Sobotni wieczór z pewnością zapadnie w pamięci Rafała Augustyniaka. Piłkarz Legii Warszawa zapłacił niezwykle wysoką cenę za udział w meczu z Górnikiem Zabrze - stracił dwa przednie zęby. Bez kosztownej wizyty u dentysty z pewnością się nie obejdzie.
Jedno jest pewne - po powrocie do stolicy Rafał Augustyniak będzie musiał skorzystać z pomocy stomatologicznej. Młody piłkarz podczas sobotniego meczu z Górnikiem Zabrze dostał w szczękę od Antony'ego van den Hurka i stracił dwie jedynki. Do feralnego zdarzenia doszło w 62. minucie meczu.
Zebrani na trybunach kibice byli zszokowani werdyktem sędziego Bartosza Frankowskiego - ukarał on napastnika wręczeniem żółtej, a nie czerwonej kartki, twierdząc, że zajście miało charakter wypadku i nie było spowodowane umyślnie. Jednak widok schodzącego z murawy Augustyniaka z dwoma zębami w dłoni mówił sam za siebie. Co ciekawe poszkodowany piłkarz nie pozwolił, aby ta sytuacja powstrzymała go przed dalszą walką. Niedługo po otrzymanym ciosie zgarnął zgubione zęby z boiska i wrócił do gry.
Po tak nieszczęśliwym wypadku nieunikniona będzie wizyta u protetyka zębowego. Niestety nie będzie też tania. Obecnie ceny za jeden implant kształtują się na poziomie 3-5 tys. zł. Biorąc pod uwagę wygraną Legii Warszawa 1:0 z Górnikiem Zabrze, można śmiało stwierdzić, że było to szczęście w nieszczęściu.
Mafia otworzyła drzwi do kariery. Legenda polskiej muzyki. Liczba przebojów imponuje do dziś
Młynarska o kulisach zakupu domu w Hiszpanii. Wspomniała o cenie
Mlynkova zdradziła, co mówią o Polsce zagranicą. Takie słowa od obcokrajowców
Afera po wystąpieniu Nawrockiej w Białym Domu. Internauci grzmią. "Szczyt hipokryzji"
Wychowanie lat 90. pełną gębą? "Tata, a Marcin powiedział" nie jest tym, czego się spodziewałam
Lewandowska zabrała na mecz córki. Tak wspierały Lewego z trybun
Jan Urban na meczu Polska-Albania. Tym detalem selekcjoner zachwycił stylistkę
Bawełniane sukienki na wiosnę. Ażurowa z Zary wygląda jak wycinanka, w H&M i Reserved też są cudne
Paskowy w TV Republika popłynął? Nie do wiary, jak podpisali Dodę