Pokochali ją wszyscy. Oprócz władzy. "Ale ja inaczej nie potrafiłam." Maria Koterbska była "za mało radziecka"

Była niekwestionowaną gwiazdą lat 50. i 60. oraz królową swingu. Publiczność pokochała ją za przeboje takie jak "Augustowskie noce", "Karuzela", "Parasolki" czy "Serduszko puka w rytmie cza-cza". Zmarła na początku tego roku wieku 96 lat. Maria Koterbska była dokładnie taka, jak jej piosenki - do końca pełna optymizmu, pogodna i radosna.

Kiedy w filmie "Irena do domu" zaśpiewała piosenkę "Karuzela, Karuzela", nuciła ją cala Polska. Jej dorobek liczy ponad 1500 utworów. Niektóre z nich, takie jak "Serduszko puka w rytmie cza-cza" znają nawet młodzi ludzie. Ale dzisiejsi odbiorcy często nie zdają sobie sprawy, kto jako pierwszy wykonywał te retro hity. Tymczasem, jak mówił Wojciech Młynarski, autor tekstów wielu piosenek Marii Koterbskiej, w latach 50. jej głos był dla jego pokolenia promykiem światła, rozjaśniającym socrealistyczną szarugę, nudę i beznadzieję. Przynosił powiew Zachodu, swingująca maniera nawiązywała do twórczości Franka Sinatry czy Elli Fitzgerald. Ale właśnie to, za co pokochały piosenki Marii Koterbskiej całe rzesze fanów, nie było w smak PRL-owskim władzom. Artystka dostała więc "propozycję nie do odrzucenia" - albo zacznie śpiewać w "radzieckim" stylu, albo jej piosenki znikną z radia. Ale ona swing po prostu miała we krwi i nie potrafiła śpiewać inaczej.

Śpiewająca farmaceutka

Maria Koterbska przez całe życie była związana ze swoim rodzinnym miastem - Bielskiem-Białą, gdzie 13 lipca 1924 roku przyszła na świat. Od początku w jej życiu obecna była muzyka. Jej ojciec Władysław - absolwent konserwatoriów we Lwowie, Wiedniu i Krakowie - był skrzypkiem, a matka pianistką. Dzieciństwo spędzone w towarzystwie brata i siostry Jasi artystka wspominała jako szczęśliwe, choć brutalnie przerwane przez wojnę. Wówczas Niemcy zabrali rodzinie pani Marii dom, a na powrót zgodzili się tylko pod warunkiem, że zajmą strych i będą im usługiwać. "Wojna obeszła się nami mało łaskawie. Niemcy zajęli dom, zabrali książki, obrazy, porcelanę. Wyrzucili wszystkich na bruk" - wspominała Maria Koterbska w jednym z wywiadów.

Maria KoterbskaMaria Koterbska NAC/Wikimedia

Ale okupacyjne czasy przyniosły też szczęśliwe momenty. Pod koniec wojny, na jednej z potańcówek pani Maria poznała swojego przyszłego męża - Jana Frankla. Mężczyzna pracował wówczas jako szofer w wytwórni mydła, co pozwoliło mu uniknąć wywózki na roboty do Niemiec. Ostatecznie wojna dla rodziny Koterbskich skończyła się dobrze - wszyscy przeżyli, udało im się też odzyskać dom. Młoda Maria zaczęła tańczyć w balecie.

- Powojenne życie w Bielsku i Białej rozwijało się w zawrotnym tempie. Były to dla mnie, mimo wielu smutnych przeżyć, piękne i radosne lata - wspominała pani Maria

Marzyła wówczas o karierze aktorki lub tancerki. Zdecydowała się jednak zdobyć praktyczny zawód — rozpoczęła studia farmaceutyczne. Wkrótce okazało się jednak, że los miał dla Marii Koterbskiej inne plany.

Kariera Marii Koterbskiej zaczęła się trochę przez przypadek. Niezwykle muzykalna, zawsze nucąca coś pod nosem studentka farmacji w sylwestrową noc w 1949 roku za namową kolegów wzięła udział w koncercie na rzecz odbudowy Warszawy. Oglądał go profesor Andrzej Bursa, który zwrócił uwagę na utalentowaną dziewczynę. Zwrócił się więc do ówczesnego szefa orkiestry Rozgłośni Śląskiej Polskiego Radia. Również Jerzy Harald zachwycił się głosem Marii Koterbskiej i zaproponował jej współpracę.

"Zaśpiewałam w jego radiowej audycji 'Melodie świata': 'Brzydulę i rudzielca' oraz 'Mój chłopiec piłkę kopie'. Te piosenki napisali dla mnie Jerzy Harald i Krystyna Wnukowska. Kilka miesięcy później wystąpiłam po raz pierwszy na koncercie w Katowickiej Filharmonii. Po mnie występowali bardzo znani aktorzy i piosenkarze, ale sala wołała: 'Koterbska!' i znowu zaśpiewałam te dwie piosenki. To było wspaniałe. Słuchacze zaczęli się bardzo interesować mną i moim swingowaniem.

"Byli ciekawi, jak wyglądam - nie było przecież jeszcze telewizji" - wspominała początki swojej kariery Maria Koterbska na łamach "Rzeczpospolitej".

Swing we krwi

24.09.1994, Bielsko-Biała, benefis Marii Koterbskiej24.09.1994, Bielsko-Biała, benefis Marii Koterbskiej WOJCIECH SURDZIEL/AGENCJA GAZETA

Na początku lat 50. Maria Koterbska została stałą bywalczynią niedzielnych audycji Radia Katowice "Melodie świata", audycji wówczas niezwykle popularnej, w której stałym punktem były piosenki w jej wykonaniu. Pani Maria śpiewała wówczas łatwo wpadające w ucho, tryskające optymizmem piosenki, również ku chwale socrealistycznych przodowników pracy, radzieckich przyjaciół i towarzysza Stalina. Ale choć treść jej utworów była zgodna z liną partii, styl zdecydowanie nie wpisywał się w panującą modę. Sytuacja pani Marii pogorszyła się, kiedy zaczęła śpiewać amerykańskie standardy. Na to partia zgodzić się nie mogła. Marię Koterbską wezwano więc na dywanik i poinformowano, że albo zacznie śpiewać w bardziej radzieckim stylu, albo jej piosenki znikną z radia. Artystka odpowiedziała, że inaczej śpiewać nie potrafi. Na swingu się wychowała, swingowała zawsze, ma to we krwi.

- Ja się chyba z tym urodziłam. Od najmłodszych lat nie umiałam inaczej śpiewać - zawsze wszystko swingowałam, bo byłam zauroczona amerykańską muzyką i trwało to we mnie całe lata. Nie mogłam ani tego zmienić, ani uleczyć. Nie potrafiłam po prostu inaczej śpiewać - tłumaczyła w jednym z wywiadów pani Maria
Zobacz wideo

Partię wyjaśnienia Marii Koterbskiej nie interesowały. Pomimo że piosenki Koterbskiej cieszyły się ogromnym zainteresowaniem i uznaniem fanów, na rok zniknęły z eteru. Kiedy w 1956 roku przyszła odwilż, a w radiu przestała dominować muzyka ludowa i ta ku chwale przodowników pracy, Maria Koterbska znów mogła rozwinąć skrzydła. W tym samym roku podjęła współpracę z kabaretem Wagabunda, z którym koncertowała po świecie, wystąpiła m.in. dla Polonii w USA. Gościła też na festiwalach, takich jak Festiwal w Opolu, Festiwal w Sopocie czy Festiwal Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze. Z tego okresu pochodzi wiele jej hitów, takich jak "Serduszko puka w rytmie cza-cza", "Do grającej szafy grosik wrzuć" czy "Karuzela". Ostatni utwór pojawił się w filmie "Irena do domu", w którym wystąpiła Maria Koterbska. Teksty piosenek dla Marii Koterbskiej tworzyli najwięksi - Wojciech Młynarski, Jeremi Przybora i Agnieszka Osiecka.

Fani cenili nie tylko talent wokalny Marii Koterbskiej, ale też jej niezwykle pogodną i charyzmatyczną osobowość i fakt, że uśmiech niemal nie opuszczał jej twarzy. Pomimo chwilowych przeciwności i problemów z władzami, artystka cieszyła się szczęściem — nie tylko w życiu zawodowym, ale też prywatnym. W 1950 roku wyszła za mąż za Jana Frankla, poznanego jeszcze w czasie okupacji. Cztery lata po ślubie na świat przyszedł syn pary, Roman, który dziś również jest aktorem, piosenkarzem i kompozytorem. Rodzina zamieszkała w kamienicy w Bielsku-Białej, wybudowanej przez dziadka pani Marii. Dom stał się dla artystki bezpieczną przystanią, do której zawsze z radością wracała. A mąż, jej największy fan, pod nieobecność żony kolekcjonujący wycinki prasowe na jej temat, zawsze czekał na Marię Koterbską.

Maria Koterbska, Roman FranklMaria Koterbska, Roman Frankl eastnews

"Nie było mnie miesiącami w domu, kursowałam między jednym miastem a drugim. Niezliczone koncerty w kraju, zagraniczne tournée, nagrania, występy na festiwalach, wywiady - który mąż by to zniósł? Oczywiście mój kochany Janek!" - przyznawała w wywiadach wokalistka. I dodawała, że sukces związku przypisuje odmiennym charakterom. "Ja jestem piorun, a on jest spokój, który wszystko łagodzi. W ten sposób powinny dobierać się małżeństwa" - wyjaśniała Pani Maria.

Pogodna do końca

Maria Koterbska już pod koniec życia mówiła, że koncerty i spotykanie się z publicznością zawsze dawały jej największą radość.

- To była frajda, kiedy widziałam uśmiechnięte twarze. Z perspektywy czasu nie mogę sobie jednak wyobrazić, jak wytrzymałam nieustanne podróże, przesiadki pociągowe i tułanie się z walizkami. Jestem osobą szczęśliwą. Staram się nie dostrzegać dolegliwości, które mnie trapią, bo lekarz mówi: 'Zgodne z wiekiem'. Nie tracę wigoru. Wciąż ludzie piszą do mnie listy – zadziwia mnie to, zwłaszcza że jest wśród nich wielu młodych. Moja pogodna natura udziela się ludziom, bo ja staram się przekazać im to, co jest we mnie najlepsze - mówiła Koterbska w wywiadzie dla magazynu "Rzeczpospolita".

Na pogodne usposobienie Marii Koterbskiej zwracał też uwagę jej syn, Roman.

"Moja mama ma wspaniałe usposobienie – zawsze w świetnym humorze, nigdy nie jest zmęczona, nigdy niczego nie udaje, zawsze jest sobą. Miło być synem takiej matki" - zwierzał się artysta w programie TVN "Uwaga". Artystka pod koniec lat 70. zaczęła występować wspólnie z synem, który był również kompozytorem jej piosenek. Roman Frankl jest także autorem książki "Maria Koterbska. Karuzela mojego życia", w której spisał wspomnienia matki.

Zasłużoną emeryturę Maria Koterbska spędziła w towarzystwie męża. Mężczyzna zmarł w 2020 roku. Po jego śmierci artystka również podupadła na zdrowiu. Zmagała się z chorobą nowotworową, która zabrała ją 18 stycznia 2021. O śmierci wybitnej bielszczanki poinformował prezydent Bielska-Białej, Jarosław Klimaszewski. Pogrążonym w żalu fanom na pociechę zostały piosenki Pani Marii - pogodne i radosne tak jak ona.