"To nie Kate, to hologram". Dziwne teorie o księżnej Walii wcale nie umarły

Księżna Kate niedawno pokazała się publicznie po raz pierwszy od kilku miesięcy. Wzięła udział w paradzie Trooping the Colour i wyglądała - jak to ma zresztą w zwyczaju - olśniewajco. Myliłby się jednak ten, kto myślał, że obecność księżnej Walii utnie absurdalne plotki na jej temat, które od pół roku krążą po sieci. Otóż nie, plotki nie ucichły. Mało tego, robią się coraz dziwniejsze.

Wysyp dziwacznych teorii dotyczących Kate Middleton i jej nagłego zniknięcia datuje się na przełom 2023 i 2024 r. Księżna ostatni raz pokazała się publicznie w Boże Narodzenie, a później zniknęła. Rodzina królewska wydała oświadczenie, że żona następcy tronu przeszła operację jamy brzusznej i musi po niej dojść do zdrowia. Ta informacja zamiast uspokoić opinię publiczną tylko wywołała falę plotek. Zebraliśmy je zresztą w tym tekście. Ostrzegamy: niektórych z tych teorii nie da się odzobaczyć.

W końcu masa składająca się z teorii o ciąży, zdradzie, poronieniu, nieudanej operacji plastycznej, śmierci, rozwodzie, separacji, a nawet złej fryzurze, osiągnęła punkt krytyczny. Księżna nagrała filmik, w którym wyznała, że wykryto u niej nowotwór i musi przejść leczenie. To uspokoiło sytuację, ale tylko na chwilę. Bo księżna nie pokazywała się dalej, a to tylko utwierdzało dostarczycieli spiskowych teorii, że "coś jest na rzeczy". Czyli klasycznie: nie pokazuje się publicznie - źle, a kiedy już się pokazała - to jeszcze gorzej.

Zobacz wideo W USA panika związana z transseksualnością. Czy Amerykanie faktycznie mają się czego obawiać

Okazuje się bowiem, że na pierwszym publicznym wystąpieniu od miesięcy, czyli na Trooping The Colour, księżna wyglądała zbyt dobrze. "Jak to tak" - zaczęli się zastanawiać internetowi komentatorzy. "Kobieta niby od kilku miesięcy przechodzi chemioterapię, a wygląda zupełnie normalnie? Ba, nawet zdrowo? Niemożliwe". I spiskowe teorie pączkują. I znów zanurkowaliśmy w odmętach internetu, żeby je wszystkie wyłowić. A jeśli nie wszystkie, to chociaż te najdziwniejsze.

1. To nie Kate, to sobowtór. No przecież gołym okiem widać, że kobieta, która stoi przy mężu i dzieciach Kate, to wcale nie jest Kate. Patrzcie tylko na zęby, Kate ma inne zęby. A że książę William i dzieci pary nie zachowują się jakby stali obok obcej osoby? To dlatego, że uczestniczą w spisku, proste.

2. To nie Kate, to hologram. Technika poszła do przodu, można przecież wygenerować całą ludzką postać cyfrowo. A jeśli księżna przechodzi leczenie onkologiczne, to łatwiej jest podstawić hologram, niż wyciągać ją z łóżka. A jak stworzyć taki hologram, który się rusza, przemieszcza, rozmawia, można mu zrobić normalne zdjęcia? Już odpowiedni ludzie wiedzą jak.

3. No dobra, to Kate. Ale wcale nie jest chora. Tak naprawdę zrobiła sobie lifting twarzy, przeszczep włosów i nowe zęby (tak, tak, zęby łączą wiele teorii). Przeprowadzenie tych wszystkich zabiegów i powrót do formy musiały zająć kilka miesięcy, więc czas absencji się zgadza. Dowody? Znów te same: przecież widać. Kate ma 42 lata i na starszych zdjęciach ma normalne dla tego wieku delikatne zmarszczki na twarzy, Natomiast w sobotę jej twarz była idealnie gładka. Mówicie, że taki efekt można osiągnąć zwykłym makijażem? Albo może nie każdą zmarszczkę będzie widać na zdjęciu zrobionym z odległości kilkunastu metrów? Nie. To lifting. Na bank.

4. Postraszyła męża, może przestać udawać. Ta teoria jest natomiast córką starszych teorii o poważnym kryzysie małżeńskim Kate i Williama. On ją zdradzał (albo ona jego - możliwości jest wiele), więc strzeliła focha, nie pokazywała się pół roku, aż niewierny żonkoś skruszał, pokajał się i teraz wszystko będzie jak w bajce. Wystarczy tylko nakłamać o nowotworze, wciągnąć w intrygę pół kraju (a właściwie nawet cały i zagranicę też). Zaryzykować traumę dzieci i gigantyczny kryzys wizerunkowy, gdyby cała sprawa wyszła na jaw. Tak, to się zdecydowanie trzyma kupy. I takie jest łatwe do zorganizowania.

5. Choroba Kate to oszustwo. I tu proszę państwa dochodzimy do sedna. Otóż jeśli księżna rzeczywiście walczy z nowotworem i przechodzi chemioterapię, to jakim prawem tak dobrze wygląda - zastanawiają się internetowi komentatorzy. Powinna stracić włosy. Powinna ledwo się poruszać. Powinna całą sobą uosabiać heroiczną walkę z chorobą. A jeśli tego wszystkiego nie widać, to oznacza jedno: żadnej choroby nie ma.

I tu jest miejsce, w którym powinniśmy się wszyscy zatrzymać i powiedzieć sobie jasno. Nikt, poza najbliższymi księżnej i jej lekarzami, nie wie (a nawet też nie powinien wiedzieć), jakie spustoszenia czyni choroba w jej ciele. Bo to - uwaga, proszę o skupienie - jej ciało i jej intymne sprawy. Ocenianie na rzut oka, czy ktoś jest chory, czy może oszukuje, jest głęboko niesprawiedliwe i po prostu wredne. Osoby przechodzące leczenie - czy to onkologiczne, czy jakiekolwiek inne - mają naprawdę wystarczająco trudno, żeby jeszcze musieć się zmagać z tłumaczeniem dlaczego zbyt dobrze albo zbyt źle wyglądają. I to dotyczy nie tylko księżnej, ale po prostu każdego. 

Śledzisz teorie spiskowe na temat księżnej Walii?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.