Rafał Trzaskowski jest liderem sondaży prezydenckich. Uprawnieni do głosowania Polacy ruszą do urn 18 maja i zdecydują, kto zastąpi Andrzeja Dudę. Najpewniej czeka nas druga tura - wielu wieszczy, że spotkają się w niej właśnie prezydent Warszawy i Karol Nawrocki, choć depcze mu po piętach Sławomir Mentzen. Mimo że Trzaskowski od lat realizuje się w polityce, w młodości miał szansę na to, by stać się filmową gwiazdą! Z tej roli zrezygnował.
Niewielu wie, że w młodości Rafał Trzaskowski wziął udział w projekcie "Nasze podwórko" i zagrał postać Tomka. Miniserial opowiadał o losach przyjaciół, a w produkcji zagrali Witold Pyrkosz oraz Bożena Dykiel. To nie miał być jednak koniec przygody polityka z filmowym światem. Jak możemy przeczytać w jego biografii "Rafał. Rafał Trzaskowski w rozmowie z Donatą Subbotko", prezydent Warszawy miał szansę na zagranie roli w kinowym hicie. Okazuje się, że kandydatowi na prezydenta proponowano wcielenie się w Adasia Niezgódkę w "Akademii Pana Kleksa"!
"Ja tuż po tym serialu wpadłem w oko twórcom filmu 'Akademia Pana Kleksa' i miałem tam zagrać główną rolę, ale już nie chciałem, rodzice też byli przeciwko" - dowiadujemy się. Trzaskowski przyznał, że "żona do końca życia mu tego nie daruje, bo jak można było odmówić takiej roli". "Rodzice mnie oczywiście zapytali, ale powiedziałem, że już wystarczy - byłem bardzo niecierpliwym dzieckiem, a film to duble, powtarzanie kilka razy tego samego, zaległości w szkole" - ocenił na łamach biografii.
Jak dowiadujemy się w dalszej części książki, Trzaskowski liczył na zaangażowanie w serial "Królowa Bona", gdzie wcielić się miał w młodego Zygmunta Augusta. Reżyserem serialu był przyjaciel jego rodziców. "Grająca Bonę Aleksandra Śląska powiedziała: 'Nie, Rafał jest za gruby do tej roli'. Miała rację, Zygmunt August był cherlawym dzieckiem, a nie zaokrąglonym. I tak skończyła się moja kariera aktorska" - wyjawił polityk.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!