Największy triumfator tegorocznych Oscarów jest plagiatem? "Kształt wody" od tygodni wywołuje kontrowersje

Podczas 90. gali rozdania nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej największym triumfatorem był "Kształt wody". Wcześniej film został kilkukrotnie oskarżony o plagiat.

"Kształt wody" w reżyserii Guillermo del Toro miał najwięcej (aż 13) nominacji a ostatecznie został nagrodzony 4 Oscarami, w tym w dwóch najważniejszych kategoriach. Film otrzymał statuetkę za najlepszy film, reżyserię, scenografię i muzykę. Oprócz nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej, "Kształt wody" ma na koncie Złoty Glob, Złotego Lwa i nagrodę BAFTA.

Reżyser 'Kształtu wody' Guillermo del Toro odbiera statuetkę Oscara za najlepszy film.Reżyser 'Kształtu wody' Guillermo del Toro odbiera statuetkę Oscara za najlepszy film. Chris Pizzello / Chris Pizzello/Invision/AP

Jednak kilka tygodni przed galą wokół filmu pojawiły się spore kontrowersje. Reżyser został oskarżony o plagiat. I to nie jednokrotnie.

"Kształt wody" to plagiat? 

Jako pierwsi na trop rzekomego plagiatu wpadli internauci. Zauważyli, że fabuła filmu del Toro przypomina im sztukę "Let Me Hear You Whisper" autorstwa dramaturga i zdobywcy Pulitzera, Paula Zindela.

Główną bohaterką "Kształtu wody" jest Eliza (nominowana do Oscara Sally Hawkins), która pracuje jako sprzątaczka w tajnym laboratorium rządowym. Pewnego dnia odkrywa, że naukowcy przeprowadzają eksperyment, którego ofiarą jest człekokształtne wodne stworzenie, które kobieta postanawia uwolnić. Z kolei główną bohaterką sztuki Zindela jest sprzątaczka z centrum badawczego, która zaprzyjaźnia się z delfinem i próbuje go uratować, gdy odkrywa plany naukowców. Brzmi znajomo, prawda?

Sally Hawkins w 'Kształcie wody' Guillermo del ToroSally Hawkins w 'Kształcie wody' Guillermo del Toro fot. Kerry Hayes - 2017 Twentieth Century Fox Film Corporation

Do dyskusji dołączył w końcu syn dramaturga, David Zindel. Domaga się odszkodowania i udziału w zyskach.

Jesteśmy zaszokowani, że czołowe studio wyprodukowało film tak wyraźnie wywodzący się z pracy mojego zmarłego ojca, bez wspomnienia o nim i poproszenia nas o prawa. Wiele osób informuje nas, że uderzyło ich znaczne podobieństwo obu produkcji.Jesteśmy bardzo wdzięczni fanom Paula Zindela za zwrócenie na nie uwagi - napisał w wiadomości do magazynu ''The Guardian''.

Do zarzutów o plagiat odniosła się też wytwórnia Fox, dystrybutor "Kształtu wody".

Guillermo del Toro nigdy nie widział ani nie czytał sztuki pana Zindela w żadnej formie. Pan del Toro ma za sobą 25-letnią karierę, podczas której zrealizował 10 filmów pełnometrażowych i zawsze był bardzo szczery w mówieniu o swoich inspiracjach. Jeśli rodzina pana Zindela ma pytania dotyczące oryginalnej pracy, zapraszamy do rozmowy - czytamy w oświadczeniu.

Kolejne zarzuty

To nie jedyne zarzuty wobec "Kształtu wody". W styczniu jeden z użytkowników serwisu Reddit zwrócił uwagę na uderzające podobieństwo do holenderskiego filmu krótkometrażowego z 2015 roku, "The Space Between Us" Marca Nollkaempera. Fabuła brzmi znajomo i można ją nawet odpisać dokładnie tymi samymi słowami: sprzątaczka pracująca w laboratorium zakochuje się w człekokształtnym wodnym stworzeniu przetrzymywanym przez naukowców i decyduje się je uwolnić.

Sally Hawkins i Octavia Spencer, 'Kształt wody', reż. Guillermo del ToroSally Hawkins i Octavia Spencer, 'Kształt wody', reż. Guillermo del Toro fot. Kerry Hayes - 2017 Twentieth Century Fox Film Corporation

Do tych zarzutów odniosła się Holenderska Akademia Filmowa, która nie podziela wątpliwości internautów. Zaprosili na specjalną debatę samego del Toro, reżysera "Kształtu wody", i podczas panelu dyskusyjnego ze studentami ustalili, że filmy różnią się m.in. ramami czasowymi, wydźwiękiem i poza kilkoma wspólnymi korzeniami nie łączy ich nic.

Po niedawnym pokazie filmu oraz bardzo konstruktywnych i przyjaznych dyskusjach uznaliśmy, że "Kształt wody" i nasz film to odmienne dzieła - napisali.

Dodali tez, że życzą filmowi kolejnych sukcesów i będą trzymać kciuki podczas Oscarów.

"The Space Between Us" możecie obejrzeć poniżej:

 

Skopiowana scena

Jean-Pierre Jeunet, twórca "Amelii", jest kolejną osobą oskarżającą Guillermo del Toro o plagiat. Jego zdaniem skopiowana została scena stepowania z "Delicatessen". W "Kształcie wody" Sally Hawkins i Richard Jenkins siedząc na sofie zaczynają stepować do piosenki ze starego musicalu pokazywanego w telewizji. Podobna scena z udziałem Dominique'a Pinona i Karin Viard znalazła się w filmie Jeuneta z 1991 roku.

Powiedziałem mu [del Toro - przyp. red.]: masz wielką wyobraźnię, wielki talent. Po co kraść pomysły od innych?. On na to: Zawdzięczamy wszystko Terry'emu Gilliamowi. Jego zdaniem nic od nikogo nie ukradł, skoro Terry Gilliam zainspirował nas wszystkich - powiedział Jeunet w wywiadzie dla "Ouest-France".

Reżyser nie złożył pozwu, ale przyznaje, że jest zawiedziony postawą del Toro.

Obie sceny możecie porównać poniżej.

 
 

Reakcje internautów

Internauci bardzo sceptycznie podchodzą do tych oskarżeń. W końcu to nic nowego, że twórcy nawzajem inspirują się innymi dziełami a granica między inspiracją a plagiatem bywa bardzo cienka.

To już na inspirację nie można sobie pozwolić? Czekam aż Gene Kelly specjalnie wyjdzie zza grobu by oskarżyć Goslinga o skopiowanie w "La La Landzie" pozycji przy latarni z "Deszczowej piosenki".
W Archiwum X też był odcinek o istocie, która żyła w wodzie, a wyglądała niemalże jak człowiek, sama się uwolniła uciekając kanalizacją. Też inspiracja, prawda?
W kinie i literaturze od dawna nie ma plagiatów. Są tylko erudycyjne nawiązania do klasyki gatunku i twórcze impresje na dany temat.

A Wy co sądzicie? Inspiracja czy plagiat? Tak czy inaczej, gratulujemy "Kształtowi wody" 4 statuetek! Pełną listę zwycięzców możecie zobaczyć TUTAJ.

OG

Więcej o:
Komentarze (8)
Oscary 2018. "Kształt wody" największym triumfatorem tegorocznych Oscarów. Wcześniej został oskarżony o plagiat. Kilka razy
Zaloguj się
  • Gość: Łukasz42

    Oceniono 3 razy 3

    Takich inspiracji na granicy plagiatu est wiele. Ostatnio widziałem amerykańską wersję naszego hitu "Seksmisja". Chodzi tu o "The last man on plant Earth".

  • kitciwoko

    Oceniono 3 razy 1

    Wyobraźnia del Del Toro kończy się po wyjściu z McDonaldsa. Zrzyna nawet z własnych filmów! Oglądaliście druga część Hellboy'a? Jest tam Abe Sapien, ni człowiek ni ryba, który spędza sporo czasu w pojemniku na wodę. Przypadek? Du**, nie przypadek!

  • Gość: Łukasz42

    Oceniono 1 raz 1

    Takich inspiracji na granicy plagiatu jest wiele. Weźmy np. "The last man on planet Earth", który ostatnio widziałem, będący amerykańską wersją naszego hitu "Seksmisja".

  • Gość: Lisek

    0

    Mowa jest jeszcze o jakimś radzieckim filmie z lat 50 jako pierwowzorze.

    Myślę, że po prostu to archetypowa opowieść o King Kongu.

    Kobiety mają pociąg do koni przedziwny. Lubią lecieć w ślinkę z przyrodą.

  • rognal

    Oceniono 2 razy 0

    Wszystko już kiedyś było. Ani Marconi, ani Tesla niczego i nikomu nie ukradł. Po prostu wpadli na podobne pomysły. Czym ma się różnić kino od życia?

  • uploadhelski

    Oceniono 1 raz -1

    I takie beznadziejne pomysły na fabułę zdobywają nagrody?! Przecież takie wątki pojawiają się co chwilę, Sigourney Weaver spytajcie.

  • Gość: Kanapka

    Oceniono 2 razy -2

    Przecież reżyser nie ma możliwości obejrzenia każdego filmu, sztuki, filmu krótkometrażowego, baletu i koncertu świata, od początku istnienia kinematografii i sztuki, we wszystkich krajach świata. Gdyby się postarać to absolutnie każde dzieło znalazłoby swojego bliźniaka gdzieś indziej na świecie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX