Wściekły 50 Cent rzucił mikrofonem w tłum i rozciął głowę fance. Już złożyła zawiadomienie na policję

50 Cent ma kłopoty. Raper wściekł się na niedziałający mikrofon i rzucił nim w tłum. Ucierpiała na tym jedna z fanek.

50 Cent nie mógł powstrzymać złości i dwukrotnie rzucił mikrofonem podczas trasy koncertowej Final Tour w Los Angeles. Powodem było to, że dostał niedziałający sprzęt. W czasie drugiego ciosu ucierpiała kobieta. Zgłosiła sprawę na policję. 

Zobacz wideo Walka o bilety na koncert Taylor Swift

50 Cent rzucił mikrofonem. Trafił stojącą w tłumie fankę

50 Cent nie miał ostatniego najlepszego czasu. Raper musiał przełożyć swój koncert w Arizonie z powodu fali intensywnych upałów. Za to podczas koncertu w Los Angeles nawalił mu sprzęt. Wkurzony zaistniałą sytuacją raper nie przemyślał konsekwencji nieodpowiedzialnego zachowania i dwukrotnie rzucił mikrofonem. Nagranie z tego zdarzenia już stało się viralem na TikToku. Widać na nim, jak zdenerwowany muzyk z impetem rzuca niedziałający sprzęt w tłum. Niestety wyrzucony w przestrzeń metalowy przedmiot trafił w obecną na widowni fankę. Jak podaje TMZ, kobieta złożyła już zawiadomienie na policji i muzyk może mieć teraz kłopoty.

Ofiara niefortunnego rzutu 50 Cent to znana spikerka. Trafiła do szpitala z raną szarpaną głowy

W sieci można znaleźć fotografię z obrażeniami kobiety, na której wyraźnie widać głęboką ranę na czole. Trudno sobie nawet wyobrazić, z jak dużą siłą raper musiał rzucić mikrofonem. Po koncercie kobieta trafiła do szpitala z szarpaną raną głowy. Jak podaje Page Six, fanka została już zidentyfikowana. To Bryhana Monegain, która prowadzi wieczorne audycje w radiu Power 106 w Los Angeles.

Według źródeł TMZ 50 Cent rozwścieczony rzucił z impetem mikrofonem w sekcję, gdzie stała jego załoga. Ofiara miała powiedzieć policjantom, że zanim została zraniona, miała kontakt wzrokowy z muzykiem i raper doskonale wiedział, gdzie stoi na widowni. Rzucając w jej stronę mikrofonem, zdawał sobie sprawę, że może w nią uderzyć. Co na to sam gwiazdor? Jak na razie ani on, ani żaden z członków jego teamu nie odniósł się do sprawy. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.