Policjanci mają teorię, co do zabójstwa Konrada Domagały. "Może zabrzmieć kontrowersyjnie"

16 lipca w centrum Poznania doszło do tragedii. Mikołaj B. strzelił do narzeczonego swojej byłej, a następnie popełnił samobójstwo. Policja ma teorię, co do zdarzenia.

16 lipca około godziny 17:00 w centrum Poznania doszło do tragicznego zdarzenia. Bloger i artysta Konrad Domagała, zwany jako Kordian, został zastrzelony w restauracji przy hotelu NH Poznań. Do mężczyzny strzelał były chłopak jego narzeczonej Mikołaj B. Sam później popełnił samobójstwo na oczach dziewczyny. Policja sądzi, że sprawca zaplanował zbrodnię. Śledził zakochanych na Instagramie.

Zobacz wideo 21-latek ostrzeliwał przejeżdżające samochoty. Usłyszał dziewięć zarzutów

Mikołaj B. śledził randkę blogera na Instagramie

Feralnej niedzieli Konrad Domagała razem z narzeczoną wybrali się na randkę do Poznania. Zakochani spędzili czas w muzeum, a później udali się do kawiarni. Wszystko dokładnie relacjonowali w internecie, a na zdjęciach oznaczali lokalizację. To zdaniem policji pomogło mordercy ich wyśledzić. Ostatnim co opublikował Domagała, było wnętrze poznańskiej restauracji. Było to ok. godz. 16:00. Kilkadziesiąt minut później Mikołaj B. podszedł do niego i jego narzeczonej, gdy znajdowali się przed wejściem do hotelu NH Poznań. Śledczy uważają, że nie było to przypadkowe spotkanie. Hotel i kawiarnia są oddalone od siebie o około 150 metrów.

Konrad DomagałaKonrad Domagała Instagram

W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" jeden z policjantów jest zdania, że para nie spodziewała się żadnego ataku ze strony byłego partnera dziewczyny. Gdyby tak było, z pewnością nie oznaczaliby lokalizacji na wspólnych zdjęciach. Byliby bardziej ostrożni, jakby już wcześniej mężczyzna przejawiał niecne zamiary. "Nie robili z przyjazdu tajemnicy. Gdyby czuli się zagrożeni, zapewne by tu nie przyjeżdżali, nie publikowaliby filmów i zdjęć. Nic nie zwiastowało takiego dramatu". Policjant wysnuł też teorię na temat sprawcy. Uważał, że Mikołaj B. był nieobliczalny. "To może zabrzmieć kontrowersyjnie, ale dobrze się stało, że odebrał sobie życie przed naszym przyjazdem. W magazynku mógł mieć jeszcze kilkanaście pocisków. Nietrudno sobie wyobrazić, co mogłoby się wydarzyć: strzelanina w środku miasta, może wzięcie zakładnika, może ucieczka i obława. Nie ma pewności, czyby się poddał".

Mikołaj B. od lat miał pozwolenie na broń. Chciał też, aby w Polsce wprowadzono powszechne prawo do noszenia broni. W marcu 2022 r. dziewczyna skontaktowała się z policją. Powiedziała, że jej były partner chce sobie coś zrobić, a jest uzbrojony. Mężczyzna trafił na obserwację do szpitala psychiatrycznego, a policja cofnęła mu pozwolenie na broń. Lekarze stwierdzili jednak, że nie ma przeciwwskazań, by nadal ją legalnie posiadał. Policja przywróciła mu pozwolenie. Funkcjonariusze rozmawiali wtedy z byłą partnerką mężczyzny, według nich kobieta nie zgłaszała, że obawia się go lub że jest przez niego nękana. Podejrzewa się, że to zaręczyny dziewczyny i Konrada Domagały sprawiły, że Mikołaj B. sięgnął po broń.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.