Agnieszka Więdłocha stara się być jak najbardziej eko. Aktorka od ponad roku sama uprawia większość warzyw i owoców, które je, jednak to nie wszystkie jej ekologiczne rytuały. W najnowszej relacji, jaką przeprowadziła wspólnie z Katarzyną Bujakiewicz na Instagramie, opowiedziała o kilku innych swoich zwyczajach, które jak się okazuje, bardzo bawią jej męża Antoniego Pawlickiego.
ZOBACZ TEŻ: Baron i Antoni Pawlicki kupili farmę. Będą sprzedawać ekologiczne warzywa. Ceny? Można złapać się za głowę
Bycie eko to również oszczędność i niemarnowanie tego, co się może jeszcze przydać. Agnieszka Więdłocha wzięła sobie te słowa do serca i w codziennym życiu chętnie praktykuje właśnie takie metody. W relacji na Instagramie opowiedziała, że nigdy nie wyrzuca produktów, których do końca nie zużyje. Gdy skończy się jej krem i nie może nic z niego wycisnąć, to rozcina opakowanie, żeby wygrzebać końcówkę.
Chcę pokazać, że naprawdę jestem eko. Mój mąż się ze mnie śmiał, ale myślę, że to jest naprawdę eko. W momencie, gdy mi się kończy krem, to go przecinam. I wydłubuję ze środka. Zachęcam do takiego używania produktów - mówiła rozbawiona aktorka.
Co ciekawe, to pierwszy raz, gdy Agnieszka Więdłocha publicznie mówi o Antonim Pawlickim jako o mężu. Do tej pory plotkowano jedynie o ich dyskretnym ślubie w 2018 roku, jednak sami zainteresowani byli bardzo powściągliwi i nawet nie komentowali medialnych doniesień. Jak się okazuje, teraz możemy mieć już pewność, że spekulacje o ich małżeństwie są prawdziwe. Myślicie, że już niedługo zdradzą nam nieco więcej?
"Na wszelki wypadek". Damięcka pokazała mocną grafikę z okazji Dnia Nauczyciela
Wcielił się w Jana Borysewicza w głośnym filmie. Aktor jest synem legendy TVP
Awantura na antenie TV Republiki. Politycy zaczęli się obrażać. "Nie będę rozmawiał z..."
Paweł Małaszyński gorzko o swojej karierze. "Nie jestem zapraszany"
Halle Berry przerywa milczenie. Tak odpowiedziała na oskarżenia o przemoc wobec syna
Mąż Ewy Gawryluk jest nauczycielem. "Chętnie zamieniłbym część wolnego na 40-godzinny tydzień pracy"
Po aferze z Jabłczyńską Powierza ujawnia, co ją spotkało. "Płakałam w poduszkę"
Niezgoda musiała zwalniać pracowników. Do dziś pamięta ich twarze. "To nie dawało mi spać"
W szkole nazywali ją "ruską agentką". Książkiewicz wróciła do bolesnych wspomnień