Kasia Lins to młoda, 33-letnia piosenkarka, tworząca muzykę alternatywną. Na swoim koncie ma już cztery albumy solowe i jedną EP-kę. W 2019 roku została dwukrotnie nominowana do Fryderyków w kategorii "Album Roku Pop Alternatywny" za płytę "Wiersz ostatni" oraz w kategorii "Autor Roku". W 2021 roku z kolei piosenkarka była nominowana do tej samej nagrody w kategorii "Album Roku Pop Alternatywny" za płytę "Moja wina". Ostatnio gwiazda spotkała Romana Polańskiego, czym pochwaliła się na Instagramie.
Kasia Lins podpisała zdjęcie "one of my favourite", czyli w tłumaczeniu z angielskiego "jeden z moich ulubionych". I... rozpętała burzę. Wszystko przez to, że internauci doskonale pamiętają zarzuty stawiane reżyserowi o przestępstwa i nadużycia seksualne. Pod kilkoma postami piosenkarki pojawiła się lawina komentarzy.
Również mam mocno mieszane uczucia. Stories odebrane z niesmakiem, post nieco lżej. Kino Polańskiego - owszem cenię, momentami nawet wielbię, nie wielbię natomiast jego osoby, bo na pewne czyny wytłumaczenia po prostu nie ma. Skrzywienia powinny pozostać najwyżej w sferze sztuki, te konkretne - wyrażane ku przestrodze i solidnie piętnowane. Brzydziłabym uścisnąć dłoń - grzmieli w komentarzach.
Kasia Lins nie pozostała wobec tego typu komentarzy obojętna. Odpowiedziała dość krótko, lecz dobitnie, że jej zdaniem pokuta istnieje, Polański za swój czyn dostał najwyższą karę.
Można na ten temat pisać eseje, nie chcę zamykać tego bezbrzeżnego tematu do kilku zdań na Insta. Pokuta istnieje, a Roman dostał za swój czyn najwyższą karę. Według społeczeństwa nadal jej nie spłacił. W moim odczuciu jest inaczej - napisała.
Choć Roman Polański jest jednym z najbardziej znanych i wielbionych za swoją twórczość reżyserów na świecie, echa wokół sprawy z lat 70. ubiegłego wieku nie cichną. W 1973 roku, w czasie kiedy kręcił jeden ze swoich największych hitów - "Chinatown" miał, jak pisała przed dziesięcioma dniami "Gazeta Wyborcza", dopuścić się napaści seksualnej na nieletniej. I nie jest tu mowa o Samancie Geimer, która przed laty opowiedziała, co miał wobec niej uczynić Polański w 1977 roku, a o anonimowej kobiecie, określanej przez amerykańskie media jako "Jane Doe". Cały tekst przeczytacie "Gazety Wyborczej" przeczytacie TUTAJ. Geimer już jako dorosła kobieta przyznała że "to, co zrobił jej [Polański] było złe, ale chciałaby, aby mógł wrócić do USA i obydwoje mogli zapomnieć o sprawie". Więcej zdjęć Romana Polańskiego znajdziecie w naszej galerii na górze strony.
Andrzej z Plutycz pokazuje kulisy remontu w domu. Niebywałe, co udało mu się znaleźć
Luksusowa willa Amaro, w której mieszkała Rozenek, znow w sprzedaży. Cena? Złapiecie się za głowy
Tiger Woods zatrzymany po wypadku. Wyszło na jaw, co przy nim znaleziono
Willa Kwaśniewskich na Mazurach robi wrażenie. Tam odpoczywają od miejskiego zgiełku
Kaczorowska znika z "Klanu". Wyjawiła dalsze losy Bożenki
Kościukiewicz o małżeństwie z 13 lat starszą od siebie Szumowską. Te słowa pójdą w świat
Językowa wpadka Karola Nawrockiego. Nie do wiary, jak napisał "Polska" po angielsku. Tak go tłumaczą
18-latek z "Must Be the Music" dostał pismo od prawnika rodziców. Poszło o słowa, które powiedział w programie
Pola Wiśniewska wbija szpilę Michałowi Wiśniewskiemu. Opublikowała wpis, który uderza w jej (jeszcze) męża