Patricia Kazadi wspomina pożar na ślubie Karoliny Pisarek. Wybuchła panika

Patricia Kazadi miała okazję na żywo zobaczyć pożar na ślubie Karoliny Pisarek. Teraz opowiada szczegóły zdarzenia. Z początku wyglądał na zaplanowany efekt, a potem goście spanikowali.

Więcej ciekawych newsów znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

10 czerwca Karolina Pisarek stanęła na ślubnym kobiercu i powiedziała "tak" ukochanemu Rogerowi Salli. Ceremonia od momentu samych przygotowań była medialna, bowiem modelka na łamach "Dzień dobry TVN" poprowadziła własny cykl "Pisarek mówi... tak!". Panna młoda pokazywała między innymi, jak wybierała suknię ślubną i uczyła się pierwszego tańca.

Zobacz wideo Małgorzata Leitner o ślubie Karoliny Pisarek. Sprzedała swoje życie?

Uroczystość odbyła się w luksusowym kompleksie położonym 80 km od Warszawy i choć z początku wszystko szło zgodnie z planem, na samym weselu doszło do awarii. W sieci pojawił się film, na którym można było zauważyć ogromny płomień i odłamki podpalonych elementów. Organizatorzy ewakuowali gości, a Karolina Pisarek wyjaśniała później, że podczas jednej z atrakcji zapaliło się pióro, co nie było zaplanowane.

Patricia Kazadi wspomina pożar na weselu Karoliny Pisarek

Na liście gości znalazła się m.in. Patricia Kazadi, która miała okazję na żywo obejrzeć całe zamieszanie. Wszyscy zgromadzeni byli przekonani, że ogień był jednym z wielu efektów specjalnych. 

Pożar był, nie ma co udawać, bo o tym wszyscy wiedzą. Na pewno było to ciekawe doświadczenie. Byliśmy przekonani, że to część efektów specjalnych. Wjechał tort, pojawiła się piosenka Beyonce. Ona tam śpiewa: "Boom", wybuchły balony, więc myśleliśmy, że to jakaś część atrakcji - opowiadała Patricia Kazadi w rozmowie z Pudelkiem.

Chwilę później goście zrozumieli, że coś jest nie tak i zaczęli uciekać z sali.

No ale zaczęło się robić ciepło i pomyśleliśmy: "No fajny efekt, ale niebezpieczny, bo gorąco jest". No i powoli wszyscy zaczęli uciekać, więc to było, no, ciekawe - usłyszeliśmy.

Karolina Pisarek i Roger Salla nie wyglądali na zadowolonych z pożaru, jednak problem został szybko rozwiązany i wszyscy bawili się do rana.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.