? Może patrzymy dziś krytycznym okiem nie tylko na uczestników, ale także bacznie przyglądamy się jury?
Ralph Kamiński nie gryzł się w język w restauracji Gessler. "Czy pani czupiradło jest tutaj dzisiaj?"
Hawking sfotografowany z kobietami na wyspie Epsteina. Rodzina fizyka wydała oświadczenie
Dzieci Lubomirskiego i Kulczyk na salonach. Tak wyglądają księżniczka Weronika i książę Jeremi
Niebywałe sceny na rozprawie rozwodowej Kubickiej i Barona. "Sandra, przestań. Nie rozmawiam z tobą!"
Rzecznik prokuratury reaguje po oświadczeniu Agnieszki R. Tak wyjaśnił sprawę
Co dalej z rozwodem Kubickiej i Barona? Prawniczka muzyka komentuje
Zaskakująca opinia Zapendowskiej o karierze Zalewskiego. Takich słów nie mówi często
Michał Piróg po 25 latach odchodzi z TVN-u! "Nadszedł ten moment, by to powiedzieć"
Boczarska nie jest zadowolona z udziału Natsu w "Tańcu z Gwiazdami". "To dla niej ujma"