Obejrzeliśmy "Love Never Lies Polska". I wątpimy, że wykrywacz kłamstw komukolwiek pomoże. Zdradzają się na potęgę

Błękitny ocean, opalone, wijące się przed kamerami ciała uczestników, których twarze widzimy dopiero po kilku sekundach. I oczywiście Maja Bohosiewicz w roli prowadzącej. Tak wyglądają pierwsze ujęcia nowego reality show Nefliksa - "Love Never Lies Polska". Premierowy odcinek nieźle nas zaskoczył, a jego końcówka oferowała niezły wachlarz emocji.

Tym razem, co jest zupełną nowością wśród miłosnych formatów rozrywkowych, w programie spotkali się nie single i singielki, a pary, które, delikatnie mówiąc, mają problemy. Choć niektórym z nich wydawało się, że tworzą relacje idealne, w grze pojawia się maszyna, która bada ich prawdomówność. I ups, już po pierwszym odcinku zastanawiamy się, czy niektóre pary dotrwają razem do końca programu, nie wspominając o dalszym wspólnym życiu.              

Sześć par wystawia swoją miłość na próbę, zamieszkując razem w willi, gdzie przez kilka tygodni ich prawdomówność sprawdzana jest przez nowoczesny wykrywacz kłamstw. Uczestnicy "Love Never Lies Polska" za każde kłamstwo stracą, a za mówienie prawdy otrzymają pieniądze. Program wygra para, która będzie ze sobą najbardziej szczera - czytamy w opisie "Love Never Lies Polska".
Zobacz wideo Kto z kim w oktagonie. Wymarzone freak fighty

Tak mieszka Agnieszka ChylińskaTak mieszka Chylińska. Cała ściana zapełniona obrazkami. Dominują religijne

"Love Never Lies Polska". Na sali zrobiło się gorąco 

Poznajemy sześć par: Lilię i Andrzeja, Bernadetę i Dominika, Kasię i Kornela, Idę i Mateusza, Wiktorię i Jaśka (więcej o nich przeczytacie TUTAJ). Jest też relacja osób homoseksualnych, Jędrzeja i Bruna. Widać, że panowie świetnie odnaleźli się w ekipie, a ich otwartość i szczere przyznawanie się do niepowodzeń i spięć w związku sprawiają, że wydają się bardzo autentyczni. Co nie o wszystkich parach można powiedzieć. Większość z nich nie chce rozmawiać w grupie o tym, co w ich związku szło nie tak, że przyszli do programu. Niektórzy nawet wprost przyznają, że z trudnością przychodzi im rozmowa o uczuciach i to nawet z partnerką/partnerem. Inni - że nawet nie próbują poruszać problematycznych tematów. 

Ostatecznie jednak uczestnicy nie potrafili ukryć prawdziwych emocji. Już z pierwszym odcinku widzimy na ich twarzach zakłopotanie, konsternację, a nawet strach. Każdy z nich odpowiedział na pytanie detektywistycznej maszyny, która uczy się ludzkich reakcji. Sprawdza ruchy gałek ocznych i wykrywa, kiedy ktoś kłamie. Wychodzi, że każdy, absolutnie każdy, ma coś na sumieniu. 

By nie zdradzać za wiele, przytaczamy najciekawsze wypowiedzi zakłopotanych, którzy tłumaczyli się ukochanej/ukochanemu, gdy wykrywacz kłamstw ujawnił, że nie byli fair:

Miałeś kontakt seksualny z inną kobietą! Nie mówiłeś mi.
Nie pytałaś.
Nie byłem tego w pełni świadomy, to zdarzyło się po alkoholu. Poza tym teraz raczej nie piję.
Wydawało mi się, że jej powiedziałem, ale jednak nie powiedziałem.
Zdradzałem, ale nie każdą.
To zależy, jak rozumiemy pojęcie zdrady.

"Love Never Lies Polska" z Bohosiewicz? Wielu wątpiło

Gdy w sieci opublikowano zwiastun "Love Never Lies Polska", w sekcji komentarzy pojawiło się sporo zwolenników i przeciwników Mai Bohosiewicz w roli prowadzącej. Jako że to jej debiut, wielu zakładało, że coś pójdzie nie tak.

Maja, jakoś mija mi się to z poglądami, jakie prezentujesz na Instagramie.
Nie wiem, co myśleć, szczerze mówiąc. Największym zaskoczeniem jest prowadząca.
Polecasz mądre książki o życiu, wychowaniu, dobre filmy. "Lubię ten program" - what?! Ktoś uwierzył?
Kto wymyślił, że to poprowadzi Maja Boho, to wygrał życie. Ja to dla niej chętnie obejrzę!
Nie przepadam za takimi programami, ale skoro, Maju, jesteś prowadzącą, to skuszę się na obejrzenie jakiegoś odcinka.
Ze względu na prowadzącą nie będę tego oglądała.
Maja, zawiodłaś strasznie, szkoda - pisali internauci na oficjalnym koncie "Love Never Lies Polska" na Instagramie.

Jak ostatecznie wyszło? Z pewnością Maja nie kreuje się na prowadzące z podobnych formatów, czyli energiczną Karolinę Gilon z randkowego "Love Island" czy nieco spiętą, ale sympatyczną Klaudię El Dursi z opartego na intrygach "Hotelu Paradise".

W zaledwie kilku scenach z Bohosiewicz widać, jest dość zachowawcza - miła, ale nie za miła, bezpośrednia, ale nie oceniająca. Daleko jej też z pewnością do prowadzącej hiszpańską wersji programu "Amor Con Fianza" Mónicy Naranjo, która ma przeszywające spojrzenie, a jej karcący ton sprawia, że niejeden czy niejedna prawie pali się ze wstydu. Bohosiewicz jest raczej stanowcza, ale grzeczna. Na razie trudno zauważyć jej ostry język i temperament, które wybijają się w wypowiedziach na instagramowych relacjach.

"Love Never Lies Polska". Warto oglądać? 

"Love Never Lies" jest w Polsce zupełną nowością. Wśród plusów na pewno można wymienić autentyczność uczestników. Widać to po ich nieobyciu przed kamerami, często mało zgrabnych zdaniach, a nawet dosyć nudnej i mało ekspresyjnej osobowości. Mam poczucie, że w większości do programu zgłosili się ludzie, którzy faktycznie chcą sprawdzić partnera/partnerkę.

Czy wykrywacz kłamstw im w tym pomoże? Trudno powiedzieć. To chyba jest właśnie minus. Choć Bohosiewicz zapewnia, że maszyny oszukać się nie da, nie jesteśmy w stanie tego zweryfikować. Ponadto pytania często są mało precyzyjne. Tu przykład: czy kiedykolwiek ukrywałaś, że jesteś w związku z Mateuszem? Ida przyznała, że takiej sytuacji nie pamięta, poza tym ukrywanie nie miałoby sensu, bo właśnie przyszła z chłopakiem do programu, który obejrzą zapewne tysiące widzów. I trudno się z nią nie zgodzić, dlatego trochę kwestionuję działanie magicznej maszyny.

Donatella VersaceHadid długo ukrywała, że poprawiła nos. Khloe dziś żałuje jednego z zabiegów

Czy któremuś z uczestników udział w takim programie, rozwiązywanie swoich problemów przed tysiącami widzów, naprawdę pomoże? 25 stycznia na Netfliksie pojawiło się sześć odcinków "Love Never Lies Polska", dlatego sami możecie się przekonać. 

Więcej o: