Pamela Anderson i Liama Neeson od ponad miesiąca często pokazywali się razem na eventach i w social mediach. Zapewniali o tym, że darzą się sympatią i szacunkiem. Gwiazdorzy "Nagiej broni" szybko zostali nazwani parą roku i ich każdy krok był do tej pory intepretowany przez bacznych obserwatorów. Trzymanie się za ręce, pocałunki na ściance i wyznania o prywatnych sytuacjach utwierdziły wielu w przekonaniu, że aktorzy tworzą związek. Okazuje się, że nie do końca.
Za bajkową relacją aktorów od samego początku ma stać wytwórnia Paramount. Gwiazdorzy mieli nie widzieć się przez rok od zakończenia zdjęć i spotkali się dopiero przy trasie promocyjnej "Nagiej broni". "Pamela i Liam nigdy nie jedli kolacji sam na sam. Za każdym razem, kiedy się spotykali, przy sąsiednim stoliku zasiadali ich asystenci... to relacja czysto biznesowa, zero romansu" - ujawnił informator TMZ. Przypomnijmy, co na temat relacji mówili sami zainteresowani. Liam Neeson zachwalał kulinarne umiejętności Anderson i ponadto wiemy, że syn gwiazdora udzielił parze błogosławieństwa. Ciepło komentował ich wspólne zdjęcie na Instagramie. Ponadto syn Anderson zabrał głos na temat duetu. - Fajnie jest widzieć, jak są dobrymi kolegami z obsady i dobrze się bawią. Mają tak świetną chemię na ekranie, że to naprawdę oznacza, że film będzie dobrze zrobiony - przekazał Brandon Thomas Lee w "Access Hollywood". Fani są zawiedzeni doniesieniami o udawanej relacji.
Zagraniczne portale od dawna mówiły o gorącym romansie aktorów. "To rozwijający się romans na wczesnym etapie. Jest szczery i widać, że są w sobie zakochani" - podawało źródło "People". Plotek nie zatrzymał sam Neeson, który wiele razy podkreślał, jak ważna jest dla niego Anderson. - Jeśli chodzi o Pamelę, to jestem w niej szaleńczo zakochany. Po prostu wspaniale się z nią współpracuje. Szczerze mówiąc, nie mogę jej wystarczająco pochwalić. Nie ma wielkiego ego. Po prostu przychodzi, żeby wykonać swoją pracę. Jest zabawna i bardzo łatwo się z nią współpracuje - przekazał dla tego samego portalu. Co teraz?
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!