Pandora Gate w TVP. "Wiedzieli, ale milczeli". Pokazali wpadkę wiceministra

O Pandora Gate mówią już wszystkie media. Wątek pedofilskiej afery pojawił się także w "Wiadomościach" TVP.

Od 3 października internet żyje sprawą Pandora Gate, czyli jedną z największych afer w historii polskiego YouTube, którą już zajęła się prokuratura. Wszystko zaczęło się od filmu Sylwestra Wardęgi, który na kanale WATAHA - Krulestwo przedstawił dowody na rzekome kontakty erotyczne popularnego influencera Stuu z nieletnimi fankami. W materiale wspomniał też o mrocznych tajemnicach innych youtuberów rzekomo zamieszanych w tę sprawę. Nagranie po zaledwie trzech dniach ma już ponad 7,6 milionów wyświetleń. Skandalem youtuberów zainteresowały się nie tylko media, ale także polski rząd. Trudno też nie odnieść wrażenia, że gdyby nie przedwyborcza gorączka, temat nie byłby aż tak nagłaśniany przez polityków. Wszyscy wstrzymali oddech i z niecierpliwością czekają na film youtubera Konopskyy, który ma być kontynuacją "śledztwa" wszczętego we współpracy z Wardęgą. Zgodnie z zapowiedziami, przedstawione w nim materiały mają pogrążyć kolejne osoby. Mówi się, że głośny film Wardęgi przedstawia zaledwie wierzchołek góry lodowej problemu i w aferę pedofilską ma być zamieszanych więcej osób z tego środowiska. O Pandora Gate mówią teraz wszyscy, w tym także TVP. Sprawę poruszono m.in. w ostatnim wydaniu "Wiadomości".

Zobacz wideo Kolejny skandal. Sylwester Wardęga ostrzega przed oszustami

Pandora Gate w TVP. "Zeznania złożył Sylwester Wardęga". Cieplucha zaliczył wpadkę

W jednym z ostatnich wydań "Wiadomości" TVP pojawił się wątek Pandora Gate. W materiale przedstawiono skandaliczne wiadomości erotyczne, które popularny influencer Stuu miał przeprowadzać z nieletnimi fankami. Prowadząca wspomniała też, że Sylwester Wardęga, który nagłośnił sprawę, już złożył zeznania w prokuraturze. "Inni o tym wiedzieli, ale milczeli. Zeznania złożył Sylwester Wardęga, który tę aferę nagłośnił" - podkreśliła Danuta Holecka. W materiale pokazano też wypowiedź Zbigniewa Ziobry, który podczas konferencji prasowej podkreślił, że w Polsce nie ma tolerancji na tego typu czyny i zachowania.

W "Wiadomościach" zamieszczono również wypowiedź wiceministra sprawiedliwości, Piotra Ciepluchy, który złożył już zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia czynów zabronionych o charakterze pedofilskim przez youtuberów i influencerów. Cieplucha wspominając o pseudonimach youtuberów, dokonał dość znaczącej pomyłki i wspomniał o rzekomo powiązanym ze sprawą "Baxtonie". Chodziło oczywiście o Boxdela, któremu Sylwester Wardęga zarzucił, że nie tylko miał wiedzieć o sprawie ze Stuu, ale sam miał pisać nieodpowiednie wiadomości do dużo młodszych koleżanek. Biorąc pod uwagę rangę wypowiedzi wiceministra, doszło do dużej pomyłki. Sam już za swoje słowa przeprosił, ale nie wiadomo jak z tą sprawą czuje się wywołany do tablicy przed całym krajem "Baxton". "Jestem przekonany o tym, że prokurator prowadzący śledztwo z mojego zawiadomienia nie będzie popełniał podobnych pomyłek" - podkreślił Cieplucha. Sylwester Wardęga na jednym ze swoich live'ów podkreślił, że sprawa nabrała tak dużego tempa i zyskała zainteresowanie polityków z uwagi na czas przedwyborczy. 

Konopskyy przerywa milczenie. Film jest w ostatniej fazie montażu

Na materiał "Konopa" z pewnością czeka już cała Polska, wraz z połową rządu. Film będzie kontynuacją materiału opublikowanego przez Sylwestra Wardęgę i ujawni kolejne nazwiska youberów zamieszanych w pedofilską aferę. Kiedy można się go spodziewać? Konopskyy po kilku dniach milczenia odezwał się na InstaStories i poinformował, że niedługo powinien pojawić się w sieci. "Film jest na ostatniej fazie produkcji i pojawi się w tym tygodniu. Nikt mnie nie zastraszył, nikt mi nie zabrał komputera i nikt mnie nie pobił. Materiał jest dwa razy dłuższy niż ostatni film Wardęgi. Jest tam zamieszczonych kilkanaście naprawdę ciężkich historii o różnych twórcach. Mam też odpowiedź na statementy niektórych zamieszanych osób. Wiem, że sporo osób czeka, wiem, że rząd też czeka, więc chciałem dowieźć oczekiwaniom i widzimy się niedługo" - podkreślił Konopskyy. Więcej przeczytasz tutaj

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.