Lisa Marie Presley zmarła niespodziewanie 12 stycznia w wieku 54 lat. Życie nie rozpieszczało córki Elvisa Presleya, która przeżyła nie tylko śmierć ojca w bardzo młodym wieku, ale też cztery rozwody, problemy z uzależnieniem i samobójstwo ukochanego syna. Okazuje się, że problemy wokalistki nie kończyły się wyłącznie na tym. W listopadzie ubiegłego roku wyszło na jaw, że Lisa Marie Presley miała długi w wysokości milionów dolarów.
Informacje o finansach Lisy Marie Presley ujawnił pod koniec 2022 roku portal Blast, gdy córka Elvisa Presleya toczyła sądową batalię z byłym mężem Michaelem Lockwoodem. Spór dotyczył opieki nad ich córkami, a także alimentów i zwrotu pieniędzy za koszty procesowe, których domagał się Lockwood. Z dokumentów, do których dotarł portal, wynikało, że Lisa Marie Presley zarabiała miesięcznie 4 361 dolarów jako pracownica posiadłości Graceland, muzeum, na które został przerobiony dom jej ojca. W dodatku co miesiąc na jej konto wpływała suma rzędu 104 tys. dolarów pochodząca z zysków firmy Elvis Presley Enterprises.
W dokumentach znalazła się także informacja, że wartość majątku Presley (na który składała się gotówka, akcje, obligacje i pozostałe aktywa) to niewiele ponad 700 tys. dolarów. Niestety córka króla rock and rolla była w sumie mocno pod kreską. Presley miała mieć cztery miliony dolarów długów oraz zaległości w niepłaconych podatkach wynoszące kolejny milion dolarów. Blast ujawnił także, że wokalistka żyła na bardzo wysokim poziomie. Miesięcznie wydawała ponad 92 tys. dolarów, z czego 23,5 tys. pochłaniał czynsz, a ponad tysiąc dolarów wynosiły spłaty za samochód.
Jak informuje portal New York Post, Lisa Marie Presley otrzymała dostęp do spadku po zmarłym ojcu w 1993 roku, gdy skończyła 25 lat. W tym czasie wartość posiadłości Graceland wynosiła ok. 100 mln dolarów, do czego przyczyniła się wdowa po zmarłym muzyku, przekształcając ich dom w atrakcję turystyczną.
Sytuacja finansowa córki Elvisa Presleya miała zmienić się drastycznie w 2005 roku, gdy sprzedała 85 proc. swoich udziałów w Elvis Presley Enterprises, firmie zarządzającej spuścizną po królu rock and rolla. Zatrudniony przez nią menadżer Barry Siegel rzekomo namówił Presley, aby otrzymaną w ten sposób gotówkę w całości zainwestowała. Presley przystała na to, po czym pozwała Siegela, zarzucając mu, że lekkomyślnie zarządzał jej majątkiem, przez co straciła większość pieniędzy. Menadżer twierdził z kolei, że część sumy otrzymanej ze sprzedaży udziałów przeznaczył na spłatę wynoszącego 20 mln dolarów długu, którego zdążyła dorobić się Presley. Przekazał także serwisowi Blast, że córka muzyka otrzymała ponad 40 mln dolarów w gotówce, ale roztrwoniła większość tej kwoty.
Nowa wokalistka Ich Troje zostanie szóstą żoną Wiśniewskiego? Muzyk zareagował, wtem wtrącił się Łągwa. Hit!
Wściekły Trump przerwał wywiad i rzucił mikrofonem. "Albo jesteś skorumpowana, albo głupia"
Woźniak-Starak znowu błyszczy w Opolu. Bończyk zachwyciła dodatkiem
Dawid Podsiadło zaskoczył metamorfozą. Fani przecierają oczy ze zdumienia. "Nie do poznania"
Nie do wiary, co zrobiła żona Rozenka, gdy ścigali go komornicy. "W ogóle o tym nie wiedziałem"
"Dobre. Wie pani co...". Krystynie Prońko puściły nerwy po pytaniu o Kaminskiego
Szcześniak zapytany o dopłaty do emerytur dla artystów. Padły dosadne słowa
Schudła 226 kg i jest nie do poznania. Tak wygląda dziś Tammy Slaton z "Sióstr wielkiej wagi"
Widzowie festiwalu w Opolu nie wytrzymali, gdy to zobaczyli. Piszą o jednym. "Porażka"