Aldona Orman w szpitalu. Ledwo uniknęła tragedii. "Pękł mi tętniak"

Aldona Orman była na planie "Klanu", kiedy pękł jej w głowie tętniak. Aktorka dodała wpis, w którym wprost przyznała, że cudem uszła z życiem.

Aldona Orman opublikowała na Instagramie dramatyczny wpis prosto ze szpitala. Aktorka "Klanu" trafiła do placówki medycznej z planu serialu, gdzie częściowo pękł jej tętniak w głowie. Dzięki błyskawicznej reakcji lekarzy i osób z ekipy filmowej udało się ją ocalić. "16 października zostało mi uratowane życie" - napisała w mediach społecznościowych.

Zobacz wideo Aldona Orman przeżyła śmierć kliniczną

Aldonie Orman pękł tętniak w głowie. Jest w szpitalu. "Jestem bardzo słaba"

"Najpierw moja kochana i wspaniała 'klanowa rodzina' szybko wezwała karetkę na plan, gdy częściowo pękł mi tętniak w głowie. W szpitalu po szybkich badaniach okazało się, że mam świeżą krew w głowie" - czytamy na profilu aktorki. Orman zdradziła, że operacja trwała pięć i pół godziny oraz przebiegła w nocy. "Wybitny lekarz neurochirurg wewnątrznaczyniowy Michał Zawadzki i Vadim Matsibora operowali pozostałą część tętniaka. Operowano go od 1 w nocy do 6:30" - czytamy. Aktorka przyznała, że ból związany z zabiegiem mimo upływu dni nie mija. "Po dziesięciu dniach dalej ból jest straszny. Jestem bardzo słaba. Żadne leki nie potrafią go uśmierzyć" - napisała. Pod koniec wpisu podziękowała medykom i zaapelowała do odbiorców, aby dbali o swoje zdrowie.

Aldona OrmanAldona Orman KAPiF

Aldona Orman ma za sobą śmierć kliniczną

Aldona Orman jest przykładem aktorki, której życie nie jest usłane różami. Ma za sobą m.in. sepsę, a nawet śmierć kliniczną. Niedawno przed kamerą Plotka otworzyła się na dobre i powiedziała, jakim cudem udaje się jej nie poddawać. - Wydaje mi się, że jeszcze mam coś w życiu do zrobienia. Życie mnie mocno w różny sposób doświadcza, ale czuję pomoc, wsparcie, rękę, gdzieś tam aniołów i Boga, i jak jest źle, to trzymają mnie za fraki i mówią: "Nie, Aldona, ty jeszcze zostajesz tutaj, na ziemi, jeszcze nie odchodzisz". A dwa razy, czyli sepsa i śmierć kliniczna, to wtedy było już bardzo blisko, bo nie mogli mnie wybudzić przez długi czas. Teraz lekarze mi powiedzieli, że właściwie powinnam być sparaliżowana, ale dzięki temu, że mam inną budowę fizyczną, kręgi, które się przesunęły, nie przebiły tego rdzenia kręgowego - mówiła aktorka w rozmowie z Plotkiem. Więcej na ten temat znajdziecie tutaj.

 

Aldona OrmanAldona Orman Kapif

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.