Joanna Racewicz pracę w Telewizji Polskiej rozpoczęła w 1999 roku, a przez siedem kolejnych lat zyskała rozpoznawalność jako prowadząca "Panoramy". W 2006 odeszła z publicznej stacji, ale wróciła do niej w 2011 roku. Pięć lat później otrzymała stanowisko jednej z gospodyń "Pytania na śniadanie", jednak w 2018 roku przedstawiciele TVP poinformowali o zakończeniu współpracy z Racewicz, Dziennikarka niedługo potem znalazła zatrudnienie w Polsacie, gdzie pracuje do dziś. Jak wynika z jej najnowszego wpisu, na Woronicza wracać już nie zamierza.
Po wynikach ostatnich wyborów istnieje spora szansa, że w Telewizji Polskiej zajdą spore zmiany. W związku z tym wiele osób zastanawia się, czy dziennikarze, którzy odeszli z publicznej stacji w ostatnich latach, zdecydują się na powrót. Joanna Racewicz przyznała, że jest zalewana pytaniami na ten temat, dlatego zdecydowała się poruszyć tę kwestię w instagramowym wpisie. Zaczęła go od podkreślenia, że byłemu pracodawcy sporo zawdzięcza i wiele się tam nauczyła. "To była dobra, stara szkoła, gdzie liczył się fach, obiektywizm i standardy" - pisze. Nie ma jednak dobrej opinii na temat tego, co z Telewizją Polską stało się później. "Ekipa, która zawłaszczyła to miejsce brutalnie, podeptała wszystko, co ważne i uczciwe. Już nie było informacji - była tępa propaganda, peany o "sukcesach" władzy, pogarda, szczucie straszenie "innymi", podłe zawłaszczanie kraju".
Zachowywali się, jak najeźdźcy, wściekli Hunowie, barbarzyńcy w ogrodzie, co nie biorą jeńców. Sposób, w jaki pozbywali się "niewygodnych" (...), preparowane "dowody", wydumane argumenty, presja, straszenie, zbieranie "haków". Ohyda - opisuje Racewicz.
Dziennikarka dodała, że nadchodzi czas ciężkiej pracy, która będzie polegać na "posprzątaniu" tego, co się wydarzyło i podkreśliła, że nie zazdrości osobom, które będą musiały się tym zająć. Na koniec dodała zdanie, które dość jasno świadczy o tym, że nie planuje zmieniać pracodawcy. "Dziękuję telewizji Polsat. Nie bez powodu najbardziej wiarygodnej stacji w Polsce" - czytamy we wpisie.
Odejście Joanny Racewicz z TVP w 2018 roku było dość burzliwe i odbiło się w mediach szerokim echem. Z oświadczenia opublikowanego wówczas przez stację wynikało, że dziennikarka została zwolniona za "wykorzystywanie marki "Pytania na śniadanie" do promocji produktów bez wiedzy i zgody kierownictwa". Twierdzono także, że Racewicz nie reagowała na upomnienia. Dziennikarka udzieliła niedługo później wywiadu dla "Newsweeka", w którym poinformowała, że nie dostała od stacji żadnych upomnień. Zaznaczyła także, że nie chodziło jej o działalność komercyjną i była przekonana, że nie robi nic złego. Joanna Racewicz wyznała także, że o oświadczeniu TVP na temat swojego zwolnienia dowiedziała się z mediów.
Nawrocki odebrał Order Orła Białego Zełenskiemu. "Widać frajdę z podjętej decyzji"
Wszyscy patrzyli na Lewandowską w Mediolanie. Jej mąż wcale nie odstawał: Chciałoby się widzieć więcej takich par
Nowe wątki ws. śmierci Łukasza Litewki. Śledczy badają przeszłość 57-letniego kierowcy
Popularny wokalista w "Tańcu z gwiazdami"?! Produkcja naciska, żeby tańczył z mężczyzną
Clarkson ogłosił, że zmaga się z nowotworem. Teraz pojawiły się nowe wieści na jego temat
Dajesz to swojemu dziecku? Gessler przerażona. "Jest kryminałem"
Luksusowe auta i apartament nad jeziorem. Tak Kubicka spędzała urodziny ukochanego we Włoszech
Tom Hanks zażartował z reportera na żywo. Jego riposta o oglądalności stacji to hit
Szmajkowski nie chce tańczyć z mężczyzną w "Tańcu z gwiazdami"? Powiedział o reakcji partnera