Brutalnie zabiła osiem osób. W wieku 23 lat została ostatnią kobietą w Czechosłowacji skazaną na śmierć. Nie żałowała

Z premedytacją wjechała w przystanek tramwajowy pełen ludzi. Gdy ciężarówka się zatrzymała, Olga Hepnarová spojrzała w lusterko, aby oszacować "wynik".

Czy tej straszliwej zbrodni można było zapobiec? Czy pochodząca z Pragi 22-latka była pozbawioną empatii morderczynią, czy też zostawioną bez wsparcia pogubioną dziewczyną? Odpowiedzi na te pytania dziś już pewnie nie poznamy, a historia Olgi Hepnarovej pozostaje tak przerażająca, jak i dojmująco smutna. Na jej podstawie w 2016 roku powstał czesko-polski film "Ja, Olga Hepnarová" w reżyserii Petra Kazdy i Tomása Weinreba, w którym w tytulową rolę wcieliła się Michalina Olszańska.

Zobacz wideo Najgłośniejsze zaginięcia w Polsce

Dziewczyna z dobrego domu

Olga Hepnarová urodziła się 30 czerwca 1951 roku w czechosłowackiej Pradze. Była dziewczyną z dobrego domu. Jej rodzice byli zamożni, matka była dentystką, ojciec - urzędnikiem bankowym. Olga miała także o dwa lata starszą siostrę Evę, która - jej zdaniem - była faworyzowana przez rodziców i lepiej przez nich traktowana. Matka i ojciec zapewniali im życie na wysokim poziomie, jednak Olga w późniejszych latach skarżyła się, że w rodzinnym domu nie zaznała ciepła ani miłości. Twierdziła także, że rodzice, a zwłaszcza ojciec, znęcają się nad nią. Notorycznie popadała z nimi w konflikty.

Nieprawdą jest, że w domu ktoś umyślnie ją krzywdził (...). Olga, tak samo jak Eva, miała w domu wszystko, czego potrzebowała. Ale zachowywała się tak, jakby nie chciała tego przyjmować. Do dziś nie potrafię do końca zrozumieć, dlaczego tak było, i być może popełniłam błąd, że z czasem przestałam ją o to pytać - opowiadała jej matka.

dom rodzinny Olgi Hepnerovejdom rodzinny Olgi Hepnerovej Google Maps

Olga Hepnarová już w dzieciństwie miała problem, aby odnaleźć się w grupie rówieśników. Uważano ją za "inną" i "dziwną", wyzywano od chłopczyc i babochłopów. Ona sama nazywała się kozłem ofiarnym i ludzkim podnóżkiem. Sądziła, że istnieje tylko po to, aby inni ludzie mogli wyładować na niej swoje frustracje. W wieku 13 lat próbowała odebrać sobie życie. W ostatniej chwili znalazła ją siostra, dzięki czemu udało się ją uratować. Matka Olgi całą tę sytuację miała skomentować dość chłodno, mówiąc córce, że ma za mało silnej woli, aby skutecznie popełnić samobójstwo. Mimo to zareagowała na dramatyczną sytuację i zadecydowała, że jej córka rozpocznie leczenie w zamkniętym ośrodku psychiatrycznym.

Szpitale psychiatryczne były wtedy przygnębiające i bardziej zamknięte w porównaniu do dzisiejszych. Olga trafiła tam jako bardzo młoda dziewczyna, umieszczono ją pośród osób z poważnymi dolegliwościami psychicznymi - komentuje Petr Kazda.

'Já, Olga Hepnarová''Já, Olga Hepnarová' YouTube/BontonfilmCZ

Niestety, pobyt w szpitalu nie tylko nie przyniósł oczekiwanych efektów, ale też znacznie pogorszył stan Olgi. Była maltretowana przez personel, została brutalnie pobita przez inne pacjentki. Bezskutecznie próbowała uciec z placówki. Zamknięcie w szpitalu odcisnęło na niej ogromne piętno, a, jak później wyznała, przestała też wierzyć w skuteczność leczenia psychiatrycznego. Kazda zauważa też, że gdy Olga była nastolatką, nie diagnozowano jeszcze depresji. Nadwrażliwa dziewczyna znalazła się w miejscu, w którym leczono także schizofreników czy maniaków, w tym osoby, które były agresywne, co dla niej okazało się tragicznym doświadczeniem. Lekarze nie stwierdzili u niej zaburzeń psychicznych. Ocenili za to, że ma zawyżoną ocenę i skłonności do przeinaczania faktów. Ze szpitala psychiatrycznego Hepnarovą wypisano, gdy miała 15 lat. Stwierdzono, że jej stan nieco się poprawił.

"Piekło to inni"

Po wyjściu ze szpitala psychiatrycznego Olga zaczęła odczuwać coraz większy gniew i niezgodę na bycie popychadłem, którym się czuła. Pragnęła jak najszybciej się usamodzielnić. Po skończeniu podstawówki ukończyła specjalny kurs i została artystyczną introligatorką, dzięki czemu zdobyła pierwszą pracę. Nie umiała jednak dogadać się ze współpracownikami ani szefem, a finalnie z zakładu została zwolniona. W podobny sposób pracę traciła jeszcze kilka razy. Matka podsunęła jej pomysł zrobienia prawa jazdy, a w prowadzeniu samochodu Hepnarova okazała się bardzo dobra. Zdobyła pracę kierowcy w Miejskim Zakładzie Transportowym Poczty i Telekomunikacji, jednak tu napotkała kolejne problemy. Osoby, które woziła, skarżyły, że notorycznie łamie przepisy. Raz miała nawet zjechać po schodach, żeby skrócić trasę. Podczas pracy miała spowodować cztery kolizje drogowe.

'Já, Olga Hepnarová''Já, Olga Hepnarová' YouTube/BontonfilmCZ

Nie jest jasne, kiedy dokładnie w głowie Hepnarovej zakiełkował plany zemsty, ale pierwszego poważnego przestępstwa dopuściła się w 1970 roku. Sierpniowego poranka udała się na gospodarstwo we wsi Zábrodí, które należała do jego ojca, drzwi oblała benzyną i podpaliła budynek mieszkalny. Lokatorzy wynajmujący dom zobaczyli jednak pożar i ugasili go na czas. Olga nie była wówczas przez nikogo podejrzana. Do tego czynu przyznała się dopiero podczas przesłuchania trzy lata później. Jak twierdziła, należąca do jej ojca posiadłość przyczyniała się do kłótni między rodzicami, co chciała ukrócić. W 1971 roku Hepnarova zdołała się w końcu wyprowadzić z rodzinnego domu. Z pomocą matki kupiła ziemię we wsi Oleško i zamieszkała w obskurnym domu letniskowym. Niemal całkowicie zerwała kontakty z ojcem i siostrą, nie miała przyjaciół, nie była w stanie zbudować żadnej trwałej relacji. Uznawała się za osobę homoseksualną. Z kobietami, które poznawała, łączyły ją głównie relacje seksualne. Doskwierała jej samotność.

Być może powodem był zespół Aspergera, na który naszym zdaniem cierpiała. Nie rozpoznawała mimiki ani emocji innych ludzi. Wszystko brała dosłownie. Jej umiejętności komunikacyjne były poważnie upośledzone. Ludziom nie ufała, stroniła od nich. Za Jeanem-Paulem Sartre'em, którego namiętnie czytała, podobnie jak Alberta Camusa i Franza Kafkę, powtarzała, że piekło to inni - opowiada Kazda.
 

Na kilka miesięcy przed popełnieniem zbrodni Hepnarova dostała pracę w komunikacji miejskiej w Pradze jako operatorka zamiatarki. Dojazdy z Oleška położonego ok. 30 km od Pragi zaczęły być dla niej coraz bardziej uciążliwe. Zakład pracy zaproponował Oldze zatrzymanie się w hotelu dla pracowników, gdzie zamieszkała na dość krótko na początku 1973 roku. Mimo że znalazła tam kilku znajomych, nie czuła się tam dobrze. Nie cierpiała tego miejsca.

"Skazuję was na śmierć przez przejechanie"

Z poczuciem ogromnej frustracji i krzywd wyrządzonych przez ludzi Hepnarova postanowiła się zemścić na społeczeństwie. Chciała nie tylko, aby jej czyn uderzył w jak największą liczbę osób, ale też, aby wszyscy wiedzieli, kto za nim stoi. Plan opracowywała dość długo. Kilka dni przed atakiem udała się do Oleška i pożegnała z dawnym miejscem zamieszkania. Usunęła tablice rejestracyjne z trabanta, którego wcześniej kupiła, a samochód zepchnęła ze skarpy. Do Pragi wróciła autostopem. 10 lipca 1973 roku w stolicy Czechosłowacji wypożyczyła ciężarówkę typu Praga RN. Swoje przemyślenia na temat planowanej zbrodni spisała w niemal identycznych listach, które wysłała do redakcji dwóch gazet - "Svobodnégo Slova" i "Mladego Sveta".

Jestem nędzna jak ostatni narkoman. Tak. Tylko gdzie moje prochy? Gdzie? Gdzie jest to, co trzyma mnie przy życiu (dzisiejszy czyn)? (...) Wszystkie uczucia na skraju wyczerpania, nadziei tyle, co na lekarstwo. Ale upadły anioł jeszcze nie upadł do końca. Dlaczego to robię? Żeby zrozumieli, że istnieje kres bezsilności jednostki. (...) Ja, Olga Hepnarová, ofiara waszego bestialstwa, skazuję was na śmierć przez przejechanie i oświadczam, że tych x ofiar to i tak za mało za moje życie.
 

Jako cel wybrała przepełniony ludźmi przystanek tramwajowy mieszczący się przy ulicy Obrońców Pokoju. Początkowo nie była zadowolona, bo na chodniku czekało zbyt mało osób. Zrobiła więc rundę ciężarówką i wróciła w to samo miejsce. Mniej więcej 30 metrów od przystanku wjechała prosto na chodnik w stojący na ulicy tłum i przejechała około 20 metrów. Kiedy samochód zatrzymał się na słupku tramwajowym, zerknęła w lusterko, aby sprawdzić, jak to ujęła, "wynik". Ze stojących na przystanku 25 osób potrąciła 20. Trzy zginęły na miejscu, kolejne trzy jeszcze tego samego dnia, dwie zmarły dopiero po pewnym czasie w wyniku ciężkich obrażeń. Śmierć poniosło w sumie osiem osób.

Skręciłam na chodnik, wyprostowałam kierownicę, po czym jechałam po tym chodniku i przejeżdżałam ludzi. Kierunek jazdy po chodniku, wzdłuż muru, utrzymałam aż do końca, czyli do chwili, kiedy przejechałam już wszystkich ludzi, którzy tam byli, i wjechałam w słupek przystankowy. Potem samochód się zatrzymał. I tyle. Co tu więcej mówić? - zeznała.

'Já, Olga Hepnarová''Já, Olga Hepnarová' YouTutube/BontonfilmCZ

Ostatnia kobieta w Czechosłowacji skazana na śmierć

Hepnarova nie żałowała tego, co zrobiła. Jak twierdziła, po ataku czuła się rozluźniona i usatysfakcjonowana, że jej akt zemsty tak dobrze się powiódł. Wieść o straszliwej masakrze rozprzestrzeniła się w Pradze bardzo szybko, jednak media miały zakaz informowania o szczegółach. Tomás Weinreb tłumaczy, że przez powtarzające się słowa Hepnarovej o zemście na społeczeństwie podejrzewano, iż zbrodnia mogła mieć wydźwięk polityczny. Brano także pod uwagę, że dziewczyna związana jest z siatką antykomunistyczną i usiłuje udowodnić, że system nie jest w stanie zadbać o bezpieczeństwo ludzi.

Dlatego Hepnarová trafiła do więzienia, w którym trzymano podejrzanych o działalność antypaństwową. A mediom zakazano pisać o sprawie - tłumaczył Weinreb.

Proces Olgi Hepnarovej trwał w sumie pięć dni. Stwierdzono, że nie była pod wpływem alkoholu ani narkotyków, a biegli eksperci uznali, że w momencie popełnianego czynu była w pełni świadoma tego, co robi. Szybko ustalono także, że zbrodnię dokładnie zaplanowała. Biegli uznali za to, że Hepnarova cierpi na zaburzenia osobowości, jednak nie widzieli możliwości na skuteczne leczenie ani resocjalizację. Skazano ją na karę śmierci. Hepnarova decyzję tę przyjęła ze spokojem i zaznaczyła, że nie będzie odwoływać się od wyroku. W jej imieniu próbowali zrobić to natomiast jej rodzice, a także przydzielony z urzędu adwokat. Obrońca bezskutecznie usiłował przekonać wymiar sprawiedliwości o niepoczytalności Olgi.

 

W więzieniu Hepnarova spędziła rok. Dopiero na krótko przed wykonaniem wyroku zaczęła wyrażać skruchę i mówiła o żalu za to, co zrobiła. Została powieszona 12 marca 1975 roku jako ostatnia kobieta w Czechosłowacji skazana na karę śmierci. Miała 23 lata. Sprawa Hepnarovej odcisnęła ogromne piętno na broniącym ją prawniku. Uważał, że biegli popełnili błędy, czego nie udało mu się wykazać. Nie mógł pogodzić się z faktem, że Olga została stracona, a dwa lata po jej śmierci popełnił samobójstwo.

Źródła wykorzystane w tekście: weekend.gazeta.pl, magazyn TVN24, prahain.cz.

Potrzebujesz pomocy?

Jeśli przeżywasz trudności i myślisz o odebraniu sobie życia lub chcesz pomóc osobie zagrożonej samobójstwem, pamiętaj, że możesz skorzystać z bezpłatnych numerów pomocowych: Centrum Wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym: 800-70-2222; Telefon zaufania dla Dzieci i Młodzieży: 116 111; Telefon wsparcia emocjonalnego dla dorosłych: 116 123. Pod tym linkiem znajdziesz więcej informacji, jak pomóc sobie lub innym, oraz kontakty do organizacji pomagających osobom w kryzysie i ich bliskim. Jeśli w związku z myślami samobójczymi lub próbą samobójczą występuje zagrożenie życia, w celu natychmiastowej interwencji kryzysowej, zadzwoń na policję pod numer 112 lub udaj się na oddział pogotowia do miejscowego szpitala psychiatrycznego.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.