22 lutego media obiegła smutna wiadomość o śmierci mamy Katarzyny Nosowskiej, 77-letniej Krystyny. Panie miały ze sobą bardzo bliską relację. W dniu swoich 53. urodzin wokalistka opublikowała zdjęcie z mamą i podziękowała jej za dar życia i możliwość "wzrastania pod jej sercem". Mama Nosowskiej była także w ubiegłym roku jej gościnią w podkaście "Bliskoznaczni", który tworzy razem z synem Mikołajem. W trakcie rozmowy cała trójka podzieliła się wyjątkowymi rodzinnymi historiami. Już wcześniej wokalistka informowała, że stan zdrowia jej mamy się pogarszał. "Babcia, mama… Tu jest najtrudniej. Chwytam się słów piosenki. Można i wierzę, że można to przejść. Wypłakać. Poznałam tak wielu ludzi w szpitalach - tych, którzy walczą i tych, którzy nie tracą nadziei i tych, którzy dwoją się i troją, by im pomóc" - pisała w mediach społecznościowych. W najnowszym odcinku swojego podkastu Katarzyna Nosowska opowiedziała o ostatnich chwilach, które spędziła z mamą. Wokalistka towarzyszyła jej na łożu śmierci.
Katarzyna Nosowska w podkaście "Bliskoznaczni", który prowadzi z synem, bardzo często porusza historie z jej życia, których nigdy nie omawiała w wywiadach. Bezpieczna przestrzeń i poczucie kontroli sprawia, że wokalistka chętnie się otwiera. W najnowszym odcinku opowiedziała o bardzo trudnym przeżyciu, jakim było jej pożegnanie z mamą. Artystka była z nią do ostatniej chwili. Nosowska przyznała, że nigdy wcześniej w życiu nie doświadczyła czegoś tak ekstremalnego.
Byłam z mamą do końca. Tego dnia, kiedy to się stało. Po prostu ona odeszła, kiedy trzymałam ją tak za policzki. To trwało wiele godzin, agonia trwała wiele godzin
- wyznała wokalistka.
Nosowska podzieliła się z widzami refleksją, która naszła ją w momencie, kiedy była przy mamie w dniu jej śmierci. Podkreśliła, że to bardzo nią wstrząsnęło i było dla niej niezapomnianym i jednocześnie pięknym doświadczeniem.
Moja mama mnie rodziła i to trwało ileś godzin. To było ciężkich ileś godzin i ona mnie wprowadziła na ten świat. Ona mnie przeprowadziła stamtąd, z tej ciemnicy jej łona do tego świata, gdzie jest światło i asystowała mi. Ona była przy mnie, kiedy ja się rodziłam do nowego zupełnie dla mnie świata. Poczułam, że to jest ten sam proces, tylko jakby odwrotny
- wyznała wokalistka. Nosowska podkreśliła, że tym razem to ona mogła asystować swojej mamie i symbolicznie ją odprowadzić. Przyznała, że było to nieprawdopodobne doświadczenie i jednocześnie coś najbardziej ludzkiego, co może nas spotkać. "Nie wyobrażam sobie niczego bardziej mocarnego jako doświadczenie niż śmierć i narodziny" - podkreśliła. Wyznanie wokalistki bardzo poruszyło fanów, którzy w sekcji komentarzy podzielili się własnymi doświadczeniami związanymi z ich bliskimi. "Przeżyłam to samo, walczyłam z mamą do końca i byłam przy niej, to przeżycie jest nie do opisania. Kiedy umiera mama, w człowieku rodzi się nowe uczucie, niewyobrażalnego żalu. Minęło 5 miesięcy, tęsknię", "Ja swoją mamę trzymałam do końca za rękę i do jest niesamowite doświadczenie", "Ja nigdy sobie nie wybaczę, że nie było mnie przy mojej mamie. Kasia pięknie to opisała. Aż się popłakałem" - czytamy.
Nazywali go "polskim Schwarzeneggerem". Zmarł dwa miesiące po druzgocącej diagnozie
Nagły obrót sprawy. Dziennikarze TVN Turbo znów staną przed sądem. Znamy szczegóły
Monika Brodka zwykle nie publikuje takich kadrów. Pokazała dziecko i partnera
Roksana Węgiel tłumaczy się z afery z księdzem. Wspomniała o cenniku
Matylda Damięcka przeszła samą siebie. Jej grafiki z okazji Dnia Ojca poruszają. "Łzy same lecą"
Dorota Wellman jest mężatką od 38 lat. Zdobyła się na rzadkie wyznanie o ukochanym
Prowadziła "Teleexpress", a potem słuch o niej zaginął. Teraz Beata Chmielowska wraca do telewizji. Tak się zmieniła
Korwin Piotrowska nie wytrzymała po komentarzu Rzeźniczaka o ciele influencerki. "Kiedy tak znormalizowaliśmy chamstwo?"
Przełom w "Tańcu z gwiazdami". Jeden z jurorów odchodzi. W komentarzach wrze. "Najlepsza decyzja" vs "Szkoda"