• Link został skopiowany

Britney Spears o szokujących kulisach kurateli. Przedpremierowe fragmenty jej autobiografii mrożą krew w żyłach [PLOTEK EXCLUSIVE]

Britney Spears rozliczyła się z przeszłością w autobiografii "The Woman In Me". 25 października, dzień po światowej premierze książki, ukazało się również polskie tłumaczenie. Plotek dotarł do fragmentów, w których wokalistka wspominała kuratelę ojca. Decydował nawet o tym, co Britney ma jeść.
Britney Spears
Britney Spears wydała autobiografię; Jordan Strauss/AP ; Okładka książki/ AP

Pod koniec 2021 roku Britney Spears została uwolniona spod kurateli, którą sprawował przez 13 lat jej ojciec Jamie Spears. Dzięki ruchowi #FreeBritney, który zapoczątkowali fani piosenkarki, sąd zdecydował się znieść wszelkie zakazy, w efekcie czego odzyskała upragnioną wolność. Ikona - i jak określają ją fani, "księżniczka pop" - przez lata była ubezwłasnowolniona. Nie mogła samodzielnie decydować praktycznie o żadnym aspekcie swojego życia, łącznie ze sprawami finansowymi, a nawet pójściem do kosmetyczki czy tym, co ma zjeść. Artystka od tamtego czasu zdążyła rozwieść się z mężem i wydać autobiografię, w której podsumowała swoje życie. Nie było usłane różami. 

Zobacz wideo Britney Spears tańczy w bikini. Fani jej nie poznali

Britney Spears wspomina kuratelę. Ojciec zakazywał jej tego jeść 

Britney Spears uchodzi za prawdziwą ikonę. Przełomowych momentów w karierze miała całkiem sporo. Nasze podsumowanie znajdziecie TUTAJ. W Polsce autobiografia Britney Spears zatytułowana "The woman in me" ukazała się nakładem wydawnictwa W.A.B. Plotek dotarł do fragmentów książki, w których artystka opisała, jak wyglądała kuratela. "Cokolwiek robiłam, ojciec nie spuszczał mnie z oczu. Nie mogłam prowadzić auta. Każdy, kto mnie odwiedzał, musiał podpisywać różne papiery. Dbano o moje bezpieczeństwo do tego stopnia, że zaczęłam się dusić. I niezależnie od tego, na jakiej diecie byłam i jak mocno przykładałam się do ćwiczeń, ojciec wciąż twierdził, że jestem gruba. Narzucił mi bardzo ścisłą dietę. Mieliśmy lokaja, luksusowy kaprys, którego regularnie błagałam o jakieś normalne jedzenie" - zaczęła artystka. Doszło do tego, że wokalistka przez dwa lata prosiła lokaja, by pozwolił jej zjeść coś niezdrowego. W odpowiedzi słyszała, że ten postępuje zgodnie z rozkazami jej ojca. Mimo że gwiazda zarabiała miliony, ostro trenowała i przestrzegała diety, Jamie Spears traktował ją bardzo przedmiotowo. 

(...) Przez dwa lata żyłam jedynie na drobiu i warzywach z puszki. Dwa lata bez możliwości zjedzenia tego, co się lubi, to bardzo długo, zwłaszcza jeśli to twoje ciało i dusza zarabiają na wszystkich dookoła. Dwa lata proszenia się o frytki i słuchania ciągłych odmów. To było upokarzające. Już wystarczająco trudno jest wytrzymać na narzuconej sobie samemu diecie. Ale staje się to o wiele gorsze, gdy to ktoś inny pozbawia cię jedzenia. Miałam wrażenie, że moje ciało już do mnie nie należy. Szłam na siłownię i czułam zimne dreszcze, słuchając poleceń trenera. Bałam się. Szczerze mówiąc, kompletnie mnie to rozj**ało - czytamy.

Sfrustrowana i przepracowana artystka ciągle musiała wysłuchiwać nienawistnych komentarzy ojca. "Dieta przyniosła odwrotny skutek do tego zamierzonego przez ojca. Przybrałam na wadze. I choć jadłam coraz mniej, on wciąż sprawiał, że czułam się brzydka i niezdolna do spełnienia jego oczekiwań. (...) Byłam tym wszystkim tak przytłoczona, że w końcu się poddałam. Matka zdawała się popierać wszystkie plany ojca"- dodała Spears.

Britney Spears nie mogła o sobie decydować. Ojciec wydzielał jej "kieszonkowe"

Przy okazji wokalistka ujawniła również, jak rozliczał się z nią ojciec. W tym czasie była jedną z najlepiej zarabiających artystek na świecie, jednak nie mogła pozwolić sobie na to, by wyjść do SPA czy nawet zabrać współpracowników po zrealizowanym projekcie na kolację. "Co tydzień dostawałam kieszonkowe w wysokości mniej więcej dwóch tysięcy dolarów. Jeśli zamarzyłam o trampkach, które mój kurator uznał za zbyteczne, słyszałam ciągłe odmowy. I to w czasie, kiedy sprzedałam ponad 900 tysięcy biletów na 248 koncertów. Każdy z nich przynosił setki tysięcy dolarów zysku. Pewnej nocy zabrałam ze sobą przyjaciół i tancerzy na kolację i chciałam im ją wszystkim postawić. Rachunek sięgnął tysiąca dolarów, bo przyszliśmy sporą grupą, ale chciałam w ten sposób się odwdzięczyć za ich całą ciężką pracę. Transakcja została odrzucona. Nie miałam wystarczającej sumy pieniędzy na koncie, na które przelewano mi 'kieszonkowe'" - zakończyła gorzko. Więcej zdjęć artystki znajdziecie w naszej galerii na górze strony. 

 

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

  • Link został skopiowany
Więcej o: