Maciej Wąsik przed komisją śledczą. Ekspertka ocenia jego zachowanie. "Dobrze, że siedział, bo..."

14 maja przed komisją do spraw afery wizowej stanął Maciej Wąsik. Ekspertka oceniła jego mowę ciała. Zauważyła oznaki zdenerwowania i brak pewności siebie.

Na 14 maja zaplanowano przesłuchanie byłego wiceszefa MSWiA Macieja Wąsika i Jadwigi Emilewicz, byłej wicepremier i minister rozwoju i technologii, w ramach sejmowej komisji śledczej do spraw afery wizowej. - Nie wiem czego się spodziewać, bo ja nie miałem żadnego związku z tym, czego dotyczy tak zwana komisja wizowa, związana z tak zwaną aferą wizową. Nie zajmowałem się tym, nadzorowałem PSP. Prowadziłem oczywiście proces legislacyjny w różnych tematach, na przykład w kwestii pomocy obywatelom Ukrainy po wybuchu wojny. Być może o to chodzi - mówił Wąsik Gazecie Prawnej. W rozmowie z Plotkiem Magdalena Teterko-Walczak, trenerka biznesu i wystąpień publicznych, oceniła jego mowę ciała.

Zobacz wideo Szok na komisji śledczej. Kamiński się nie pojawił

Maciej Wąsik stanął przed komisją śledczą. Ekspertka od mowy ciała ocenia

Ekspertka zauważyła u Macieja Wąsika gesty, które wyraźnie świadczyły o zdenerwowaniu byłego wiceszefa MSWiA. - Brak wiedzy, co zrobić z rękoma, to podnoszenie szklanki, to zaplatanie rąk, to wiercenie się na krześle - to zdradza zdenerwowanie - powiedziała Plotkowi. Magdalena Teterko-Walczak zauważyła też oznaki braku pewności siebie.

Dobrze, że pan Maciej Wąsik siedział, bo inaczej cała sylwetka zdradzałaby jeszcze większą niepewność mówcy. Zaplatanie rąk jest zawsze wynikiem braku pewności siebie lub chęci odsunięcia się od tematu

- podsumowała.

Spięcie na komisji śledczej

Podczas przesłuchania Macieja Wąsika już na początku zrobiło się gorąco. Przedstawił się on jako poseł, wstał od stołu, po czym podszedł do Michała Szczerby i wręczył mu dokument. - Ja przekazałem panu posłowi postanowienie Sądu Najwyższego, które uchyla postanowienie marszałka Hołowni w sprawie wygaszenia mojego mandatu. Żadne inne postanowienie w mojej sprawie nie zapadło - powiedział. Szef komisji wizowej upomniał wówczas Wąsika. - Chciałbym pana tylko poinformować, że za zeznanie nieprawdy lub zatajenie prawdy, za to, co pan powie na komisji śledczej, grozi kara pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do ośmiu lat. Rozumiem, że pan Maciej Wąsik jest świadomy tego, co zeznaje. Jako zajęcie podał "poseł na Sejm", ale pan nie figuruje na stronie sejmowej jako poseł. Zdjęcia z przesłuchania znajdziecie w galerii na górze strony.

Śledzisz prace komisji śledczych?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.