Stuu w 2019 roku zaczął się spotykać z 19-letnią Agatą Fąk. To on wprowadził ją do świata internetu i dał możliwość zbudowania kariery z ręki agencji Spotlight. Ich związek zakończył się głośną transmisją live, gdzie Fagata ostrzegała przed byłym partnerem. Później wyciekły "głosówki", z których wynikało, że mogłaby wiedzieć o aferze pedofilskiej, w jaką miałby być zamieszany Stuart Burton. Teraz ponownie skomentowała sprawę.
Fagata zapierała się, że wiadomość głosowa miała zostać nagrana pod wpływem emocji, a ona sama nie ma dowodów na to, że jej były partner nawiązywał relacje z nieletnimi fankami. Teraz po publikacji mocnego materiału Sylwestra Wardęgi ponownie odniosła się do sprawy i przyznała, że miała kontakt ze Stuu po tym, jak Justyna Suchanek zagroziła zniszczeniem kariery pewnej osoby, która miała krzywdzić dzieci, jeśli ta nie usunie się z internetu. Youtuber wówczas chciał się targnąć na życie i trafił do szpitala psychiatrycznego.
Zerwałam ze Stuartem, zrobiłam live'a, gdzie płaczę i odezwała się do mnie Justyna Suchanek, która chciała mi jeszcze bardziej zniesmaczyć Stuarta i opowiedziała mi różne sytuacje z nim związane, między innymi tę, o której teraz jest głośno. Zaczęła dociekać i wstawiać te wszystkie storiesy. Reakcja Stuarta była taka, że zadzwonił do mnie i powiedział, że sobie coś zrobi. Ja zadzwoniłam do Justyny i zapytałam, co mam zrobić. Ona powiedziała, żeby nie wzywać pogotowia, ale ja poczułam, że moim obowiązkiem jest wezwać pogotowie, bo co gdyby faktycznie coś sobie zrobił. Wtedy Stuart został umieszczony w szpitalu psychiatrycznym - mówiła Fagata na InstaStories.
Ponadto Fagata zaznacza, że nie poszła za sprawą na policję ze względu na to, że nie miała żadnych dowodów na byłego partnera. Nie była też pewna, jak funkcjonuje prawo i myślała, że jeśli jedna osoba została odesłana do domu, funkcjonariusze nie są w stanie nic zrobić. "Stwierdziłam, że jeśli policja nie jest w to zaangażowana, to sama nie jestem strażnikiem internetu. Zresztą nic nie wiedziałam. [...] Nie miałam pojęcia o tych screenach wiadomości, które zostały umieszczone w filmie Sylwka. Widzę je pierwszy raz, to wam przysięgam. Postawcie się w mojej sytuacji, ja miałam wtedy 19 lat. Stuart mówił, że to, co Justyna mówi to nie prawda, nic nie robił z tymi dziewczynami. Nie znałam się na prawie i myślałam, że jeśli policja odesłała Justynę, to jest po temacie i to jest faktycznie nieprawda". Agata Fąk przeprasza za to, że milczała, jednak jak twierdzi nie mogła nic zrobić bez danych rzekomo pokrzywdzonych dziewczyn. Po raz drugi nie związałaby się ze Stuartem Burtonem. "Nie miałam żadnych dowodów, to tak jak ona (dop. red. Justyna Suchanek) zostałabym odesłana do domu. Trzeba iść z dowodami lub osobami pokrzywdzonymi. Nie znam tych osób, pierwszy raz widzę screeny. Oskarżając go o tak ciężkie rzeczy, nie mając dowodów, sama bym popełniła przestępstwo. Przepraszam, gdybym wiedziała, nie byłabym z taką osobą" - dodała. Całą wypowiedź Fagaty znajdziesz w naszej galerii na górze strony.
Amal i George Clooney ciepło o Polsce. Tusk ujawnił kulisy rozmowy
Eurowizja usłyszała jej głos, ale twarzy wciąż nie pokazuje. Za tym wyborem stoi osobisty dramat
92-letnia Joan Collins udowadnia, że wiek to tylko liczba. W Cannes skradła całą uwagę
Pokaz mody Schreiber w Sejmie. Stylistka złapała się za głowę
Chajzer o konflikcie z rodziną 20-letniej Bianki. Powiedział, jak jest naprawdę
Emocjonalny wpis Moniki Olejnik. "Nie chcę odliczać tych koszmarnych dni"
Były fajerwerki, czas na dramy i ciarki żenady. Polskie "Love is Blind" zrobi wszystko, żebyście nie przestali oglądać
Mikołaj Krawczyk mówił o żonie i nagle wbił szpilę byłej. "To nie jest fajne"
Eurowizja 2026. Burza po występie Szemplińskiej. W komentarzach się dzieje