Laura Łącz padła ofiarą oszustwa finansowego. W grę wchodzi zawrotna kwota. "Staram się walczyć"

Laura Łącz przez kilka lat nieustannie walczy o uzyskanie aktu notarialnego za mieszkanie, które kupiła ze spadku po mężu. Droga jest wyboista, a prawnicy rozkładają ręce. Mimo to aktorka nie zamierza rezygnować.

Laura Łącz od lat obecna jest w polskim show-biznesie i często pojawia się na salonach. Mimo to gwiazda "Klanu" niechętnie afiszuje się życiem prywatnym. Ostatnio jednak zrobiła w tej kwestii mały wyjątek. Okazało się, że przed laty aktorka padła ofiarą poważnego oszustwa finansowego. W rezultacie znalazła się w samym centrum piramidy finansowej. Poszkodowanych jest o wiele więcej.

Zobacz wideo Radosław Liszewski zdradza, jak inwestuje ciężko zarobione pieniądze i jak wyobraża sobie emeryturę

Laura Łącz padła ofiarą oszustwa finansowego. "Mam akt notarialny na połowę"

W rozmowie z serwisem Plejada, Laura Łącz opowiedziała dokładnie, o tym co ją spotkało. Początkowo nic nie zapowiadało problemów. "Poproszono mnie, żebym w ramach barterowej miłej współpracy pozwoliła stawiać banery, roll-upy Dolcanu. Deweloper chciał wypromować system condo, wchodzący wtedy szerzej na polski rynek. System opierał się na sprzedaży apartamentów pod wynajem. To miało polegać na tym, że jak ktoś wpłacił pełną kwotę, to natychmiast firma obracała tym mieszkaniem we własnym zakresie i zajmowała się okazjonalnym wynajmem. Te lokale kupowali przeważnie ludzie, którzy nie chcieli tam zamieszkać, tylko traktowali nieruchomości jako lokatę kapitału, dlatego pomysł wydawał się być trafiony" - mówiła. Aktorka postanowiła skorzystać z okazji i za pieniądze ze spadku po mężu zakupić apartament dla syna.

Tak się stało, że w tym czasie otrzymałam ja i syn spadek po mężu, ten proces spadkowy trwał naprawdę długo. Niespodziewanie dostaliśmy ogromną kwotę, a ten pan prezes, który prosił mnie o wystawianie banerów, powiedział, że akurat zwolniło się duże mieszkanie po byłym prezesie i w zamian za tę miłą współpracę proponuje mi zakup tego apartamentu

- tłumaczyła. Apartament był duży, dlatego podzielono go na trzy mniejsze mieszkania. Jedno zostało zapisane na syna, a pozostałe na Laurę Łącz. "Po prawie dwóch latach synowi udało się podpisać akt notarialny na jedno z tych mieszkań, potem ja podpisałam dokument na drugie mieszkanie, natomiast na trzecią część tego dużego mieszkania, nazywaną w tej chwili osobnym lokalem, już nie podpisałam, ponieważ upadła firma Dolcan, upadł SK Bank w Wołominie, to z nim właśnie Dolcan był blisko związany. Krótko mówiąc, mam akt notarialny na połowę istniejącego mieszkania, do którego zapewne przypisane jest wspólna część gruntu pod całym budynkiem" - wyznała. Po zdjęcia dotyczące tematu zapraszamy do naszej galerii w górnej części artykułu. 

Laura Łącz została oszukana. Nie zamierza się poddawać. W grę wchodzi zawrotna kwota 

Laura Łącz podkreśla, że nie ma pieniędzy na wykupienie mieszkania. Zresztą od tamtej pory jego cena wzrosła dwukrotnie. "Teraz wyszło na to, że mieszkanie nie jest moje, więc będzie wystawione na licytację. Po latach syndyk przedstawił mi propozycję, że mogę powtórnie zakupić to mieszkanie za kwotę prawie dwa razy wyższą, bo ceny mieszkań wzrosły" - wyjaśniła. Po czym dodała: "Wydarzyła się rzecz niesprawiedliwa, ale rada wierzycieli nie wyraziła zgody na to, żeby podpisać ze mną ten akt notarialny. Syndyk ma związane ręce. Ja też jestem wierzycielem, ale bez szans na odzyskanie swoich pieniędzy. Przed laty wpłaciłam ok. 500 tys. zł" - wyjawiła. Mimo przeciwności losu aktorka zamierza walczyć i stara się ratować sytuacje. Zasięgała porad u wielu specjalistów. "Do prawników zwracałam się wiele razy. Każdy mówi, że to jest patowa sytuacja i że rada wierzycieli powinna wyrazić zgodę na podpisanie ze mną wreszcie tego aktu notarialnego" - stwierdziła. 

Jak się okazuje, sprawa nie trafiła jeszcze do sądu. Mimo to aktorka nie zamierza się poddawać. Pisze maile i szuka pomocy tam, gdzie się da. "Nie tylko ja jestem pokrzywdzona, ludzi w podobnej sytuacji jest naprawdę dużo. Sama nie zwracałam się nigdy do mediów, bo potem wszystko zostaje postawione w nieprawdziwym świetle" - wyznała. Dlaczego nie chce się poddać? Aktorka ma jasne wytłumaczenie. "Rodzina mojego męża starała się o ten spadek przez wiele lat. Teraz nawet mi jest przykro, bo pewnie myślą, że zmarnowałam pieniądze ze spadku syna, który się mu po prostu należał" - zdradza. To właśnie to napędza ją do dalszego działania. "Staram się walczyć, bo przecież to mieszkanie należy do mnie, a może zostać sprzedane. Nie mam już pieniędzy na kolejny wykup, a nie chcę się zadłużać. Jestem samotną kobietą i nie mam zamiaru wpędzić się w jakieś długi i kredyty" - podsumowuje. ZOBACZ TEŻ: Nie tylko pogoda pomyliła święta. TVP wyemitowała wywiad z gadającym psem. Na to idą pieniądze podatników.

Laura ŁączLaura Łącz fot. Kapif

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.