Jest autorką książek, felietonów, a także scenariuszy filmowych i teatralnych. Cięty język, błyskotliwa inteligencja, odwaga w manifestowaniu swoich poglądów i nieuznawanie tematów tabu - to właśnie za nie czytelnicy pokochali twórczość Krystyny Kofty. Ale ona nie tylko pisze odważnie - tak też żyje. W szarym PRL-u nie bała się cenzury, a w męskim świece była jedną z niewielu kobiet, które potrafiły się wybić. W wywiadach Krystyna Kofta wielokrotnie podkreślała, że niezależność, odwagę i siłę wyniosła z rodzinnego domu. Te cechy przydały jej się wielokrotnie, również wówczas, kiedy poważnie zachorowała. Życie nie oszczędziło Krystynie Kofcie wyzwań - nowotwór piersi, a także udar wystawiły jej siłę na poważną próbę.
Krystyna Bogumiła Kofta przyszła na świat w samym środku wojennej zawieruchy - 23 grudnia 1942 roku w Poznaniu. Jak na ówczesne czasy, była późnym dzieckiem. Matka urodziła ją, gdy była po 40., a jej rodzeństwo miało już po kilkanaście lat.
W czasie kłótni, gdy zabraniała mi czegoś, czego chciałam, krzyczałam, że jestem wpadką z kalendarza małżeńskiego, że wcale mnie nie chciała, bo kto chciałby urodzić dziecko w czasie wojny? - wyznała Krystyna Kofta w magazynie "Wysokie Obcasy".
W tym samym tekście Kofta wspominała, że z domu rodzinnego wyniosła siłę i odwagę. Kiedy matka - kobieta o tradycyjnych poglądach - zapisała ją do szkoły dla dziewcząt, Krystyna dusiła się wśród sztywnych zasad placówki. Postanowiła więc wziąć sprawy w swoje ręce. Po dwóch latach przeniosła się do liceum plastycznego.
Rodzice nie wiedzieli. Pytali, dlaczego nie ma wywiadówki. Kłamałam, że remont, że choruje wychowawczyni. Po pół roku powiedziałam. Poszli do mojej nowej szkoły. Dyrektor Kurzyński, wspaniały człowiek, mówi, że nawet mu nie wpadło do głowy, że rodzice nie wiedzą, nigdy nic takiego się nie zdarzyło. Okazało się, że matka była dumna z tego, co zrobiłam. Krnąbrna, ma charakter – podsłuchałam, jak rozmawiała z ojcem - podkreśliła Krystyna Kofta.
Dorastająca dziewczyna o śmiałych poglądach nie czuła się dobrze w siermiężnej rzeczywistości wczesnego PRL-u. Marzyła o wyjeździe do Francji i studiach na Sorbonie. Przyczyniła się do tego także relacja z pewnym bogatym Francuzem.
Wymyśliłam sobie, że wyjdę za niego za mąż, zamieszkam we Francji, wkrótce potem się rozwiodę, zyskam już jakieś pieniądze i wówczas będę sobie mogła spokojnie studiować na Sorbonie - wspominała w wywiadzie dla portalu Życie Uniwersyteckie.
Póki co młoda Krystyna Kofta zdecydowała się na studia na Akademii Sztuk Pięknych w Toruniu, ponieważ ukończenie tej uczelni dawało spore szanse na nostryfikację dyplomu we Francji. Z czasem jednak zrozumiała, że bardziej niż malarstwo kocha literaturę, przeniosła się więc na poznański wydział polonistyki. A marzenia o Sorbonie przekreśla choroba ojca - mężczyzna przeszedł wówczas poważny zawał serca i Krystyna nie chciała wyjeżdżać za granicę ze względu na jego stan zdrowia.
Na pierwszym roku polonistyki Krystyna wyszła za mąż za Mirosława Koftę - brata znanego poety, Jonasza. Krystyna chodziła z Jonaszem do liceum plastycznego w Poznaniu i za jego pośrednictwem poznała Mirosława. Para doczekała się syna, Wawrzyńca. Ale Krystyna Kofta ani myślała ograniczać się do roli żony i matki. W 1976 roku na łamach tygodnika "Kultura" ukazało się jej debiutanckie opowiadanie "Lustra", a dwa lata później Czytelnik wydał jej pierwszą powieść "Wizjer". Za jej sprawą Krystyna Kofta stała się pełnoprawną członkinią świata warszawskiej elity intelektualnej, wśród której prym wiedli pisarze tacy jak Tadeusz Konwicki czy Janusz Głowacki. Z tym drugim Krystynę Koftę połączyła przyjaźń, którą niektórzy opacznie brali za coś więcej.
Pewien znany reżyser wertował moje "Dzienniki", szukając odpowiedzi na pytanie, czy sypiałam z Głowackim. "A co cię to obchodzi?" - pytałam. Owszem, iskrzyło, ale co z tego? Czasem, gdy kończyłam książkę, albo gdy się pokłóciłam z mężem, jechałam do Domu Pracy Twórczej w Oborach czy do Domu ZAiKS-u w Konstancinie. Janusz do mnie przyjeżdżał, słuchał mojej opowieści i mówił: "No rzeczywiście, masz rację, nie powinien tego powiedzieć. On nie wie, kogo ma. Ale widzę, że cię kocha" - wspominała Kofta w wywiadzie dla Weekend Gazeta.pl.
W swoich książkach z tamtego okresu Krystyna Kofta nie bała się nawiązywać do PRL-owskiej rzeczywistości.
Redaktor działu chciał, żebym wyrzuciła rozdziały o czerwonej burżuazji i Marcu'68, ale tego nie zrobiłam. (..) Byłam przekonana, że powinna to zrobić cenzura. Nie powinno się jej wyręczać. Jednak cenzor tego nie zrobił. Pewne zmiany kazał mi wprowadzić dopiero w drugiej książce pt. "Wióry". Były tak drobne, że się zgodziłam - mówiła pisarka w Weekend Gazeta.pl.
W swojej twórczości Krystyna Kofta nigdy nie obawiała się poruszać trudnych tematów. Dotyczyło to również jej spraw osobistych, nawet tych najtrudniejszych - takich jak choroba nowotworowa. W wydanej w 2003 roku najbardziej osobistej ze swoich książek, zatytułowanej "Lewa, wspomnienie prawej" Krystyna Kofta opisała zmagania z rakiem piersi. Wspomina, jak spokojny dotychczas rytm życia, pracy, twórczości literackiej, pogodnego życia rodzinnego, spotkań z przyjaciółmi zostaje nagle zakłócony okrutną diagnozą.
Opis zakończonych szczęśliwie zmagań z chorobą to przede wszystkim opowieść o uczeniu się na nowo siebie i swojego życia. Krystyna Kofta pisze o tym, jak mimo cierpienia zmusić się do aktywności, choćby miała polegać na najprostszych codziennych czynnościach, jak nie poddać się bólowi i depresji, jak przy całym zaangażowaniu w walkę z rakiem zdobyć się na dystans, a nawet poczucie humoru. Na podstawie książki powstał monodram w reżyserii Tomasza Obary, wystawiany przez Teatr im. Wilama Horzycy w Toruniu. Spektakl był też pokazywany w Centrum Onkologii w Warszawie, zawędrował również nawet do Budapesztu, niosąc chorym kobietom siłę i nadzieję.
Krystyna Kofta wyszła zwycięsko z walki z nowotworem, ale po latach życie przyniosło jej kolejny cios. Udar przyszedł nagle, ale jak wyznała pisarka w rozmowie z Aliną Mrowińską dla magazynu "Viva", nic nie dzieje się bez przyczyny.
Zapisałam sobie w dzienniku, że "udar jest zemstą za zaciskanie zębów, za milczenie, gdy powinno się krzyczeć" - wyznała odważnie Krystyna Kofta. - (...) W tym momencie byłam absolutnie skupiona na tej chwili, nie wyprzedzałam czasu. Mocno byłam tu i teraz. Moim zadaniem było PRZETRWAĆ - dodawała w tej samej rozmowie.
Dzięki szybkiej reakcji męża i syna oraz pomocy lekarzy Krystyna Kofta wyzdrowiała i wróciła do sił. W szpitalu robiła notatki, ale jak na razie choroba nie posłużyła za inspirację do kolejnej książki. Krystyna Kofta nie boi się za to poruszać innych, uważanych powszechnie za kontrowersyjne tematy. Takich jak choćby seks w dojrzałym wieku. W "SuperExpressie" wyznała, że seks po pięćdziesiątym roku życia był dla niej bardzo satysfakcjonujący.
Pięćdziesiąty rok życia to był dla mnie szczyt młodości. Uprawialiśmy seks i cieszyliśmy się życiem. Wiadomo, to się zmienia, seks jest rzadszy, ale nie znaczy, że gorszy. Kobiety w każdym wieku mają prawo do seksu i miłości. Kwestia tego, czy to lubią i tego chcą. Seks to kwestia indywidualna. Znam mnóstwo kobiet, które po 50. odetchnęły po prostu. Mówią i piszą do mnie: "Już nie muszę udawać bólu głowy, bo mojemu mężowi też już się nie chce".
W tym samym wywiadzie Kofta dodała, że swego czasu przylgnęła do niej opinia osoby sceptycznej w sprawach seksu. Tymczasem wszystko wzięło się z nieporozumienia.
Jakieś 15 lat temu powiedziałam Marii Czubaszek, że seks jest przereklamowany, bo atakuje nas w każdej aranżacji w filmach, w mediach. Ta zacytowała to u Kuby Wojewódzkiego i zrobiła się afera. Co ciekawe, obie uprawiałyśmy wtedy seks ze swoimi mężami i to intensywnie - tłumaczyła
W tym roku nakładem wydawnictwa Bauer ukazała się kolejna książka Krystyny Kofty, zatytułowana "My czy Ja i Ty? Czyli moje na wierzchu" - pełne humoru historie, opisujące sytuacje z codzienności, jak zawsze u autorki, wzbogacone spostrzeżeniami dotyczącymi dokonujących się "tu i teraz" przemian. Wszystko wskazuje na to, że Krystyna Kofta jest w świetnej formie i nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.
Kaczorowska zamieszkała z Rogacewiczem w nowym domu. Teraz chwali się łazienką
Nie żyje żona polskiego mistrza boksu. Była w siódmym miesiącu ciąży
Nawroccy złamali protokół dyplomatyczny. Ekspert od mowy ciała komentuje
To w nim była zakochana Lewandowska, zanim poznała Roberta. Wiadomo, czym się zajmuje
Nowe informacje o aferze u Beckhamów. Do akcji wkroczyli urzędnicy
Ośmioletnia córka Ronaldo zaśpiewała hit Celine Dion i rozbiła bank. Internauci zbierają szczęki z podłogi
Kabaret Ani Mru-Mru odwołuje występy. Wydano oświadczenie
Marczuk zabrała córkę przed kamery. Tak zachowywała się mała Ania
Wieniawa wystawiła nocowankę na WOŚP. W planach aeroby na czczo