Anna Wendzikowska wyjawia prawdę o odejściu z TVN. "Ona była jednym z powodów"

Anna Wendzikowska postanowiła podzielić się refleksją na temat odejścia ze stacji TVN. Przy okazji uderzyła w nową prowadzącą Annę Tatarską, która ma ją zastąpić w programie śniadaniowym.

Anna Wendzikowska zdobyła się na odważne wyznanie w najnowszej rozmowie z Jastrząb Post. Dziennikarka opowiedziała, dlaczego odeszła ze stacji TVN. Podała powody podjęcia tej trudnej decyzji, na którą się zdecydowała po 15 latach pracy w "Dzień dobry TVN". Nie obyło się bez osobistej wypowiedzi na temat jej nowej zastępczyni - Anny Tatarskiej. Okazuje się, że spotkała ją ze strony dziennikarki dość niemiła sytuacja.

Zobacz wideo Anna Wendzikowska o mężczyznach niskiego wzrostu. "Mówiłam, dlaczego Tom Cruise mnie nie przekonuje jako bożyszcze Hollywood"

Anna Wendzikowska nie gryzła się w język. Zwierzyła się z przykrej sytuacji z Anną Tatarską

Dziennikarką w rozmowie z reporterką show-biznesową podkreśliła, że ceni profesjonalizm swojej zastępczyni Anny Tatarskiej, ale ma jej za złe pewną rzecz.

Nie chciałabym nikogo oceniać, bo to nie jest moje miejsce. Ja Anię znam wiele lat, była moją koleżanką, uważam, że jest bardzo sprawną dziennikarką, ma świetny angielski, zawsze byłam pod wrażeniem jej wiedzy filmowej. Trochę tak było, że ja ją wprowadzałam w ten świat junketowy. To jest trudne pytanie, to są tematy bardzo delikatne, w których nie do końca wszystko jest harmonijne i cukierkowe. A ja jestem taką osobą i jestem na takim etapie życia, że nie chcę kłamać i nie do końca chcę powiedzieć prawdę.
Nic złego na temat umiejętności Ani czy też jej kompetencji i umiejętności nie mogę i nie zamierzam powiedzieć, bo bym skłamała, czy kierowałyby mną jakieś niefajne emocje, natomiast muszę powiedzieć szczerze, że Ania była jednym z powodów dla których odeszłam z "Dzień Dobry TVN".

Następnie podkreśliła, że jej zdaniem Anna Tatarska nie zachowała się fair w stosunku do niej. Wybrała wygodniejszą dla siebie opcję.

Mimo że była moją koleżanką i wiedziała, jaka jest sytuacja, to skorzystała z takiej nie do końca dla mnie fajnej personalnej sytuacji. Mimo że jej to zakomunikowałam, to jednak wybrała nie szeroko pojętą lojalność, tylko swój pomysł na karierę. Powtarzam jeszcze raz - ja sama odeszłam, bo uważałam, że po 15 latach pracy z bardzo ogromnym zaangażowaniem, bardzo ogromnym poświęceniem, gdzie czasem dzwoniono do mnie o 22.00, że następnego dnia o piątej rano muszę wsiąść w pociąg i gdzieś jechać, ja nigdy nie odmówiłam żadnego zadania i żadnej pracy. Więc po 15 latach takiej pracy z ogromnym poświęceniem i poczuciem, że jestem dobra, nastał taki moment, że nagle muszę z kimś walczyć czy konkurować, to ja wolałam skapitulować i odejść. Wolałam zostawić to pole, bo uznałam, że może to jest ten ostatni sygnał, że to już nie jest moje miejsce.

Zaskoczeni? Co myślicie o słowach Anny Wendzikowskiej?

Więcej o:
Copyright © Agora SA