Stachursky, zanim został sławny, sprzedawał meble biurowe. Później dla jednych stał się synonimem obciachu, inni są jego fanami

Nazywa się go fenomenem polskiej sceny muzycznej. Dla jednych jest synonimem obciachu, inni są jego wiernymi fanami. Internet śmieje się z dziwnych tekstów jego utworów, ale na koncertach sale są pełne, a płyty sprzedają się w setkach tysięcy nakładu. Ale jaki Stachursky, a raczej Jacek Łaszczok, jest prywatnie?

Jego przeboje, takie jak "Typ niepokorny", "Taki jestem", "Żyłem jak chciałem", "Zostańmy razem" czy "Z każdym twym oddechem" zna niemal każdy, kto dorastał w latach 90. i 2000. Nie każdy jednak wie, że choć Stachursky śpiewa od 14. roku życia, zanim na poważnie zajął się muzyczną karierą, wykonywał zupełnie niezwiązane z nią zawody. Był prezenterem radiowym, sprzedawał meble biurowe oraz włoskie słodycze.

Ale nigdy nie porzucił marzeń o zostaniu gwiazdą estrady. I wreszcie udało mu się je spełnić - pod koniec lat 90. i na początku 2000. utwory Stachurskiego, z "Typem niepokornym" na czele, grały radia i telewizje muzyczne, słychać je było na studenckich imprezach i królowały na dyskotekach. Jednak jak często w przypadku gwiazd bywa, popularność często kończy się równie szybko, jak się zaczęła.

Z czasem pojawiało się coraz więcej głosów, że wokalista "odleciał". Dziwne teksty piosenek w połączeniu z wypowiedziami o żywieniu się energią słoneczną sprawiły, że Stachursky stał się obiektem drwin. Zawsze mógł jednak liczyć na wierną publiczność, a także na wsparcie ukochanej kobiety. I chociaż kariera Stachurskiego przygasła, wszystko wskazuje na to, że muzyk nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Zobacz wideo Małgorzata Werner była nazywana "polską Pamelą Anderson". Co u niej?

Wygrane marzenia

Stachursky, a właściwie Jacek Władysław Łaszczok-Stachursky, przyszedł na świat 26 stycznia 1966 roku w Czechowicach-Dziedzicach. Muzyka od zawsze była obecna w jego życiu - ojciec pracował w kopalni, był także ratownikiem górniczym, ale w wolnym czasie grywał w różnych zespołach jazzowych na perkusji. "W latach 70. miał swój zespół i grał na perkusji w jednej z lepszych restauracji w mieście. W repertuarze znajdowały się standardy jazzowe (które najbardziej kochał) i muzyka pop. Wszystko to, co było na topie" - wspominał Jacek w rozmowie z "Życiem na gorąco". Prawdopodobnie to właśnie po ojcu Jacek odziedziczył talent.

Choć w dzieciństwie chciał zostać ministrantem, jako czternastolatek zmienił plany. Zaczął śpiewać, marzył o karierze na estradzie. "Nikt tego nie słyszał poza moją siostrą i mamą, która kupowała mi płyty, sprzęt muzyczny, zabierała na koncerty" - dodał w wywiadzie z tygodnikiem. Ale po zdaniu matury Jacek szukał szczęścia na zupełnie niezwiązanych z muzyką kierunkach. Studiował prawo, organizację produkcji telewizyjno-filmowej i pedagogikę. Przeznaczenie dość szybko dało jednak o sobie znać - żadnego z powyższych kierunków Stachursky nie ukończył.

Choć swoją przygodę z muzyką zaczynał w latach 80. od rocka, w kolejnej dekadzie Jacek Łaszczok zwrócił się ku muzyce tanecznej. Szybko okazało się, że był to dobry wybór, bo to właśnie ona miała mu przynieść popularność. Najpierw jednak był DJ-em w lokalnym radiu. To wówczas wymyślił pseudonim Stachursky. Ponoć tworząc go, zainspirował się nazwiskiem swojej dobrej znajomej. "Zdecydowałem się zrobić to pod pseudonimem, bo i tak miał to być drobny epizod. Stawiano wtedy na zupełnie innych artystów, a ja nagrałem dwie piosenki jako uzupełnienie, żeby wypełnić czas płytowy. Mieliśmy już nigdy więcej do tego nie wracać. Jednak życie pokazało coś zupełnie innego i od tego momentu stałem się Stachurskym" - wspominał "Polskiemu Radiu" wokalista. A przełom zarówno w jego karierze, jak i w życiu prywatnym, był tuż za rogiem.

Typ niepokorny

W 1994 roku Stachursky nagrał piosenkę "Taki jestem". Nagranie singla wysłał do firmy fonograficznej. Traf chciał, że pracowała w niej pewna Iwona. To, co zaczęło się jako relacje zawodowe, szybko przerodziło się w coś więcej. Po kilku miesiącach znajomości kobieta została żoną muzyka. Rok później para doczekała się syna, Jacka Juniora. Stachursky bardzo chroni swoje życie prywatne, wiadomo jednak, że z żoną nadal tworzy zgrany duet. A szczęście w miłości szło w jego przypadku w parze z pomyślnością w karierze.

 Nagrałem dwie piosenki w 1994 roku i pojechałem nad morze. Ściągali mnie, bo zaczął się dym wokół piosenki "Już taki jestem". I z muzyka heavymetalowego musiałem się przeobrazić w reprezentanta nowej generacji polskiej muzyki dyskotekowej -  opowiadał piosenkarz w programie TVN "Kulisy sławy".

Stachursky błyskawicznie podbił serca i parkiety dyskotek. Jego kolejne płyty i piosenki okazywały się wielkimi sukcesami. A hity, takie jak "Typ niepokorny" czy "Zostańmy razem" nuciła cala Polska. Ukoronowaniem twórczości muzyka i jego największym sukcesem był festiwal w Sopocie w 2006 roku i nagroda Słowika Publiczności, którą otrzymał za utwór "Z każdym twym oddechem". "Zawsze byłem drugi, trzeci. W konkursach zawsze te ogony. Teraz znowu mam szansę. Więc nie mogę wyjść jak wszyscy. To jest zbyt poważne miejsce. Porządny utwór, porządny festiwal. Należy to uhonorować i porządnie się zaprezentować. Bez żadnych fajerwerków. Po prostu wyszedł człowiek, zaśpiewał i wygrał" – mówił muzyk w "Kulisach sławy".

Dla potrzeb konkursu Jacek Stachursky zmienił wizerunek sceniczny. Widzowie przecierali oczy, widząc go w świetnie skrojonym garniturze, stojącego na scenie bez tancerzy czy scenografii. Wrażenie robiły też możliwości wokalne Stachurskiego. "Zdecydował się na zawodową piosenkę. Zawodowy utwór, skomponowany przez zawodowego kompozytora na takie właśnie potrzeby. To było dla mnie ważniejsze niż cała reszta. Może właśnie dlatego wygrał Sopot" – mówił Piotr Metz, dyrektor Sopot Festiwal. Ale po wielkim sukcesie popularność Stachurskiego zaczęła przygasać. Po pewnym czasie jednak o muzyku znów zrobiło się głośno.

Jacek StachurskyJacek Stachursky Kapif.pl

 Energia słoneczna i żółta metafizyczna gwiazda

 "Potężna wichura, łamiąc duże drzewa, trzciną zaledwie tylko kołysze" - to fragment tekstu piosenki "Dosko" z płyty "2009" Jacka Stachursky’ego. Dalej jest jeszcze dziwniej, bo w kawałku "Jam jest 444" słyszymy: "Jestem Żółtą Magnetyczną Gwiazdą, która otacza centralny, zielony / Zamek Synchronizacji (..) Po mojej prawicy zasiada czerwony, Galaktyczny Wędrowiec / Po mojej lewicy – niebieska, wiodąca Moc". Nic więc dziwnego, że choć piosenek nie grywały stacje muzyczne, stały się hitami internetu. Ale ci, którzy śledzili poczynania Stachurskiego, już wcześniej przekonali się, że muzyk dość daleko odszedł od mainstreamu.

W słynnym wystąpieniu w programie "Dzień dobry TVN", Jacek Stachursky powiedział, że żywi się energią słoneczną. Tego dnia gospodarzami programu byli Marcin Meller i Kinga Rusin. Doszło między nimi na żywo do ostrej dyskusji czy nawet sporu. Miny dziennikarzy mówiły same za siebie, szczególnie Kinga Rusin patrzyła na muzyka z mieszanką zaskoczenia i politowania.

Marcin podchodził do sprawy racjonalnie, wydawał się zaintrygowany jako dziennikarz, zastanawiał się, czy w ogóle coś takiego jest możliwe. Kinga podeszła do tematu konfrontacyjnie: "Jacek, co ty mówisz, nie żartuj". I w świat poszła fama, że jestem propagatorem żywienia się energią słoneczną - wspominał Stachursky w wywiadzie dla Onetu.

W późniejszych latach Stachursky jeszcze nie raz szokował wypowiedziami o słonecznej stronie mocy, kosmitach i piramidach mocy. Ale jednocześnie w 2013 roku zainteresował się polityką i objął mandat w Radzie Miejskiej w swoich rodzinnych Czechowicach-Dziedzicach. A rok później w wyborach samorządowych uzyskał mandat radnego w powiecie bielskim. Postanowił spróbować swoich sił również w zupełnie innej dziedzinie.

W 2016 roku ukończył studia prawnicze w Wyższej Szkole Finansów i Prawa w Bielsku-Białej. Nie zrezygnował jednak z kariery artystycznej. Oprócz śpiewania dał się poznać też jako tancerz w programie TVN "Taniec z Gwiazdami". Niestety, kontuzja przekreśliła jego szanse w rywalizacji o kryształową kulę już w pierwszym odcinku show. A

co z energią słoneczną? Parę lat temu Stachursky ogłosił, że otwiera nowy biznes - stawia na fotowoltaikę. Fani nie powinni być tym faktem zaskoczeni, bo w jednym z wywiadów muzyk mówił, że chce rzeczy związane z energią słoneczną wprowadzić w każdy obszar życia. Zdjęcia Jacka Stachursky'ego znajdziecie w naszej galerii na górze strony.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.