Saramonowicz atakuje córkę Kaczmarskiego "Histerią zrobiłaś polskiej kulturze wielką przykrość". Teraz się tłumaczy

Patrycja Volny pokazała wiadomości, które dostała od Andrzeja Saramonowicza. Scenarzysta jej wstrząsające wyznania na temat ojca nazwał "nastoletnią histerią". W komentarzach pod wpisem z prywatną korespondencją wybuchła burza. Teraz filmowiec się tłumaczy i zarzuca córce Jacka Kaczmarskiego manipulacje.

Patrycja Volny to córka Jacka Kaczmarskiego. Nie mieszka w Polsce, ale udziela się w polskich mediach. Widzowie mogą kojarzyć ją m.in. z filmu "Pokot" czy serialu "1983". W 2017 roku udzieliła "Dużemu Formatowi" wstrząsającego wywiadu, w którym opowiedziała o traumach z dzieciństwa. Nazwała wówczas ojca alkoholikiem, który miał fizycznie znęcać się nad żoną Ewą Volny. Z tego powodu musiała wraz z matką uciekać z domu.

Między moim siódmym i ósmym rokiem życia. Mieszkaliśmy wtedy w Perth. Ojciec był sfrustrowany, agresywny, dużo pił. Zamykał się w swoim pokoju i wpadał w ciągi. Regularnie poszturchiwał mamę, ja kilka razy dostałam od niego pasem, choć mama zawsze starała się mnie chronić. (...) w końcu zobaczyłam, jak leje mamę. Był to dla mnie potworny wstrząs, bo wcześniej tego nie widziałam. Tylko słyszałam krzyki zza drzwi... Wolę nie wracać do szczegółów.

Na tym nie koniec. W wywiadzie mogliśmy również przeczytać, że Kaczmarski miał znęcać się nad córką psychicznie. Patrycja Volny powiedziała, że ciągła krytyka ze strony ojca zapoczatkowała jej zmagania z anoreksją. Mimo że od momentu, gdy zdobyła się na trudne wyznanie, minęło już wiele lat, to sprawa powraca. Wszystko za sprawą Andrzeja Saramonowicza - reżysera takich filmów, jak "Ciało", 'Testosteron" czy "Jak się pozbyć cellulitu" - który w rocznicę 66. urodzin Jacka Kaczmarskiego postanowił zaatakować Volny. 

Zobacz wideo Patrycja Volny o nawrocie anoreksji

Patrycja Volny pokazała wiadomości od Andrzeja Saramonowicza

22 marca z okazji rocznicy śmierci Jacka Kaczmarskiego Andrzej Saramonowicz opublikował na Facebooku wpis ku pamięci Jacka Kaczmarskiego. Reżyser wychwalał autora "Naszej klasy" i podzielił się jednym z jego wierszy. Nie spodziewał się jednak, że pod wpisem pojawi się wiele niepochlebnym komentarzy dotyczących niechlubnej przeszłości artysty. Te odnosiły się do wstrząsających słow córki Kaczmarskiego.

Saramonowicz oburzony takim zachowaniem internautów, postanowił napisać do córki Kaczmarskiego. Patrycja Volny pokazała na Facebooku korespondencję, w której mężczyzna ją atakował. Nie ujawniła jednak jego danych. Później usunęła screeny wiadomości, by znów je opublikować. W udostępnionej wiadomości czytamy:

Myślę, że się zupełnie pogubiłaś. I straciłaś kompas, co przyzwoite, a co nie. Nie neguję i nigdy nie negowałem twojej prawdy o ojcu. Ale to nie jest jedyna prawda o Nim. Był wielkim artystą i jego twórczość powinna zostać wśród ludzi. Swoją nastoletnią histerią, której nigdy w dorosłym wieku nie zanegowałaś, zrobiłaś polskiej kulturze wielką przykrość. Nie mówiąc o tym, że jako rodzic również nie zdałaś egzaminu. Łatwo jest wytykać źdźbło trawy w cudzym oku, nie dostrzegając belki w swoim. 

Andrzej Saramonowicz zabiera głos

Internauci byli oburzeni i stanęli po stronie Volny. Po medialnej aferze Andrzej Saramonowicz w obszernym wpisie na Facebooku postanowił więc się bronić. Scenarzysta przedstawił własną wersję wydarzeń, podkreślając, że od wielu lat zna córkę Kaczmarskiego, a nawet z nią współpracował. W porozumieniu z nią miał nagrać film o bardzie. Uznał, że Volny zmanipulowała jego wypowiedź, toteż postanowił przedstawić treść wiadomości, które rzekomo otrzymywał od córki poety. 

Z dużym smutkiem zauważam, że padłem ofiarą manipulacji medialnej ze strony Patrycji Volny, córki Jacka Kaczmarskiego, która umieściła w sieci fragmenty naszej prywatnej, nigdy nieprzeznaczonej do publikacji. Sposób przedstawienia sprawy sugeruje, że oto nagle napada ją nieznany jej typ, który - mając w lekceważeniu jej złe osobiste doświadczenia - dręczy ją, chcąc uratować dobre imię artysty, będącego w prywatnym życiu strasznym oprawcą. Otóż sprawa jest dużo bardziej skomplikowana. Postaram się ją przedstawić w kilku punktach.

Saramonowicz we wpisie rozpacza, że po słowach córki barda nie może już zrobić filmu o nim. Wszystko dlatego, że Patrycja Volny w wywiadach mówiła o tym, że Jacek Kaczmarski miał problemy z alkoholem i agresją. Zaznaczał przy tym, że sam nie słyszał od kobiety wcześniej takich treści. 

W międzyczasie obserwowałem z boku coraz dziwniejsze wywiady Patrycji Volny o ojcu, w których jego "potworność" rosła do rozmiarów nieznanych mi z wielogodzinnych rozmów z nią czy z jej matką. (...). I tak oto Jacek Kaczmarski stał się wyłącznie agresywnym alkoholikiem, a widziana wyłącznie przez taki pryzmat jego twórczość: całkowicie nieważna.  (...) Kaczmarski przestał być nie tylko bardem, ale nawet osobą kontrowersyjną. Jest dziś wyłącznie jednoznaczny: pijak, co bił żonę i łypał pożądliwie na córkę. Taki jego obraz wykreowała Patrycja Volny, jednocześnie cały czas korzystając z majątkowych praw autorskich po artyście - czytamy.

Saramonowicz wyjaśniał, dlaczego zdecydował napisać do Volny. Twierdził, że miał do tego prawo. Tymczasem według niego kobieta zmanipulowała jego wypowiedź, czym "sprawiła mu przykrość". Scenarzysta nie rozumie też, dlaczego córka barda zdecydowała się na taki krok. 

Korzystając z prawa, jakie przysługuje ludziom, którzy się znają i odnoszą to tematu, których ich od lat łączy - napisałem do niej w dzień kolejnej rocznicy urodzin Jacka Kaczmarskiego (kiedy pojawił się nowy wysyp negatywnych o nim wypowiedzi, odnoszących się do wywiadów córki) m.in. tak: "Zajebałaś ojca dokumentnie. Nie wiem, czy to chciałaś osiągnąć, opowiadając o nim to, co opowiadałaś, ale efekt jest jednoznaczny. Żal". (...) Jeszcze raz podkreślam: to była prywatna opinia w wieloletnim dialogu osób, rozmawiających o zrobieniu filmu. Wyrwanie tych słów z kontekstu i nadanie im nowego - oto ofiara przemocy domowej ponownie jest atakowana przez nieznanego sobie, a znanego opinii publicznej reżysera - jest dla mnie manipulacją nastawioną wyłącznie na rozgłos, a nie opisem prawdy.

Kończąc wypowiedź dramaturg jeszcze raz postanowił uderzyć w Volny, odwołując się do kwestii rodzicielstwa. Sugerował przy tym, że jego słowa "Jako rodzic również nie zdałaś egzaminu. Łatwo jest wytykać źdźbło trawy w cudzym oku, nie dostrzegając belki we własnym", mogły "wywołać wściekłość kobiety. Na zakończenie pokusiła się o nieeleganckie - delikatnie mówiąc - słowa.

A dlaczego Patrycja Volny - zarzucając ojcu braki w rodzicielstwie - sama porzuciła swoją córkę, która od lat mieszka z ojcem, pytajcie ją, nie mnie. Dla mnie ten temat jest już całkowicie zamknięty.

Jeśli myślicie, że to koniec, to jesteście w błędzie. Volny odpowiedziała bowiem na Facebooku na ostatni wpis reżysera. Trzeba przyznać, że powiało chłodem. Kobieta zapowiedziała też, że to jej ostatni komentarz w sprawie.

Pan S. kontynuuje swoje wypociny. Powiem tyle - słowa wyrwane z kontekstu można interpretować wszelako. Ja się o nic nie prosiłam, nie rozmawiałam z Panem S. od trzech lat prawie. Przykro mi i współczuje braku innych zajęć. Na tym koniec.

Przypomnijmy, że w 2002 zdiagnozowano u Jacka Kaczmarskiego zaawansowane stadium płaskonabłonkowego raka przełyku. Rok później przeszedł zabieg tracheotomii, a później decydował się również na alternatywne sposoby leczenia. W 2004 roku całkowicie stracił głos. Artysta zmarł 10 kwietnia 2004 w szpitalu w Gdańsku. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.