Joanna Krupa jest już po rozwodzie. Padły gorzkie słowa o separacji

To oficjalny koniec małżeństwa Joanny Krupy i Douglasa Nunesa. Modelka przekazała wieści dotyczące sprawy. To ona wniosła papiery rozwodowe.
To już oficjalny koniec małżeństwa Krupy i Nunesa
Fot. KAPIF.pl, East News

Joanna Krupa ma za sobą dwa zakończone małżeństwa - pierwsze z Romainem Zago, a drugie z Douglasem Nunesem. Krupa i Nunes przez długi czas pozostawali w separacji ze względu na córkę, Ashę-Leigh. Okazuje się, że celebrytka właśnie sfinalizowała drugi rozwód. 

Zobacz wideo Niemen o rozwodzie. Wspomina o postawie dzieci. "Jakoś idą z ciężarem do przodu"

Joanna Krupa jest już po rozwodzie. Wyjawiła kulisy sprawy 

Krupa i Nunes pobrali się w 2018 roku. Jak przekazał portal Pudelek, ich małżeństwo właśnie się zakończyło. Przez długi okres modelka i przedsiębiorca pozostawali w separacji ze względu na córkę. To gwiazda TVN-u wniosła papiery o rozwód. - Na początku zgodziliśmy się na separację, że jakby kiedyś Asha miała do nas pretensje, to pokazalibyśmy jej, że nie poddaliśmy się od razu jako małżeństwo, tylko zdecydowaliśmy się na separację - mówiła Krupa w rozmowie ze wspomnianym serwisem. - Ja od początku wiedziałam, że to nie ma żadnego sensu, ale zrobiłam to dla córki, żeby wiedziała, że próbowałam. Dlatego taką drogę wybrałam - podkreślała modelka.

Joanna Krupa o wychowaniu córki. Asha mówi po polsku?

W rozmowie z Jastrząb Post Krupa wyjawiła, że chce, by córka mówiła po polsku. To nie podoba się ojcu Ashy. - Jak z ojcem, to [rozmawia] po angielsku, a z moją mamą to tylko po polsku. Nawet mama mówi, że nie obchodzi jej, że ojcu Ashy nie podoba się to, że ona mówi po polsku. On nie rozumie, że ona jest Polką i musi uczyć się po polsku i babcia tego pilnuje. (…) Nieraz, jak jestem w Stanach, to od razu mi się włącza, że rozmawiam z nią bardziej po angielsku, a jak jestem w Polsce, to po polsku - przyznała. 

Modelka w wywiadzie mówiła, iż skupia się na wychowaniu Ashy w duchu odpowiedzialności finansowej. Córka ma już konto bankowe. - Tak, ma. Ojciec też jej to załatwił, żeby coś miała, kiedy już będzie miała tę osiemnastkę, żeby sobie coś kupiła. My próbujemy jej nie dawać ot tak. Robimy, co możemy, żeby była szczęśliwa, ale też nie chcemy, żeby nie miała szacunku do dolara czy do złotówki. Chcemy, żeby naprawdę czuła, że trzeba ciężko pracować, żeby coś mieć - opowiadała. 

Więcej o: